Warriors wciąż w grze o mistrzostwo NBA. Dramat Kevina Duranta [WIDEO]

Filip BaresZaktualizowano 
The Canadian Press/Associated Press/East News
NBA. Golden State Warriors pokazali charakter mistrzów. Mimo licznych urazów wyrwali piąty mecz finałów NBA z rąk Toronto Raptors i Kawhia Leonarda pokonując ich 106:105 i przegrywają już tylko 2:3 w serii. Nieudany powrót na parkiet zaliczył gwiazdor gości Kevin Durant.

Otoczka piątego meczu finałów NBA kręciła się wokół jednej osoby - Kevina Duranta. MVP dwóch ostatnich finałów nie grał od serii z Houston Rockets przez kontuzję łydki, ale nie tylko jego problemy zdrowotne trapiły Warriors. Klay Thompson i Kevon Looney opuścili po jednym meczu przeciwko Raptors, a Andre Iguodala gra mimo urazu, którego się nabawił w pierwszym spotkaniu. Looney został zdiagnozowany z pękniętym obojczykiem, ale mimo to walczył zawzięcie na tablicach z widocznym grymasem na twarzy. W formie nie był również DeMarcus Cosuins, który nie grał od połowy kwietnia.

Po prawie miesięcznej przerwie Durant został dopuszczony do gry i od samego początku wyglądał rewelacyjnie, trafiając wszystkie trzy rzuty zza łuku w pierwszej kwarcie. Niestety jego występ trwał zaledwie 12 minut. W drugiej odsłonie skrzydłowy Warriors źle postawił osłabioną nogę, upadł na ziemię, a na jego twarzy pojawił się jeden, wielki zawód. Schodząc z parkietu Durant był wściekły, przeklinając w drodze w szatni, natomiast prawie godzinę później opuszczał halę o kulach w stabilizatorze.

Bez swojego najlepszego zawodnika Warriors szybko zaczęli trwonić przewagę, ale utrzymali prowadzenie do końca pierwszej połowy. Duża w tym zasługa Cousinsa, który po wejściu z ławki w mniej niż dwie minuty zdobył 7 punktów i zaliczył asystę. Mistrzowie ewidentnie byli wybici z rytmu, ale Raptors nie dali rady objąć prowadzenia.

- Wszyscy martwimy się teraz o Kevina, ale musimy grać swoje i walczyć do końca - powiedział w przerwie trener Golden State Steve Kerr.

Warriors jak nikt w historii potrafią odskoczyć rywalom w trzeciej kwarcie, ale w tej serii to Raptors dominowali w tej odsłonie. Mistrzowie prowadzili nawet 14. punktami dzięki fenomenalnej skuteczności Stepha Curry'ego i Thompsona zza łuku (9/20 przez trzy kwarty) i fatalnej gospodarzy (5/25), ale 7-punktowa przewaga jaką zakończyli trzecią kwartę nie dała ani krzty spokoju Golden State.

- Jeśli chcemy wygrać to musimy zacząć trafiać. 20 proc. za trzy nie jest w naszym stylu - powiedział trener Raptors Nick Nurse.

Kanadyjczycy grali świetną, zespołową koszykówkę i nie musieli jak ich rywale liczyć tylko na dwóch zawodników w zakresie zdobywania punktów, ale w decydujących momentach kontrolę nad meczem przejął ich lider Kawhi Leonard. MVP finałów z 2014 roku zdobył 10 punktów z rzędu i w pojedynkę dał Toronto ich pierwsze prowadzenie w meczu od pierwszej kwarty.

Na trzy minuty przed końcem Raptors mieli 6-punktową przewagę, ale dwie trójki Thompsona i jedna Curry'ego ją rozbili. W końcówce Golden State popełniło dwie poważne pomyłki - błąd połowy Draymonda Greena i nielegalna zasłona Cousinsa, ale rzutu z syreną nie trafił Kyle Lowry.

Kluczem do wygranej Warriors była ich skuteczność zza łuku - aż 20 trafionych rzutów na 42 oddane, w porównaniu do 8/32 Toronto. Duet Curry - Thompson zdobył łącznie 57 punktów (12/27 za trzy). Świetnie zagrali również Green (10 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst) oraz Cousins (14 punktów i 6 zbiórek). Po stronie gospodarzy najwięcej rzucił Kawhi Leonard - 26 "oczek".

Szósty mecz serii odbędzie się na parkiecie Golden State w nocy z czwartku na piątek o godzinie 3.

polecane: FLESZ: Nowe zasady spadków i awansów w ekstraklasie i 1.lidze

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3