W wywiadzie fachowiec, a w ABW kłopoty

Wiktor Świetlik
Szef ABW to dziś najbardziej kontrowersyjny urzędnik
Szef ABW to dziś najbardziej kontrowersyjny urzędnik Wojciech Barczyński
Zła atmosfera wokół szefa, kontrowersyjni współpracownicy - to dziś obraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego kierowanej przez Krzysztofa Bondaryka. Tymczasem Agencję Wywiadu obejmuje człowiek, o którym nawet przeciwnicy wypowiadają się z szacunkiem.

Bondaryk jest dziś jednym z urzędników mających najgorszą prasę. Wczoraj znalazł się znowu na celowniku "Rzeczpospolitej". Miał w 2004 roku kupić udziały w spółce, poprzez którą wyprowadzono pieniądze z państwowej spółki Cefarm. Chodzi o małe kwoty. W sumie tysiąc złotych, ale spółka już wówczas budziła wątpliwości.

Pół roku temu ten sam dziennik wytoczył przeciwko Bondarykowi dużo cięższe działo. Chodziło o sprawę jego brata, któremu postawiono zarzuty nabycia złota pochodzącego z przemytu. Informatorzy gazety twierdzili, że Bondaryk oraz adwokat jego brata stali za niespodziewaną dymisją najlepszego w kraju prokuratora apelacyjnego Sławomira Luksa, który zajmował się sprawą. Bondaryk wytoczył gazecie proces.

Kontrowersje wywołuje nie tylko szef ABW. On sam ma za sobą ładną opozycyjną kartę. W 1982 roku poszedł siedzieć za złamanie dekretu o stanie wojennym. Ale jego zastępca Zdzisław Skorża jest byłym funkcjonariuszem SB. Do tego wszystkiego za ABW ciągnie się sprawa przetrzymywania przez kilka godzin dziennikarzy TVP podczas zatrzymywania Piotra Bączka, członka komisji weryfikacyjnej WSI.

Wyciszony generał Maciej Hunia, który właśnie obejmuje szefostwo polskiego wywiadu cywilnego, będzie stanowił jaskrawy kontrast dla fatalnego wizerunku, który mają dziś Krzysztof Bondaryk i ABW. W przeciwieństwie do szefa ABW o Macieju Huni media niewiele pisały. Niedostępne jest nawet jego zdjęcie.

- Tak właśnie powinno być! Profesjonalista nie pcha się na pierwsze strony gazet. Pozostaje w cieniu. A Hunia to najwybitniejszy fachowiec w tej branży w Polsce - entuzjazmuje się Wojciech Brochwicz, wiceszef MSWiA w rządzie Buzka i współtwórca GROM-u. Generał powszechnie uchodzi za człowieka bardzo opanowanego i dobrze wychowanego. Jest religijny. - Niby wyciszony, ale łatwo owija rozmówcę wokół palca. Nie narzuca się, nie szpanuje, ale nagle okazuje się, że czyta te same książki - relacjonuje były oficer UOP.

Hunia był w ekipie, która przygotowywała się w 2005 roku na "miękkie" przejęcie służb. Mieli nimi kierować w rządzie PO-PiS, gdyby premierem został Jan Rokita. Gdy do koalicji nie doszło, służby przejęła konkurencyjna grupa kojarzona z pułkownikiem Zbigniewem Nowkiem. Rządy PiS Hunia spędził na zsyłce. Był radcą polskiej ambasady w Czechach. Po triumfie PO wrócił do łask. Został szefem Służby Wywiadu Wojskowego (następczyni WSI) w miejsce Antoniego Macierewicza.

Hunia wywodzi się z krakowskiego NZS. Należał do grupy skupionej wokół Jana Rokity. Jej wielu członków, tak jak choćby Konstanty Miodowicz, związało się na stałe ze służbami specjalnymi niepodległej Polski. W 2000 roku jako szef kontrwywiadu w UOP był autorem największego sukcesu tej instytucji: rozbicia rosyjskiej siatki szpiegowskiej.

W 2002 roku rząd Leszka Millera rozwiązał UOP i w jego miejsce stworzył ABW i AW. Pierwsza zajmuje się bezpieczeństwem wewnętrznym, zwalczaniem terroryzmu i kontrwywiadem. AW zajmuje się wywiadem zagranicznym. Obie agencje po trochu konkurują, choćby o pieniądze.

Renowacja była okazją do czystek. Hunia się uchował i został szefem kontrwywiadu w ABW. Na to, by go pozostawić, mieli naciskać Amerykanie, którzy nie chcieli, by wschodnią flankę NATO pozbawiono świetnego speca od kontrwywiadu. Niektórzy mieli do niego o to żal, że został. Zwolnieni oficerowie UOP założyli stowarzyszenie, podrzucali pod siedzibę ABW ulotki "Jutro wracamy". Ale na swoich forach internetowych oszczędzali Hunię, choć nie zostawiali suchej nitki na jego zastępcy Grzegorzu Reszce.

W kwietniu 2004 roku Hunia został generałem. Krótko później zaczęła się akcja, która traktowana jest jako plama na życiorysie generała. ABW zatrzymała Marcina Tylickiego, asystenta szefa komisji śledczej ds. Orlenu, za rzekome zobowiązanie do współpracy z rosyjskim wywiadem. Został uniewinniony, a Agencję skrytykowała sejmowa komisja ds. służb. Huni zarzucano sabotowanie prac komisji. - Być może dał się w to wmanipulować. Ale jako zawodowiec nie powinien - mówi Zbigniew Wassermann. Były PiS-owski minister koordynator służb specjalnych długo wymienia swoje zastrzeżenia wobec rządów PO w tej branży. Ale nawet on przyznaje: - Hunia to fachowiec.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie