Wakacje to okres seksualnych przygód bez zobowiązań

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Zgrana paczka przyjaciół. Od lewej: Magda Agnieszka, Piotr i Paweł
Zgrana paczka przyjaciół. Od lewej: Magda Agnieszka, Piotr i Paweł Marzena Bugała/POLSKA
Kiedy nastolatek ma poczucie, że jest ostatnią osobą na świecie, która jeszcze "tego" nie robiła, wiele się może zdarzyć. Zwłaszcza jeśli dodamy do siebie wakacje, wolność, tęsknotę za miłością. I zero wiedzy o seksie.

Od jakiegoś czasu współżyję z chłopakiem. Zauważyłam, że on nie używa prezerwatywy. Nie rozmawialiśmy o tym nigdy, a ja wstydzę się zacząć pierwsza ten temat. Nie wiem, jak mam to zrobić, strasznie mi głupio" - takie mejle jak ten zapychają skrzynki Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton". Dzwoni też nieustannie telefon zaufania: "Czy jest jakaś pozycja seksualna, w której się nie zachodzi?", "Mogę być w ciąży, jeśli uprawialiśmy seks oralny?". Jedna z nastolatek chciała się dowiedzieć, czy urośnie jej brzuch od korzystania z tej samej toalety co chłopcy. Śmieszne? Nieszczególnie.

- Tak właśnie wygląda poziom wiedzy młodzieży - mówi Aleksandra Józefowska z Pontonu.
Ponad połowa nie zabezpiecza się przed ciążą w czasie inicjacji seksualnej, potem również nie mają pojęcia o antykoncepcji. Jedna czwarta wierzy, że stosunek przerywany zabezpiecza nie tylko przed ciążą, ale i przed zakażeniem wirusem HIV. Horror.

Federacja i Ponton wystosowały w miniony wtorek komunikat do mediów (robią to co roku przed wakacjami), w którym ubolewają, że edukacja seksualna w Polsce wygląda tak, a nie inaczej. I że Ministerstwo Edukacji Narodowej nie widzi problemu, bo nie planuje na rok szkolny 2008/2009 żadnych zmian programowych związanych z zajęciami wychowanie do życia w rodzinie.

- A "seksy" w szkole są głupie i nudne - kwitują Agnieszka Borkowska, Magda Motyl, Piotr Strzałkowski, Paweł Bujak i Mateusz Równicki - paczka przyjaciół z Liceum im. Roździeńskiego w Sosnowcu. Siedemnastolatki. "Seksy"- właśnie tak nazywają te lekcje.

Młodzi od tygodnia uwijają się w barze z kebabem, żeby zarobić na wakacje. Nie wiedzą jeszcze, gdzie pojadą - nad morze czy na Mazury. Ale co do tego, że na lekcjach o seksie nie dowiedzieli się niczego, mają pewność.

Dla Piotrka pierwszymi nauczycielami byli koledzy. W gimnazjum na przerwach zawzięcie dyskutowali o "świerszczykach" i o tym, co usłyszeli od starszych kumpli. Bo własnymi doświadczeniami seksualnymi jeszcze nie bardzo mogli się pochwalić. O uczuciach nie rozmawiali. Było technicznie, wulgarnie i sensacyjnie.

Agnieszka: - Ze mną tzw. poważną rozmowę przeprowadziła mama. Dwa lata temu, przed moim pierwszym samodzielnym wyjazdem pod namiot, usiadłyśmy w kuchni i zaczęłyśmy rozmawiać o antykoncepcji. Na początku szło nieskładnie, potem mama opowiedziała mi o istotnych sprawach.
Magdę i Pawła dokształcało rodzeństwo. Ją starsza o pięć lat siostra, jego starszy brat. O seksie potrafili mówić ładnie. Nie tylko o sprawach technicznych, ale także o uczuciach.

- No i są jeszcze internet i kolorowe czasopisma - śmieją się.

Paczka przyjaciół z Sosnowca jest niemal reprezentatywną próbką ogółu młodzieży, bo jak pokazują badania "Podstawy i zachowania seksualne młodych Polaków" (CBOS, kwiecień br.), aż 55 proc. nastolatków wiedzę na temat seksu czerpie od kolegów, 44 proc. z internetu, od nauczycieli 35 proc. i o dwa procent mniej z czasopism dla nastolatków. Tylko co dziesiąty młody człowiek rozmawia o seksie z rodzicami.

- Niestety - ubolewa seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. - Te informacje wyczytane w internecie czy kolorowych pismach to wiedza bardzo chaotyczna i często nieprawdziwa - tłumaczy. I dodaje, że w XXI wieku, kiedy świat wokół ocieka seksem, a młody człowiek ma poczucie, że jest jedyną istotą na kuli ziemskiej, która go jeszcze nie uprawiała, wiedza zdobyta od kolegów na papierosie w szatni już nie wystarcza.

- Młodzież potrzebuje konkretnej, fachowej informacji na temat seksu, którą przekaże szkoła - kontynuuje prof. Izdebski. Tego samego zdania jest 90 proc. Polaków (CBOS, 2007). Jednak poziom zajęć, na których omawia się te sprawy, nie jest - jeśli wierzyć relacjom uczniów - najwyższy.

"Jestem uczniem jednego z krakowskich liceów. Niedawno w mojej szkole wyświetlono szereg filmów na temat aborcji i homoseksualizmu. W jednym z nich można było usłyszeć zdanie, że liberałowie i postkomuniści mordują nienarodzone dzieci. Filmy te były tak prymitywną i tendencyjną propagandą, że przerażenie mieszało się u mnie ze śmiechem. (...) Po emisji filmu nauczycielka wychowania do życia w rodzinie porównywała dzisiejszą ustawę aborcyjną do stalinowskich i hitlerowskich metod niszczenia narodu polskiego. Dodam, że nauczycielka ta nigdy jeszcze nie wymówiła na lekcji słowa »seks«. Nie przedstawiła nam również w sposób rzetelny współczesnych metod antykoncepcji" - pisze w liście do edukatorów seksualnych z Pontonu Marcin, uczeń LO z Krakowa.

Piotrek z Sosnowca opowiada, że wprawdzie chodził przez pół roku na wychowanie do życia, ale nie dowiedział się na nim niczego, czego by wcześniej nie wiedział.

- Nauczyciel wałkował w kółko ten sam temat o dojrzewaniu, wszyscy ziewali - opowiada.
Z kolei Paweł przypomina sobie, że chyba w gimnazjum był taki przedmiot, ale fakultatywny. Nie chodził, bo nie miał czasu. Koledzy, którzy chodzili, grali na lekcjach w kółko i krzyżyk.

Chłopcy patrzą na dziewczyny. Magda i Agniecha wzruszają ramionami: - Było o budowie kobiety i mężczyzny i o tym, że "uprawianie seksu grozi dzieckiem". Trochę się śmiali, trochę żartowali, ale przecież nikt się specjalnie "seksami" nie przejmuje.

Właśnie. A potem nagle pojawia się 14-latka w ciąży.

- W Polsce wychowanie seksualne to temat polityczny - uważa prof. Izdebski. Niby jest zapotrzebowanie społeczne i przyzwolenie, aby go uczyć, w 1993 roku wprowadzono ustawę o planowaniu rodziny, która nakłada na wszystkie rodzaje szkół obowiązek wyposażania swoich wychowanków w minimum wiedzy o seksualności, ale nikt nie kontroluje jej realizowania.

- A nauczyciele uciekają od dyskusji, bo nie wiedzą, jak rozmawiać z młodzieżą o seksualności: przedstawiać ją jako prokreacyjną konieczność czy jeden z przyjemniejszych aspektów życia? No i uczeń w jednej szkole może być bombardowany sprzecznymi przekazami - mówi prof. Izdebski. I opowiada o przypadku, kiedy na "seksach" dzieciaki słuchały o antykoncepcji, a na religii dostały informację, że prezerwatywa to grzech, a poza tym na pewno skutecznie nie zabezpiecza.

- I to jest nieuczciwe w stosunku do młodzieży. Muszą mieć prawdziwą informację i dopiero z nią, jako katolicy, podjąć decyzję, czy kochać się z zabezpieczeniami, czy bez - mówi prof. Izdebski. Bo że będą to robić niezależnie od tego, jaką wiedzę posiądą, nie ma wątpliwości. Wiek inicjacji seksualnej ustalił się cztery lata temu: chłopcy - 17 lat, dziewczyny - rok później. Jednak, zauważa prof. Izdebski, wzrosła liczba inicjacji przed 15. rokiem życia. Prawie 17 proc. dziewcząt i 27 proc. chłopców ma za sobą swój pierwszy raz przed 15. urodzinami.

Mateusz, najbardziej doświadczony z grupy, bez żenady opowiada, że seksualności uczył się w praktyce. Pierwszy raz poszedł do łóżka z dziewczyną, gdy miał 14 lat.

- Była trzy lata starsza i wszystkiego mnie nauczyła - wzrusza ramionami. Poznali się na prywatce, potem kilka tygodni ze sobą chodzili. To ona zaproponowała, żeby się przespali. - Byłem zabezpieczony, ona też - mówi. Pamięta stres i przyjemność. Potem miał jeszcze jedną partnerkę.
Na szczęście o seksie mógł porozmawiać z rodzicami.

- Pytałem mamy o zabezpieczenia, które są w przypadku nastolatków najlepsze - opowiada. - Ona, w przeciwieństwie do wielu innych matek, rozumie, że jej syn " to robi".

Z obecną dziewczyną poprzestają jednak na trzymaniu się za ręce.

- Nie jesteśmy jeszcze gotowi - uśmiecha się. I dodaje, że dojrzał. To, co przeżył jako 14-latek, w grun-cie rzeczy wcale nie było takie fajne. Czysty seks, nic więcej.

Magda opowiada, że w jej liceum większość koleżanek ma już za sobą swój pierwszy raz. Agnieszka szacuje tę liczbę na jakieś trzy czwarte. Ale ona sama się nie śpieszy.

- Bo tak na zabój, do szaleństwa, to się jeszcze nigdy nie zakochałam - mówi i wzdycha.
Za kilka tygodni piątka przyjaciół z Sosnowca za pierwsze zarobione pieniądze pojedzie na wakacje, jak tysiące ich kolegów i koleżanek.

Dla wielu będą to pierwsze wakacje bez rodziców, kolonijnych wychowawców i starszego rodzeństwa w roli przyzwoitek. Jak zdadzą ten egzamin dojrzałości?

Napisz do autorki: d.kowalska@polskatimes.pl

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
michal

jw

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3