Walia. Tottenham. Golf - w takiej kolejności. Gareth Bale wraca do domu

Michał Skiba
Michał Skiba
Walijska flaga z napisem „Walia. Golf. Real Madryt – w takiej kolejności”. Wszyscy pamiętamy Garetha Bale’a trzymającego właśnie taki sztandar, który nawiązywał do słów Predraga Mijatovicia. Legendarny napastnik Realu stwierdził, że Bale myśli najpierw o Walii, potem o golfie, a Real jest na trzeci miejscu. Po kilku miesiącach można przyznać, że klub ze Santiago Bernabeu nie był nawet w pierwszej trójce. Był w niej Tottenham.

Bale po siedmiu latach wraca, jak sam mówi, tam, gdzie jest jego drugi dom. - Gareth wciąż kocha Spurs i tam chce być. W Londynie czuje się, jak w domu - mówił kilkanaście dni temu w rozmowie z walijskim kanałem BBC agent Jonathan Barnett, menedżer piłkarza.

W ostatnich tygodniach rozsierdzał fanów Realu Madryt. Podczas meczów, jako rezerwowy, zakładał maseczkę na oczy i udawał, że spał. Z piłkarza, który przerastał całą Premier League w sezonie 2012/13 prawie już nic nie zostało. „Hobby Player” – taki przydomek nadali mu kibice Los Blancos.

Umierać za Real Madryt mu się już dawno odechciało, bezduszny świat futbolu kompletnie go wypalił. Do ośrodka treningowego w Valdebebas przyjeżdżał, jak do zwykłej pracy – wszak obowiązywał go sześcioletni kontrakt, podpisany latem 2016 r. Siedemnaście milionów euro za każdy rok. Umowa sprawiała, że zarabiał w klubie więcej od samego Cristiano Ronaldo.

Nawet ostatni dzień w Madrycie spędził na polu golfowym. Już sprawdzono, że z ośrodka treningowego Tottenhamu do klubu Whitewebbs GOLF Course jest pięć minut jazdy samochodem. Bo to właśnie piłki i kije golfowe są symbolem końca Garetha Bale'a w Realu Madryt. - Piłka to dla mnie praca, a golf to coś, co sprawia, że się uśmiecham - powiedział w golfowym podcaście Erika Andersa Langa.

Piłkarz stracił zapał do piłki, bo zawiódł się trenerem. W dwóch finałach Ligi Mistrzów z rzędu Zinedine Zidane pominął go przy ustalaniu podstawowego składu. W 2017 roku, gdy Real wygrywał Puchar Europy w jego rodzinnym Cardiff. Zły był tym bardziej, że kilka dni przed finałem otworzył w stolicy Walii sportowy pub o nazwie "Elevens Bar & Grill". Rok później to Bale był bohaterem finału. Pojawił się w 61. minucie i strzelił dwa gole – w tym jeden niezwykle efektowną przewrotką.

"Marca" napisała, że Bale i Zidane nie rozmawiali ze sobą przez dwa lata. Piłkarz nigdy nie nauczył się hiszpańskiego, "Zizou" zapewne nie kwapił się do używania języka Szekspira. Gdy Francuz (w marcu 2019 roku) wrócił na posadę szkoleniowca Realu, Bale chciał natychmiast odejść. Chińczycy z Jiangsu Suning oferowali mu nawet więcej niż 17 milionów euro za sezon, ale Królewscy zerwali negocjacje. To był jednak ostateczny znak, że jego ambicje w Madrycie się skończyły. - Kiedy masz kilkanaście lat, piłka nożna jest dla ciebie wszystkim. Marzyłeś o tym, by być zawodowcem. Gdy nim jesteś, to uczucie zanika. Ciągle cieszę się futbolem, ale im wyższy poziom, tym radość mniejsza - mówił.

Bale'owi nie chciało się już grać, ale chciało mu się zarabiać. Miał kontuzje, albo był na ławce, bo grali ci bardziej zdeterminowani i w formie. Walijczyk pogodził się z sytuacją, mówiąc: mam jeszcze trzy lata kontraktu. Jak chcą, żebym odszedł, niech zapłacą po 17 milionów netto za każdy rok. A jak nie, to ja tu zostaję. Nawet jeśli mam grać tylko w golfa, będę grać w golfa. Na to nawet tak bogaty klub nie mógł sobie pozwolić.

Robbie Keane, Teddy Sheringham, Jermaine Defoe i Juergen Klinsmann swego czasu odeszli z Tottenhamu, ale Spurs zostało głęboko w ich sercu. Wracali z uśmiechem na ustach. Teraz wraca Bale. Ekscytacja kibiców z północnego Londynu jest chyba największa właśnie w tym przypadku. Bale wciąż ma wiele atutów, którymi może podbijać Premier League jak kilka lat temu. Otoczenie też się zmieniło. Gdy strzelał cudowne gole West Hamowi czy Norwich w sezonie 2012/13 - miał wokół siebie Lewisa Holtby'ego, Aarona Lennona, Emmanuela Adebayora i Gylfiego Sigurdssona. Asystował mu Tom Carroll. Teraz? Harry Kane, Son, Lucas, Dele Alli (chwilowo bardziej instagramer i człowiek świata mody niż piłkarz), Erik Lamela, Steven Bergwijn i inni. Jest z kim podbijać Anglię.

Paradoks jest taki, że Bale strzelił dla Realu jednego z najpiękniejszych goli w historii finałów Ligi Mistrzów, zdobył jedną z najwspanialszych bramek w historii starć z Barceloną, w sumie strzelił aż 105 goli i zanotował 68 asyst, a nikt za nim w Madrycie nie będzie płakał. Być może będą go dobrze wspominać za parę lat.

Teraz sam zainteresowany musi odpowiedzieć sobie na pytanie – golf czy futbol?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie