Walka o unijny budżet z personalnymi konfliktami w tle

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
05.12.2019 warszawa powolanie minister sportu danuty dmowskiej-andrzejukn/z mateusz morawiecki , zbigniew ziobrofot. adam jankowski / polska press
05.12.2019 warszawa powolanie minister sportu danuty dmowskiej-andrzejukn/z mateusz morawiecki , zbigniew ziobrofot. adam jankowski / polska press brak
Wydaje się, że kwestia unijnego budżetu, a co za tym idzie pieniędzy, jakie mogą trafić do Polska, to sprawa najwyższej wagi państwowej. Wygląda jednak to, że także emocje, polityczne ambicje i tarcia w obozie władzy determinują takie, a nie inne decyzje rządzących

Sytuacja wydawała się dość groteskowa, chociaż pewnie politykom Prawa i Sprawiedliwości do śmiechu nie było. Ale też trudno sobie wyobrazić, aby w demokratycznym państwie taki, czy inny minister szantażował swojego szefa, czyli premiera i to publicznie, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Zbigniew Ziobro postanowił jednak dość jasno dać do zrozumienia premierowi Morawieckiemu, czego od niego oczekuje w kwestii negocjacji nad unijnym budżetem.

- Jeśli pan mnie pyta o czysto teoretyczną sytuację, oznaczałoby to utratę zaufania do premiera (Mateusza Morawieckiego) ze wszystkimi konsekwencjami, które by z tego wypływały - tak Zbigniew Ziobro, lider Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości odpowiedział na pytanie o to, co stałoby się, gdyby premier Mateusz Morawiecki nie zawetował unijnego budżetu i funduszu pomocowego wobec propozycji wprowadzenia mechanizmu powiązania środków unijnych z kwestią praworządności.

Ziobro zaznaczył oczywiście, że sytuacja, w której premier nie zawetowałby w obecnej sytuacji budżetu jest „czysto teoretyczna”, ponieważ „mamy ten komfort, że myślimy zgodnie”.

Lider Solidarnej Polski powołał się przy tym na słowa prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, który „na pytanie czy będzie weto dla budżetu i koronafunduszu odpowiada” - jak zacytował Ziobro – „będzie weto (…) Ci, którzy chcą nam odebrać suwerenność, są na drodze do upadku”.

Ta wypowiedź ministra koalicyjnego rządu wprowadziła w konsternację wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości, bo co tu dużo mówić minister Ziobro właściwie dyscyplinuje premiera. Minister, który, co warto podkreślić, ma w parlamencie dziewiętnastu posłów i dwóch senatorów, a więc, umówmy się, niezbyt wielu.

- Jarosław Kaczyński za bardzo pobłaża Ziobro, a ten rozpycha się łokciami. O jego konflikcie z premierem Morawieckim wiedzą wszyscy, ale teraz to już poszło za daleko – mówi nam jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości. I dodaje, że Jarosław Kaczyński tym razem powinien stanowczo zareagować, tym bardziej, że jako wicepremier odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa jest też niejako bezpośrednim przełożonym ministra Ziobro, a ten już od dłuższego czasu gra wyłącznie na siebie. Ci, którzy bacznie obserwują scenę polityczną nie mają wątpliwości, o co w tej grze chodzi: o rząd dusz na prawicy. Minister Ziobro bardzo chciałby zająć kiedyś miejsce prezesa, może dlatego już dwa razy wyraził chęć powrotu na łono Prawa i Sprawiedliwości, na co Jarosław Kaczyński nie wyraził jednak na to zgody. Więc teraz minister sprawiedliwości walczy o swoją pozycję, pokazuje polityczną siłę, by w przyszłości, jeśli zajdzie taka potrzeba, móc samodzielnie pójść do wyborów. Stawia przy tym na mocno radykalny przekaz, także w kontekście Unii Europejskiej i co jakiś czas wbija szpilę premierowi, który stał się jego politycznym rywalem w walce o schedę po Jarosławie Kaczyńskim.

Oficjalnie politycy partii rządzącej są jednak bardziej powściągliwi w swoich ocenach zaistniałej sytuacji, chociaż nie kryją, że tym razem minister Ziobro jednak przeszarżował. - W rządzie każdy ma swoją rolę i swój zakres obowiązków. Za główne kierunki polityki państwa odpowiada pan prezes Jarosław Kaczyński, jako przede wszystkim lider formacji politycznej, która w wyniku wyborów ma większość w parlamencie. Pracami rządu, sumiennie i kosztem ogromnego wysiłku, biorąc zwłaszcza pod uwagę okoliczności związane z pandemią, kieruje premier Mateusz Morawiecki. Pozostali ministrowie mają jasno określony zakres swoich obowiązków – powiedział nam w wywiadzie Zbigniew Girzyński, polityk Prawa i Sprawiedliwości. I dodał, że nawet zakładając, iż taka decyzja polityczna dotycząca stanowiska Polski w stosunku do budżetu unijnego zostanie podjęta, a nawet zrealizowana, to z całą pewnością nie pochopnie i nie w pod wpływem emocji, czy stanowiska pojedynczego ministra.

Politycy opozycji są bardziej dosadni w ocenie tego, co dzieje się z Zjednoczonej Prawicy. - Mamy do czynienia z rozgrywką wewnątrz obozu władzy. Nasi europejscy partnerzy dobrze wiedzą, co dzieje się między Ziobrą a Morawieckim. Część polityków Zjednoczonej Prawicy czeka na dogodny moment, by być tymi pierwszymi, którzy rzucą hasło polexit - mówi nam Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej, były polityk PiS. I nie ma wątpliwości, że „Polska razem z Węgrami grozi Unii wetem budżetu tylko dlatego, że w PiS trwa wojna”

Krzysztof Hetman, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego w rozmowie z Onetem używa jeszcze mocniejszych słów.
- Obłąkany Jarosław Kaczyński nawołuje do wojny domowej. A obłąkany Zbigniew Ziobro nawołuje do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Tych dwóch fanatyków pcha Polskę w jakieś odmęty absurdu – mówi.

Nie wiadomo, na ile premier Morawiecki posłuchał ministra Ziobro, ale jego wystąpienie w Sejmie było dość znamienne. W każdym razie, wygląda na to, że to szef resortu sprawiedliwości kreuje naszą politykę zagraniczną. Nie tylko on, bo Jarosław Kaczyński też jasno określił swój stosunek do unijnego budżetu i powiązaniu go z praworządnością. Premier jest więc pod ogromną polityczną presją. Może stąd z mównicy sejmowej padły takie, a nie inne słowa.

- UE to są wartości, takie jak równość wszystkich państw wobec prawa, to są wartości przestrzegania traktatów, a nie tworzenia rozporządzeń, które de facto obchodzą traktaty - mówił w środę w Sejmie premier Mateusz Morawiecki.

Przekonywał, żeby zastanowić się, czy to jest UE, jakiej chcemy, jaka ma szansę przetrwać. - Nie, ta UE nie miałaby szans przerwać, Unia, gdzie jest europejska oligarchia, która karze tych dzisiaj słabszych i wciska ich do kąta, to nie jest UE, do której my wchodziliśmy i to nie jest UE, która ma przed sobą przyszłość - powiedział premier.

Stwierdził, że „praworządność i łamanie praworządności” stało się w Unii Europejskiej „pałką propagandową”. - Dobrze znamy z czasów PZPR, z czasów komunistycznych użycie tych pałek propagandowych: rewizjonizm, kułak, element antysocjalistyczny, starsi jeszcze doskonale to pamiętają. Odrzucamy te pałki propagandowe, bo praworządność jest dzisiaj stosowana w Unii Europejskiej jako swego rodzaju straszak i w sposób odwrotny do wartości i zawartości tego sformułowania, tej definicji - dodał Morawiecki.

Minister Zbioro może zacierać ręce, bo słowa ministra Morawieckiego są niejako zapowiedzią weta dla unijnego budżetu, w ogóle retoryka polityków prawicy jest coraz bardziej antyunijna. Czy, rzeczywiście, konflikty w Zjednoczonej Prawicy, a zwłaszcza ten między premierem Morawieckim, a Zbigniewem Ziobro wypchną nas z Unii Europejskiej? Eksperci przestrzegają przed polexitem, zwłaszcza tym finansowym. Bo jednak trudno sobie wyobrazić nasze formalne wyjście z Unii Europejskiej. Wszystkie sondaże pokazują, że to ostatnia rzecz, jakiej chcieliby Polacy. Z marcowego badania CBOS wynika, że aż 89 proc. z nas wyraża aprobatę dla obecności swojego kraju w UE. Przeciwko członkostwu w UE jest tylko 7 proc. badanych. Z kolei z badania Pew Research Center z 2019 roku, które objęło 14 państw UE, wynika, że 84 proc. Polaków ma pozytywne zdanie o UE, a 14 proc. - negatywne. Polska zajęła w tym badaniu pierwsze miejsce wśród euroentuzjastów. Nieco mniej pozytywnie nastawieni okazali się Litwini, Bułgarzy i Szwedzi.

Nie wiadomo, jak premier Morawiecki wyjdzie z trudniej sytuacji, w jakiej niewątpliwie się znalazł. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w negocjacjach nad unijnym budżetem stał się zakładnikiem wewnątrz koalicyjnych rozgrywek i politycznych ambicji ministrów swojego własnego rządu.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

380 mln danych użytkowników Spotify w niepowołanych rękach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.