Warszawiacy są bogaci i mają pracę? Tak, ale... tylko wybrani

Karolina Kowalska
MICHAL PAWLIK / POLSKAPRESSE
4897 zł - tyle na koniec października wyniosła przeciętna warszawska pensja brutto i prawie o 1500 zł więcej niż jej krajowy odpowiednik. Czy naprawdę warszawiacy zarabiają aż tak dobrze? Niekoniecznie. Tę kwotę windują pensje programistów, pracowników związanych z branżą technologii informatycznych, telewizją i filmem.

Dobrze powodzi się też prawnikom, księgowym i doradcom podatkowym. Tym bardziej, że to właśnie w naszym mieście mieszczą się oddziały topowych polskich i światowych firm, a także naczelne urzędy, w których zarabia się najwięcej. Nawet pomimo że pracownicy księgowości i sektora związanego z podatkami musieli się pogodzić z 4,4-procentowym spadkiem dochodów, nadal nie mają na co narzekać.

Czytaj też:Milionowe pensje prezesów spółek giełdowych. Zobacz, kto zarabia najwięcej [GALERIA]

A jak to się przekłada na zarobki przeciętnych warszawiaków, nie piastujących wysokich stanowisk, ani nie wykonujących najlepiej płatnych zawodów? Niespecjalnie. Nauczyciele z dużym stażem nadal rzadko mogą liczyć na więcej niż około 3 tys. zł brutto, dziennikarze i początkujący specjaliści od Public Relations, coraz rzadziej zatrudniani na etat, pracują za około 2 tys. miesięcznie, telemarketerzy w dużej firmie z branży telekomunikacyjnej na swoje 2,5 tys. netto pracują nawet po 10 godzin dziennie.

A młodzi wciąż szukają pracy. Bo chociaż oficjalnie bezrobocie w naszym mieście wynosi zaledwie 3,6 procent, to nie obejmuje wielu niezameldowanych w Warszawie, ale żyjących tu i przyjeżdżających za chlebem. Oficjalnie bez pracy pozostaje tylko 40 tys. osób, z czego tylko 7 tys. pobiera zasiłek. Pozostałe to prawdopodobnie bezrobotni od lat, którzy z braku pracy uczynili styl życia lub też...pracujący na czarno.

Czytaj też:Kryzys ogołocił pensje z nagród

Warszawa jest dobrym rynkiem dla usług, takich jak sprzątanie, ogrodnictwo, opieka nad dziećmi czy osobami starszymi. Wbrew pozorom te zajęcia wcale nie są zarezerwowane dla przyjezdnych zza wschodniej granicy. Równie chętnie imają się ich Polacy, którzy też łatwo rezygnują z oficjalnego zatrudnienia na rzecz wyższych zarobków.

Opłaca się, bo na sprzątaniu czy pilnowaniu dzieci można zarobić 10 - 20 zł na godzinę. Podatek i świadczenia socjalne zjadłyby zaś z tego dobrych kilka złotych.

Prawdziwych bezrobotnych wypuszczają na rynek likwidowane firmy i wymuszane kryzysem reorganizacje, które skutkują zwykle zwolnieniami grupowymi. W październiku przybyło aż 1,7 tys. bezrobotnych, co równoważy nieco 2 tys. ofert pracy, które nadesłano do urzędów pracy.

Czytaj też:Nowi posłowie dostali pierwszą wypłatę [ZAROBKI POSŁÓW]

Zwalniani z najlepszych firm i stanowisk mogą jednak liczyć na sowite odprawy i programy osłonowe, pozwalające, m.in. na dostęp do najlepszych ofert na rynku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie