W Unijowie biją pianę o pralnię na zamku

Krzysztof Kaniecki
fot.archiwum
Udostępnij:
Na zamku w Uniejowie (woj. łódzkie) wybuchła afera o pralnię - bynajmniej nie pieniędzy, lecz obrusów i bielizny.

Pralnię urządzili w XIV-wiecznym zabytku zarządzający nim żacy ze zrzeszenia studentów. Burmistrz Józef Kaczmarek nie może się z tym pogodzić. Powiadomił Państwową Inspekcję Pracy. Zamierza przeprowadzić kontrolę skarbową i żąda zapłacenia podatku od pomieszczeń wykorzystywanych gospodarczo za pięć lat wstecz.

Zbigniew Włodarski, dyrektor zamku, w którym obecnie mieści się hotel, dziwi się, że burmistrz Uniejowa nic nie wiedział o pralni. Jak twierdzi, pralki, magiel i suszarnie są własnością magistratu. - Przecież co roku gminni urzędnicy przychodzą na zamek, żeby zinwentaryzować sprzęt pralni - dziwi się Włodarski.

Burmistrz Kaczmarek ripostuje: - Może i inwentaryzują, ale czym innym jest wykorzystywanie pralek na własne potrzeby, a czym innym świadczenie komercyjnych usług.

Dyrektor zamku zapewnia, że pralnia była wykorzystywana głównie dla własnych potrzeb, a cudzą pościel, koce i obrusy prali sporadyczne. - Kilka razy świadczyliśmy urzędowi miasta usługę, piorąc magistrackie firanki. Za każdym razem pieniądze przechodziły przez kasy fiskalne. Odprowadzaliśmy wszystkie należne podatki. Działalność gospodarcza nie była nigdzie zgłoszona. Jeśli organy kontrolne stwierdzą, że działaliśmy nielegalnie, poniesiemy konsekwencje - ucina Włodarski.

Burmistrzowi to nie wystarcza. Jest zdumiony, że nie reagował konserwator zabytków. - Przecież do prania używa się chemicznych detergentów, które zapewne nie są obojętne dla stanu wiekowych murów - denerwuje się Józef Kaczmarek.

- Ktoś kiedyś wyraził zgodę na umieszczenie pralni w zamku - mówi Elżbieta Bąbka-Horbacz, szefowa sieradzkiej delegatury Wojewódzkiego Oddziału Służby i Ochrony Zabytków w Łodzi. - Skoro studenci mogli prać dla siebie, mogli też i innym. Czy wypierze się jeden obrus, czy trzy, to nie ma znaczenia. W końcu dziś już nikt nie pierze w otwartych kadziach. Proszki wsypuje się do szczelnych pralek - dodaje.

Sprawa nielegalnej pralni stanęła na sesji rady miasta. Dyrektor Włodarski zapewnił, że nikt z zewnątrz już nigdy nie skorzysta z pralni. Ani odpłatnie, ani za darmo.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie