W tajnych laboratoriach KGB Sowieci produkowali śmierć

Aleks Kuzminov
O XXII wydziale KGB nie wiedział nikt. W laboratoriach na terenie Związku Sowieckiego katowano zwierzęta i ludzi, żeby stworzyć choroby, na które nie ma antidotum. Dziś tę broń mogą mieć już terroryści - pisze oficer KGB Aleks Kuzminov.

Nauka i wywiad. Te na pierwszy rzut oka wyraźnie od siebie oddzielone obszary ludzkiej aktywności bardzo często bywają ze sobą ściśle splecione. Jeśli chodzi o wojnę biologiczną, to i radziecka nauka, i wywiad zaczęły się nią interesować zaraz po rewolucji 1917 roku.

W latach 20. z rozkazu Lenina zostało założone tajne Laboratorium X, w którym wytwarzano i testowano niewykrywalne trucizny oraz toksyczne substancje biologiczne. Za ich pomocą najwyższe radzieckie władze, pozostając poza podejrzeniem, były w stanie pozbywać się swoich wrogów - przeciwników politycznych, dysydentów, podwójnych agentów i uciekinierów. Wysyłanych na Zachód agentów radzieckich i oficerów wywiadu wykorzystywano również, by dokonywali zabójstw politycznych.

W 1936 roku w Rosji włączono do wojskowego arsenału patogeny wąglika i tularemii. Mniej więcej w tym samym czasie w rosyjskiej armii prowadzono pierwsze doświadczenia, których celem było przetestowanie sposobów użycia tej nowej broni. W praktyce zastosowano ją podczas II wojny światowej niedaleko miejscowości Rostów przeciw nadciągającej niemieckiej armii gen. Paulusa.

W 1937 roku Laboratorium X zostało przekazane NKWD i zarządzane było przez kolejnych szefów Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego: Ławrientija Berię, Wiktora Abakumowa i Siemiona Ignatiewa. Dopiero jednak na początku lat 70. zaczęło narastać zainteresowanie użyciem broni biologicznej w przyszłych wojnach.

W 1972 roku po raz pierwszy w historii ludzkości naukowcy dokładnie zbadali DNA, dając tym samym początek inżynierii genetycznej. Pojawiła się możliwość manipulowania genomami żywych organizmów. Już na pierwszej, poświęconej badaniom w dziedzinie inżynierii genetycznej, konferencji międzynarodowej, która odbyła się w 1975 roku w Asilomar w Stanach Zjednoczonych, zauważono, że technologie rekombinacji DNA mogą się okazać niezmiernie przydatne w prowadzeniu wojny biologicznej. Pierwsze eksperymenty w tej dziedzinie natychmiast przyciągnęły uwagę kręgów wojskowych.

Już w 1973 roku rada ministrów Związku Radzieckiego zadekretowała w tajnym postanowieniu, że przygotowania do wojny biologicznej będą prowadzone według nowych zasad - z wykorzystaniem biologii molekularnej oraz inżynierii genetycznej.

Po 1973 roku, równolegle do programu wojskowego, został stworzony cywilny system przygotowań do wojny biologicznej. Był on kontrolowany przez KGB i GRU, a jego zasady zostały określone na podstawie rozkazu XV zarządu sztabu generalnego Ministerstwa Obrony. Dla lepszego kamuflażu ta cywilna część programu broni biologicznej została włączona do cywilnego wydziału - Głównej Agencji Przemysłu Mikrobiologicznego (Gławmikrobiopromu) - pod ogólną nazwą agencji badawczej Biopreparat.

W prace w ramach tego programu zaangażowanych było wiele ministerstw oraz instytutów naukowych i laboratoriów prowadzących tajne eksperymenty z niebezpiecznymi patogenami ludzkich i zwierzęcych chorób.

W skład każdego z instytutów Biopreparatu wchodziły po dwie grupy laboratoryjne: jedna z nich działała w bardziej lub mniej jawny sposób i skupiała się na pokojowych badaniach, druga zaś była tajna. To w ramach jej prac powstawały bojowe odmiany mikroorganizmów. W sumie w skład Biopreparatu wchodziło około czterdziestu instytutów i fabryk.

Pracowałem w tym ściśle tajnym departamencie wywiadu przez prawie dwadzieścia lat, będąc bezpośrednim świadkiem wydarzeń, które opisuję w tej książce. Opowiadam w niej o zadaniach i planach wydziału, jego nowej taktyce po "reformie" na początku lat 90., o jego tajnych operacjach na Zachodzie, o jego pracownikach, moich byłych kolegach.

Niektórzy mogą stwierdzić, że przyczyniliśmy się do przygotowań do totalnej wojny biologicznej, i osądzać nas z tego powodu. Inni mogą zauważyć, że pomagaliśmy w umacnianiu stanu równowagi między supermocarstwami. Opracowywanie, udoskonalanie i zastosowanie broni biologicznej okazało się najbardziej niebezpieczną sferą ludzkiej działalności mogącą doprowadzić do zagłady całego gatunku.

Prostota i niskie koszy wytwarzania tej broni przyciągnęły uwagę wojskowych, nieuczciwych naukowców, terrorystów, organizacji ekstremistycznych i wielu agresywnych rządów.
Nowoczesna broń biologiczna jest trudna do wyśledzenia, a jej rozwojowi praktycznie nie da się zapobiec. Każda jej nowa generacja wraz z każdym nowym etapem rozwoju i przełomem w inżynierii genetycznej staje się coraz bardziej wyrafinowana. Broń ta łatwo może się wymknąć spod kontroli jej twórców.

Biologiczny demon musi zostać powstrzymany, a można to zrobić tylko poprzez współdziałanie wielu krajów. Międzynarodowa współpraca w dziedzinie ograniczenia rozprzestrzeniania broni biologicznej jest koniecznością. W XXI wieku zadanie to musi się stać naszym wspólnym celem.

Publikowany powyżej tekst pochodzi z książki "Byłem agentem KGB do zadań specjalnych" Aleksandra Kuzminova. Ukazuje się ona właśnie nakładem wydawnictwa Bellona

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
podpis
te 3 pode mną są żałosne ZSRR naszym przyjacielem ,nasi przyjaciele na wschodzie LOL hahahaha.
Żal mi takich ludzi pewnie w domu mają Lenina zamiast Jezusa na ścianie Amerykanie są lepsi
p
podpis
lepiej sie dowiedzcie co ro bili niemcy i rosja w borne sulinowo matoły... sory za ortografie
w
wowes
To kłamstwo wymierzone w naszych przyjaciół na Wschodzie.Jak poniżej udowadnia tow. "wana" czyli po naszemu Wania to Centralna Agencja Wywiadowcza truje gości w Mac Donaldach. A ZSRR to nasi przyjaciele i żadnej tarczy nie bedziem im stawiali a nasi kelnerzy w restauracjach "wierzynkach" kończyli kursy w Leningradzie i tam nikt nie truje gości tylko podają ciepłą cole i piwo co jest nie mniej zabójcze.
w
wana
w Labolatoriach USA CIA produkuje smierc ciagle-na uzytek kelnerow pracujacych dla nich w luksosowych w remonowanych restalracjach "wierzynkach"-wiec dlaczego inne kraje maja to nie robic?wniosek-nie jedz w tych naj naj reklamowanych i nie chciej by cie obslugiwali ci co szkonczyli szkoly gastronomiczne w US-bo to potencjalne zagrozenie dla polityka i byzysmena
Dodaj ogłoszenie