Wenta odchodzi - to dobrze i źle

Marian Kmita
Polska piłka ręczna znalazła się na zakręcie. Tak przynajmniej wynika z rozpaczliwych tytułów większości gazet, które szeroko relacjonowały dramatyczną decyzję Bogdana Wenty. Dramatyczną, bo między wierszami, bez wysiłku, można było znaleźć rozpaczliwe pytanie autorów pozostające bez dobrej odpowiedzi. I co to teraz będzie z naszą reprezentacją bez pana Bogdana?

Trzeba przyznać, że nerwy publikatorów są jak najbardziej na miejscu, bo przez ostatnie osiem lat całkowicie zgubiliśmy tło naszych szczypiorniackich sukcesów, identyfikując je wyłącznie z naszym wybitnym trenerem.

Czytaj też: Bogdan Wenta zrezygnował z prowadzenia kadry piłkarzy ręcznych. "To tylko moja decyzja"

Wszędzie było pełno o "drużynie Wenty", a nie o reprezentacji Polski czy jej reprezentantach. Wenta jednoosobowo uosabiał odrodzenie polskiego handballa: i w telewizyjnych transmisjach, i w wywiadach, i w reklamach, które obficie pojawiły się w TV po medalach mistrzostw świata. Nic dziwnego, że z każdą imprezą utrwalającą jedynowładztwo Wenty zarząd ZPRP miał coraz bardziej kwaśną minę na supremację wielkiego, ale także samodzielnego ponad miarę trenera.

Czytaj też: Wszystkie twarze Wenty: filmy i zdjęcia

Wenta był niezastąpionym filtrem do reprezentacyjnej drużyny, którego nijak nie można było ominąć. Mówił ich głosem, reprezentował ich interesy i jak nikt inny potrafił ich zjednoczyć, pokazać cel i zmobilizować do największego wysiłku. Związkowi działacze, niejako z musu, ale też nie szukając alternatywy, wkrótce po niespodziewanym srebrnym medalu MŚ całkowicie zdali się na filozofię i wizję przyszłości opisywaną przez pana Bogdana.

Czytaj też: Kto będzie następcą Bogdana Wenty? "Mógłby być Polak, ale związek postawi na obcokrajowca"

I w tym tkwiła pułapka. Zapatrzenie w Wentę i jego cuda sprawiło, że zmarnowano koniunkturę na reformowanie krajowego podwórka. Kiedy wszyscy byli skoncentrowani na reprezentacji - ligę, jako naturalne zaplecze kadry, pozostawiono samą sobie. W milczeniu ZPRP przyglądano się, jak krajowemu peletonowi ucieka Vive Kielce, a odchodzi w niebyt tak legendarna firma jak Śląsk Wrocław. Mimo wysiłków związku liga rozwarstwiła się do niespotykanych rozmiarów. Co prawda zespoły Vive i Wisły Płock przedarły się w tym roku do play-off Ligi Mistrzów, ale to było wszystko, na co było stać polskie kluby.

Czytaj też: Pozostałe felietony sportowe Mariana Kmity

W przypadku Vive znowu mieliśmy do czynienia z rozczarowaniem dotyczącym osobiście Wenty, zatrudnionego tam na posadzie coacha. I mam wrażenie, że to nie sam pan Bogdan, ale jego główny mocodawca, prezes Vive Berus Servas, podjął za niego decyzję o odpuszczeniu reprezentacji. Może, paradoksalnie, przyczyni się to do rozwoju i Vive, i reprezentacji?

Marian Kmita, szef sportu w Polsacie

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niepatriota
"W milczeniu ZPRP przyglądano się, jak krajowemu peletonowi ucieka Vive Kielce, a odchodzi w niebyt tak legendarna firma jak Śląsk Wrocław". Co za bzdury!
n
niepatriota
"W milczeniu ZPRP przyglądano się, jak krajowemu peletonowi ucieka Vive Kielce, a odchodzi w niebyt tak legendarna firma jak Śląsk Wrocław". Co za bzdury!
s
sokular
Walczmy w sporcie o takich jak On.Tylko sportowcy wypruwają sobie żyły a ich otoczenia "pasie się" ich kosztem.Promujmy szlachetność i charaktery.On je ma!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie