2/8
Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze
Poprzednie
Następne
Wyprawa dla tych, którzy nie lubią oddalać się zanadto od...
fot. Bartek Ptaszyński/CC BY-SA 3.0

Piesza łazęga brzegiem Pilicy

Wyprawa dla tych, którzy nie lubią oddalać się zanadto od Warszawy, ale lubią się włóczyć, kochają dziką przyrodę i spartańskie warunki z elementami survivalu. Koszty - znikome. Noclegi - pod chmurką, w namiocie, każdej nocy w innym miejscu. Dziennie do przejścia około 20 kilometrów, ale jak nie mamy ochoty, możemy rozbić się obok upatrzonej rajskiej plaży i spędzić tam kilka dni, skupiając się na łowieniu ryb, podglądaniu pary zakochanych dudków, fotografowaniu motyli, czy zachwycaniu się zachodami słońca. Pusto, cicho, bez cywilizacji, laptopów, telefonów i cywilizacyjnego zgiełku. Posiłki przygotowywane na własnoręcznie rozpalonym ognisku. Co kilka dni trzeba jednak uzupełnić zapas wody (ta z rzeki nie nadaje się do picia, no, chyba, że mamy filtry) i w tym celu należy udać się do najbliższego wioskowego sklepu, znajdującego się w odległości kilku kilometrów. To też dodatkowa okazja do tego, by poznać nowych ludzi, posłuchać ich historii i samemu przeżyć przygodę. Podczas mojej wyprawy, kiedy założyłam, że w pięć dni przejdę brzegiem rzeki od miejscowości Ulaski Stamirowskie do miejscowości Warka, skąd elegancko wrócę do Warszawy koleją, spotkałam w jednej z wiosek, gdzie zawędrowałam po zaprowiantowanie, miejscową gwiazdę sportu. Gwiazda była lekko sponiewierana przez alkohol i okrutnie zapomniana przez fanów. - Naprawdę mnie nie poznajesz? Walczyłem z Gołotą! - przedstawił się. I zaraz usłyszałam: - P’rat’ujesz? - Pracuję - odpowiedziałam, myśląc, że chodzi mu o mój stan zawodowy. - Acha - odparł i zamilkł, zamyślając się ciężko. Po chwili znów usłyszałam: - Ale p’rat’ujesz? - Pracuję, ale teraz jestem na urlopie - odparłam po raz drugi zgodnie z prawdą. - No, ale czy p’rat’ujesz! - zawołał w końcu z rozpaczą, aż przebłyskiem intelektu, a może intuicji zrozumiałam, że nie pyta o to, czy pracuję, ale czy poratuję. Poratowałam byłą gwiazdę boksu wysupłaną z portmonetki pięciozłotówką.

Piesza wędrówka brzegami Pilicy obfitować może, oprócz naturalnego zjednoczenia się z dziką przyrodą, w mnóstwo innych przygód i wysiłków, zwłaszcza, kiedy napotka się starorzecza, które nie są przezroczystymi jeziorkami, jak to wygląda na mapie, a zamulonymi bagniskami. Trzeba też uważać na pasące się stada byków; co z tego, że z pozoru wyglądają przyjaźnie. W dzikiej przyrodzie czujność jest tak samo potrzebna, jak w dżungli miasta. Co prawda mniejsza jest szansa na to, że ktoś nas napadnie, pobije czy okradnie, ale napotkany przypadkiem rój szerszeni, które budują gniazda w najmniej oczekiwanych miejscach, może dostarczyć większej adrenaliny niż skok na bungee. Trzeba też pamiętać o żarłocznych komarach - warto zaopatrzyć się w naprawdę silne repelenty. Chmary komarów nad Pilicą nie przestraszą się byle sprayu.

Dla tych, co nie przepadają za pieszymi wędrówkami, jest inna wersja - spływ kajakowy Pilicą, również z noclegami na dziko. Na wodzie komarów nie ma, a miejsca, jakie zobaczymy wynagradzają wszystkie traperskie niedogodności.

Zobacz również

Niebo w gębie. 10 najlepszych przepisów na Światowy Dzień Pieczenia

Niebo w gębie. 10 najlepszych przepisów na Światowy Dzień Pieczenia

Bosacka kupiła truskawki w zaskakującej cenie. Jak odróżnić polskie od zagranicznych?

Bosacka kupiła truskawki w zaskakującej cenie. Jak odróżnić polskie od zagranicznych?

Polecamy

Rozmowa Macrona i Zełenskiego. Francja przekaże Ukrainie dodatkową broń

Rozmowa Macrona i Zełenskiego. Francja przekaże Ukrainie dodatkową broń

IMGW: ostrzeżenia przed przymrozkami dla większości kraju

IMGW: ostrzeżenia przed przymrozkami dla większości kraju

Linette czeka na rywalkę. Polka w ćwierćfinale w Strasbourgu

Linette czeka na rywalkę. Polka w ćwierćfinale w Strasbourgu

Przejdź na stronę główną PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie