We still believe... football is coming home! Anglia przed Euro 2012

z Londynu dla ''Polski'' Marta Kartawik
Udostępnij:
To chyba pierwszy raz od niepamiętnych czasów, kiedy kibice angielscy nie oczekują od swojej drużyny dosłownie niczego. Do tej pory jakkolwiek irracjonalne by się to wydawało, Anglia jechała na każdy turniej z jednym celem - trofeum, co 4 lata oczekiwano, że teraz to już na pewno football wróci do domu. I co 4 lata futbol wracał, zwykle zaraz po fazie grupowej, na długo przed choćby półfinałem.

Come on England we need to sort it out,
Put the champs down,
Pull your finger out,
Leave the wags alone,
Set aside your ego,
We're tired of bragging about 40 odd years ago,
We need a victory, quick, fast,
Tired of getting a kick - oi!,

Reprezentacja Anglii nie byłaby sobą, gdyby jechała na turniej bez atmosfery skandali. Najpierw Rooney głupim faulem, na 10 minut przed końcem meczu z Czarnogórą, wyeliminował się z pierwszych dwóch spotkań fazy grupowej - (zobaczył czerwoną kartkę i został zawieszony na 3 mecze), potem w wyniku kolejnej już Terrygate i wmieszaniu się federacji w kompetencje managera drużyny, do dymisji podał się Fabio Capello. Tym razem obyło się bez tradycyjnych skandali z prostytutkami i alkoholem w tle. Zresztą, to na wyspach nie zrobiłoby już na nikim żadnego wrażenia,wszyscy zdążyli przywyknąć,że angielski piłkarz musi bawić się i basta.

Z kolei takiej zmowy milczenia, jaka obecnie istnieje w sprawie niepowołania do turniejowej kadry Rio Ferdinanda, nie było chyba nigdy. Sam dyrektor angielskiej reprezentacji - David Bernstein na wszelkie pytania o nieobecność obrońcy Manchesteru United, ucina krótko. Zamierza rozmawiać tylko na temat 23 osobowego składu, który wczoraj zameldował się na krakowskim lotnisku.Himalaje hipokryzji, zwłaszcza mając na uwadze fakt,że to on stawiał sobie za główny cel przywrócenie szacunku w angielskim futbolu, kiedy to obejmował stanowisko w 2011roku. Jak tu szanować reprezentację, której były kapitan obraża na tle rasistowskim przeciwnika w meczu, czego zapis audiowizualny zdążyli zobaczyć chyba już wszyscy. Następnie się tego wypiera i udaje, że nic się stało. Oczywiście opaski ani śni mu się oddawać, bo przecież niejednokrotnie udowodnił, że honor jest mu rzeczą obcą. Sprawą zajmuje się policja, rozprawa odbędzie się już po turnieju w Polsce i na Ukrainie. Federacja oczywiście nie zamierza wszczynać postępowania dyscyplinarnego, mimo,że przecież leży to w jej kompetencjach. W przypadku Luisa Suareza(zawodnika Liverpoolu), bez żadnych dowodów winy i bez udziału niezależnej komisji, skazała go na 9 meczowy ban i wysoką grzywnę. W przypadku Johna Terry'ego o niczym podobnym nie było nawet mowy. Tyle,że ucierpiała osoba trzecia. Oficjalnie, Ferdinand nie został powołany do kadry z przyczyn sportowych,tyle,że gdyby tylko o nie chodziło - John Terry również oglądałby turniej wyłącznie w telewizji. Nieoficjalnie, wszyscy wiedzą,że decyzja selekcjonera podyktowana była troską o nie wzniecanie potencjalnego konfliktu na linii Rio-Terry, jako, że ten pierwszy jest bratem ofiary rasistowskiego ataku Terry'ego. Nikt jednak na głos o nic nie pyta, dociekliwe zwykle BBC milczy, nawet kiedy z kadrą żegna się kontuzjowany Gary Cahill, a w jego miejsce selekcjoner, miast Ferdinanda powołuje 22letniego zawodnika Liverpoolu i kompletnego reprezentacyjnego żółtodzioba - Martina Kelly'ego. O ile zachowanie federacji nie dziwi wcale(wszak FIFA to jedna wielka rodzina i pewne standardy zachowań są uniwersalne, czy to nad Wisła, czy Tamizą), o tyle milczenie BBC już tak. Skoro mieli odwagę wyemitować sławetny już film prezentujący organizatorów Euro2012 jako kraje kibiców - rasistów i antysemitów, o tyle teraz nie powinni przykładać ręki do zamiatania sprawy pod dywan. Bo fakty są takie, że rasistowskie wybryki zdarzają się i w Polsce i w Anglii, tyle,że to Polsce moralizatorsko grozi palcem, nie zważając, że to nie w jej reprezentacji dumnie pręży pierś autor rasistowskiego wybryku.
Pull your socks up let's get physical,
We need team work - we don't need a miracle

Problemy Anglików są większości powszechnie znane - przed każdym większym turniejem, selekcjoner musi sprostać podobnym wyzwaniom. Do powyższych skandali dochodzi tradycyjne zmęczenie sezonem w tej najbardziej fizycznie wymagającej z lig (każdy z zawodników przeciętnie rozgrywa 60spotkań, wliczając w to puchary krajowe i europejskie, brak jest też przerwy zimowej) oraz towarzyszące temu kontuzje. To właśnie przez nie, z turniejem pożegnali się: Gareth Barry, Frank Lampard i po towarzyskim spotkaniu z Norwegią - z powodu złamania szczęki - Gary Cahill, którego zastąpi nieopierzony 22 letni Martin Kelly.

To zagranie hazardzisty - powoływać obrońce, który zagrał tylko 24mecze dla pierwszej drużyny Liverpoolu, a tylko 2 minuty w reprezentacji Anglii, kiedy pod ręką pozostaje nieporównywalnie bardziej doświadczony i zdolny do gry Rio Ferdinand. Jako, że selekcjoner Anglików nie wolno tak po prostu przyznać się, że pozostawił go w domu z powodów pozasportowych, stara się jak może komplementować młodego obrońcę, doceniając publicznie jego zaangażowanie i nieustępliwość za każdym razem kiedy przychodziło mu grać dla Liverpoolu. Choć warto tu dodać, że The Reds z Martinem Kellym tracili gola zaledwie co 138minut, co jest najlepszym wynikiem spośród wszystkich zawodników drużyny z Liverpoolu.

Steven Gerrard with the shot,
It's in the net for England,

Jeden z niewielu mądrych wyborów obecnego selekcjonera, który postanowił po prostu dać opaskę osobie na to najbardziej zasługującej, czyli kapitanowi Liverpoolu. Steven Gerrard rozegrał dla Anglii 92 spotkania i wielokrotnie to na jego barkach spoczywała odpowiedzialność za gaszenie płomieni pod 4 literami selekcjonera(vide mecz z Węgrami, podczas którego ważyły się losy Fabio Capello). Nie uwikłany w żaden skandal, co jak na reprezentanta Anglii jest prawdziwą rzadkością, od prawie 10 lat pokazuje na Anfield, ile mogą zmienić odpowiednio użyte zdolności przywódcze. O tyle,o ile w Liverpoolu ma drużynę do pokierowania, o tyle reprezentacja Anglii od dawna stanowi jedynie zbiór indywidualności, z których każdy gra swoją partię, nie zważając zupełnie jak to się ma do całości. Jeśli szanowny czytelnik pamięta Roya Hodgsona jako managera Liverpoolu, db wie, że charyzma by przynajmniej próbować ogarnąć to całe zamieszanie, jest mu jak najbardziej obca. Zawodnicy są zdani na siebie, a raczej kapitan jest zdany na pomoc kolegów z drużyny.

So much to play for
But we've got to come together

O ile nie ustrzegł się Hodgson klasycznych błędów, o tyle popełnił kilka zaskakująco dobrych posunięć. Nie zamierzam tu przywoływać powołania Jordana Hendersona w zastępstwie za kontuzjowanego Lamparda, bo nie mam zielonego pojęcia, co myślał selekcjoner, decydując się na taki ruch. Najprostsze wytłumaczenie to, że nie myślał chyba w ogóle. Ale nie o tym tu miało być.

Postawienie na Carrolla i Welbecka pod nieobecność Rooneya jest jedynym sensownym wyborem, i chwała Hodgsonowi za to. Chwała może być nawet większa, jeśli mimo zakończenia kary Rooneya, selekcjoner zdecyduje się przy piewotnym wyborze pozostać.
Wreszcie postawienie na Joe Harta - według wielu, to on będzie następnym kapitanem Anglików. Młody i charyzmatyczny, jeden z najlepszych bramkarzy broniących w Premier League, a i chyba na świecie. Jak ważny jest bramkarz, przekonali się Anglicy kiedy to namaszczony przez Fabio Capello, Robert Green zawalił im w RPA pewne, wydawałoby się już, zwycięstwo nad USA, na skutek którego, awansowali z grupy dopiero z drugiego miejsca i w rezultacie trafili na Niemcy. Oczywiście, żeby pochwał nie było zbyt wiele, Green też oczywiście się wybiera...

Kolejny punkt to stawianie na Downinga. O ile tego sezonu w Liverpoolu nie zaliczy on do udanych na pewno, o tyle w reprezentacyjnej koszulce radzi sobie co najmniej przyzwoicie, a i ciężko pracuje w defensywie, na którą to obecny selekcjoner kładzie największy nacisk. Anglia ma przede wszystkim nie stracić, gola strzelić można później - oto credo nowego dozorcy lwów.

Prawdopodobna 11 - Hart, Johnson, Terry, Lescott, Cole, Milner, Parker, Gerrard, Young, Welbeck, Carroll

It can't be long now
Like '66 we'll get our kicks

I wreszcie trener - Roy Hodgson. Pierwszy z dotychczasowych zarządców angielskiego zamieszania,który jakimś doświadczeniem w materii reprezentacyjnej może się jednak pochwalić. Pierwszy też - totalnie bezbarwny, i w porównaniu z sukcesami poprzednika(Fabio Capello), ta kategoria w jego cv,również wypada co najmniej blado. Anglia w jego wydaniu będzie powrotem do korzeni, klasyczne 4-4-2, ze środkiem pola wyglądającym jak polska droga krajowa i chyba najbrzydszy futbol jaki w wykonaniu wyspiarzy mogliśmy oglądać w ostatnim dwudziestoleciu.

Come on England, Come on England
At this moment this means everythin
We are the best so forget all the rest
Cause we're singin, Come on England

I niby nikt na nic nie liczy, oczekiwań nie ma żadnych. Dla każdego już wyjście z grupy będzie sukcesem, ale tak naprawdę wszyscy po cichu liczą, że może właśnie teraz, jak Francja czy Włochy na mundialu w Niemczech, Anglia okaże się czarnym koniem turnieju. W końcu...

We were weak, but we've grown. And now I see us ready for war

Śródtytuły pochodzą z oficjalnych piosenek towarzyszącym Anglikom na wielkich piłkarskich imprezach w ostatnim 15leciu:
4-4-2 - Come on England
Three lions on the shirt 98' - It's coming home
Dizee Rascal/James Corden - Shout for England

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

i
ios
Denis Wellback Ghana,Theo Walcot,Ashley Cole Barbedos
Dodaj ogłoszenie