W pracowni jubilera powstaje pamiątka na setną rocznicę bitwy gorlickiej

Lech Klimek
Podwórze przy rynku w Gorlicach, tęga metalowa brama, z której codziennie około godziny 10 znika kłódka. Trzy strome schodki, a po uchyleniu drzwi - rozbrzmiewa ciepły dźwięk dzwonków wywołujący mistrza jubilerskiego. Paweł Burekowski zwykle wygląda zza drzwi pracowni z niewielką lupką na oku. Druga większa spoczywa na czole. Trudno się dziwić, tu potrzeba sokolego wzroku, by zreperować misterne sploty, ułożyć kamienie w szeregu, coś zlutować.

Właśnie w zaciszu tej pracowni powstaje medal - pamiątka z okazji rocznicy wielkiej wojny i wielkiej bitwy gorlickiej. Medal wykonany jest z mosiądzu. Jego kształt jest wykrawany przy pomocy matrycy na prasie o nacisku 20 ton. Po wykrojeniu następuje ręczna obróbka wykańczająca, czyli szlifowanie i polerowanie. Jedna z wersji medalu pokryta jest emalią akrylową w różnych kolorach.

Opisując medal, Paweł Burekowski wspomina, że zaprojektował go już ponad rok temu, tak by spokojnie go przygotować na przypadającą w przyszłym roku rocznicę. Pytany o inspirację odpowiada. - Zaprojektowałem odznaczenie wpisane w okręg, tak więc krzyż ma jakby wypukłe ramiona. Nie chciałem powielać znanych wzorów. Może jakąś małą inspiracją były dla mnie odznaczenia amerykańskie, ale tak jak powiedziałem, inspiracja, a nie odwzorowanie.

Jak każdy medal tak i ten zawiera elementy symboliczne. Wieniec z liści dębu to znany z innych medali symbol męstwa, odwagi i zasług wojennych. Sam kształt tego medalu, czyli krzyż to oczywiście element będący symbolem chrześcijaństwa, związany z symboliką drzewa życia i śmierci, ale też zmartwychwstania. Na to wszystko nakładają się napisy, Gorlice z datą dzienną rozpoczęcia bitwy oraz napis Pro Memoria. Są oczywiście też daty łączące czas bitwy ze współczesnością.

Autor projektu jak również wykonawca medalu uważa, że takie wydarzenie jak czekająca nas setna rocznica tej wielkiej bitwy pod Gorlicami jest na tyle doniosłe, że zasługuje na upamiętnienie w szczególny sposób. Taki medal może być bardzo atrakcyjną pamiątką z uroczystości 2015 roku. - To właśnie legło u podstaw pomysłu. Medal, który zaprojektowałem, ma dwie wersje. Jedna jest czysto pamiątkowa, w pudełku, pokryta emalią. Druga zaś jest, jak by to powiedzieć, żołnierska. Ma wstążkę i można go przypiąć do munduru - relacjonuje Paweł Burekowski.

Na majowe uroczystości do Gorlic albo może szerzej na teren naszego powiatu przyjedzie spora grupa ludzi, choćby tych, którzy będą uczestniczyć w corocznej rekonstrukcji bitwy. Taki medal będzie im po powrocie do domu przypominał o naszym mieście. Gorliccy rekonstruktorzy współpracują z wieloma podobnymi grupami z obszaru całej praktycznie niegdysiejszej monarchii austro-węgierskiej, jak również z grupami zza wschodniej granicy.

Paweł Burekowski, znany w Gorlicach jubiler, od początku swej przygody z grupami rekonstrukcji jest feldfeblem Cesarsko-Królewskiej Armii. - To tak samo jak polski sierżant lub wachmistrz w kawalerii - wyjaśnia. Jak na żołnierza przystało ma stosowny mundur z epoki. - W naszych realiach jest trochę inna sytuacja niż wśród rekonstruktorów na Zachodzie. Nasze mundury to głównie rękodzieło całkiem współczesne, co sprawia, że nie jest to jakaś elitarna zabawa dla snobów. Elementy wyposażenia, emblematy można w sumie dość tanio kupić na aukcjach internetowych.

Paweł Burekowski przyznaje, że możliwość włożenia munduru z epoki, tego ekwipunku, jaki nosili żołnierze, którzy teraz spoczywają na licznych cmentarzach na terenie Gorlickiego, odtwarzanie ich życia żołnierskiego sprzed 100 lat to forma złożenia im hołdu - Przecież to są niejednokrotnie dziadkowie czy pradziadkowie kolegów i koleżanek, z którymi teraz zajmujemy się działalnością rekonstrukcyjną - opowiada.

Działalność rekonstruktorów, ich "zabawy w wojnę" to też żywe lekcje historii. Odtwarzanie przez grupy rekonstrukcyjne historii uświadamia ludziom, zwłaszcza młodym, że kiedyś tacy jak oni oddawali życie za to, by oni teraz mogli się cieszyć wolnością.

Dochodzi godzina 17. W pracowni gorlickiego jubilera cichnie szemrząca jeszcze parę minut temu polerka. Kolejny właśnie wykończony medal znajduje swoje miejsce na półce, obok już gotowych stu. Gasną światła, jubiler zamyka pracownię. Jutro znów pochyli się nad pamiątką z wielkiej wojny, bo do 2 maja ma ich powstać 500.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie