Walka z Państwem Islamskim toczy się także w warstwie...

    Walka z Państwem Islamskim toczy się także w warstwie językowej

    Ben Macintyre

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Organizacje i grupy terrorystyczne dobrze zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo poprzez język można podporządkować sobie ludzi. W walce z nimi nie bójmy się używać naszego języka.
    Derry i Londonderry. Falklandy i Malwiny. ISIL i ISIS oraz DAESH. Walka o nazwy miejsc jest stara jak świat. Bo jeśli twoja nazwa zapadnie w świadomość, sprawujesz kontrolę nad tak nazwanym skrawkiem ziemi. I władzę.

    Twórcy powstałego na części obszarów Iraku i Syrii brutalnego reżimu terrorystycznego z pewnością włożyli ogromny wysiłek myślowy w to, jak nazwać swój wojowniczy i podbijający coraz to nowe tereny "kalifat".
    Z początku organizacja nosiła nazwę Monoteizm i Dżihad. Okazała się zbyt nieporęczna. Później usłyszeliśmy o Organizacji Bazy Dżihadu w Międzyrzeczu (Mezopotamii). Termin nazbyt zawężający. Następnie - (Rada) Szura Mudżahedinów. Trącił nadmiernym legalizmem. W końcu w kwietniu 2013 r., po rozszerzeniu swoich wpływów na niektóre tereny Syrii, organizacja przyjęła nazwę Islamskie Państwo Iraku i Syrii (ISIS) lub Wielkiej Syrii albo Lewantu (ISIL) - zależnie do tego, jak tłumaczymy termin "Bilad Al-Sham". To nazwa historyczna obejmująca dzisiejszą Syrię, Liban i Izrael, a także część terytoriów palestyńskich i półwyspu Synaj.

    Przemyślany wybór. Nazwa "Państwo Islamskie" sprytnie chce łączyć przymiotnik i rzeczownik, miejsca i idee - religijną i polityczną. Z zachodniego punktu widzenia żaden z członów określenia nie jest zadowalający. Jak zauważył niedawno premier Wielkiej Brytanii David Cameron nie mamy tu do czynienia z niczym, co islamskie w rozumieniu zwykłych muzułmanów ani z państwem w rozumieniu pełnoprawnego państwa.

    Akronim ISIL - Islamskie Państwo Iraku i Lewantu - to zapewne jeszcze gorszy termin niż ISIS - Islamskie Państwo Iraku i Syrii. Bo określenie "Lewant" jest niejasne i mało precyzyjne, a także zbyt szerokie. Obejmuje wspomniane już terytoria.
    Grupa 120 posłów do brytyjskiej Izby Gmin zażądała, aby publiczny nadawca BBC, mówiąc o tej terrorystycznej grupie, używał terminu "DAESH" - luźnego akronimu jej arabskiej nazwy (al-Dawla al--Islamiya al-Iraq al-Sham). Dlaczego? Bo termin "DAESH" ma uwłaczający wydźwięk i brzmi podobnie do arabskich słów "daes" i "dahes". Pierwsze oznacza kogoś, kto rozgniata coś nogami. Drugie - kogoś, kto sieje niezgodę. Wciąż jednak, mimo że osoba anglojęzyczna tego nie usłyszy, mamy tu słówko "islamskie".

    W ubiegłym roku francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius oświadczył, że dla uniknięcia wątpliwości będzie mówił o IS używając terminu "podrzynacze gardeł z DAESH". Jednak wybieranie określenia po to, by jego użyciem rozmyślnie obrażać, nie wiedząc przy tym, co ono naprawdę implikuje, stanowi szczególny rodzaj tokenizmu.

    Utrzymując, że stosowanie terminu "DAESH" naruszałoby zasadę bezstronności, BBC woli dosyć niezręczny twór "grupa Państwo Islamskie" używany razem z wyrazami: "ekstremistyczna", "wojująca" czy "wojownicza". Tym jednak daleko do obiektywizmu.

    Mapy terytoriów zawsze stanowiły broń polityczną. Narzędzie aneksji, w którym nadanie nazwy danemu miejscu stanowiło samo w sobie akt dominacji. Zmiana endonimu (ogólnie mówiąc, nazwy używanej przez zamieszkujących dane miejsce) na egzonim (nazwa ukuta przez osoby z zewnętrz) to rozmyślny i dokonany z wyrachowaniem akt podbicia. Wielka Brytania - co dziś wydaje się śmieszne - twierdziła na przykład, że zanim w XIX w. nazwano go na cześć walijskiego kartografa, który zainicjował prace nad mapą Indii, sir George'a Everesta, najwyższy szczyt świata nie miał nazwy. Brytyjczycy przemianowali także włoskie Livorno na Leghorn. Nie dlatego, że łatwiej im było wymówić czy zapamiętać tę nazwę, ale dlatego, że ten włoski port miał kluczowe znaczenie dla handlu brytyjskiego imperium i jego potęgi morskiej.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo