W szkole Marcinkiewicza profesorów prawie tylu co studentów

Edyta Tkacz
Nie ma też chyba w Polsce drugiej wyższej szkoły, w której byłoby niemal tylu studentów co nauczycieli. W szkole Marcinkiewicza żaków jest 39, a wykładowców 32.

Szkoła Liderów Politycznych, którą na początku maja z pompą uruchomili Kazimierz Marcinkiewicz i Jarosław Gowin, jest chyba jedyną polska uczelnią, której większość wykładowców to osoby znane w całym kraju.

Ale na razie nikt z kadry Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, przy której działa podyplomowa szkoła Marcinkiewicza, małą liczbą studentów specjalnie się nie przejmuje. Szkoła pracuje na prestiż, a ten ma swoją cenę: czesne wynosi 6 tys. zł za semestr (nauka trwa dwa semestry).

W zamian za 12 tys. zł kuźnia politycznych liderów Marcinkiewicza oferuje zajęcia z gwiazdorami polityki z pierwszych stron gazet i znanymi naukowcami.

Na liście wykładowców natrafiliśmy m.in., poza Gowinem i Marcinkiewiczem, na Jana Rokitę, Jarosława Sellina i prof. Mirosława Steca. W dniu otwarcia uczelni Marcinkiewicz obiecywał też, że rychło zajęcia rozpoczną tu Adam Bielan, Michał Boni, Konrad Ciesiołkiewicz, Rafał Dudkiewicz, Grażyna Gęsicka, Paweł Kowal, Grzegorz Schetyna i Radosław Sikorski. Supergwiazdą tego doborowego towarzystwa miał być sam Jarosław Kaczyński, ale się rozmyślił.

- To specjaliści w swoich dziedzinach - zachwala kompetencje kolegów wykładowców Jarosław Gowin. - Mówią o zagadnieniach, które znajdują się w programie. Czego mają uczyć studentów najważniejsi ludzie w polskiej polityce? Właśnie polityki, tyle że nie z książek, a tej prawdziwej, praktycznej. Zajęcia odbywać się będą w weekendy oraz w ramach szkoły letniej.

Poza skutecznym uprawianiem polityki studenci uczą się m.in., jak zarządzać instytucjami publicznymi, negocjować i rozwiązywać konflikty, kształtować wizerunek polityczny. Zaplanowano też zajęcia z ekonomii politycznej, komunikacji medialnej i etyki w działalności publicznej. Specjalistą w tej ostatniej dziedzinie jest o. Maciej Zięba. U Marcinkiewicza ma dbać o to, by przyszli politycy nie zapomnieli o wartościach i moralności.

- Będę miał wykłady o tym, jak kultura chrześcijańska może formować ekonomię i wolny rynek - opowiada o. Zięba. - I o prawach człowieka.

Z kolei Stanisław Kracik, burmistrz Niepołomic, spec od polityki samorządowej, opowie przyszłym liderom o problemach lokalnych polityków.

- Ostatnio zastanawialiśmy się, czy samorządowe biadolenie, że władze centralne nie zostawiają nam pola do popisu, jest uzasadnione - mówi Kracik.

Natomiast dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalista od public relations, uczy studentów o systemach politycznych. - Bardzo dobra kadra - cieszy się Aleksander Miłosz, student, który pracuje w firmie consultingowej w Warszawie. - Wielu naukowców i praktycy, którzy na co dzień zajmują się polityką. Sporo się chyba od nich nauczę.

Sam Marcinkiewicz, otwierając swoją szkołę, zapewniał, że nie będzie ona zalążkiem nowej partii politycznej. - Szkoła nie może być partyjna. Nie jestem członkiem żadnej partii i jest mi z tym dobrze. Szkoła nie powinna być bezideowa, ale ponad podziałami - mówił.

Były premier dojeżdża do Krakowa na swoje wykłady, wciąż mieszka w Anglii i szuka zajęcia po pracy w EBOR-ze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie