W poszukiwaniu szpiega z czytelniczych marzeń

Redakcja
Według powieści Le Carrégo nakręcono "Szpiega". W roli głównej Gary Oldman
Według powieści Le Carrégo nakręcono "Szpiega". W roli głównej Gary Oldman
Stronice książkowych arcydzieł zapełniają romantyczni kochankowie, rubaszne wagabundy, i dziarscy wojacy. Swoje miejsce w tym gronie mają też szpiedzy - pisze Bożydar Brakoniecki.

Szpiegostwo w literaturze ma się całkiem dobrze. Popyt na szpiegów, szczególnie brytyjskiej proweniencji, nie spadł ani trochę, ba, można rzec, że przeżywają swój renesans.

Doskonały film "Szpieg" Tomasa Alfredsona, który kusi ze srebrnych ekranów, kieruje nas do Brytyjczyka Johna Le Carrégo, którego powieść "Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg" z 1974 roku stała się kanwą Alfredsonowego scenariusza. Teraz ukazała się pod skróconym ze względów marketingowych tytułem "Szpieg". Znawców Le Carrégo to nie zmyli, nowicjuszy w tej pasji być może skłoni do sięgnięcia po inne powieści mistrza.

Gdy le Carré (właściwie David John Moore Cornwell) pisał "Druciarza...", był już gwiazdą tzw. literatury szpiegowskiej. Pierwszą z długiego szeregu książek - "Budzenie zmarłych" - wydał już w 1961 roku. Z wielką znajomością realiów, bowiem był jeszcze wówczas etatowym pracownikiem ministerstwa spraw zagranicznych Korony w Bonn, współpracującym z MI6. Czyli był szpiegiem, którego karierę utrącił dopiero legendarny Kim Philby, sowiecka wtyka w służbach Korony.

Po "Druciarzu...", kto wie czy nie najbardziej znanej jego książce, w dziedzinie literackiej szpiegologii nikt już nie mógł się z nim równać. Historia George'a Smileya, który musi znaleźć wrażego kreta w szeregach brytyjskiego wywiadu, to wciągająca przypowieść o ludzkich słabościach, bezlitośnie wykorzystywanych przez rywali. Smiley działa sam, bo przecież rasowy szpieg nie może nikomu ufać, podejrzewa wszystkich, nie zna pojęcia lojalności i patriotyzmu. I ma rację: gdy wreszcie zdemaskuje zdrajcę, okaże się, że szpiegowskie ścieżki są wyjątkowo powikłane.

O ile jednak Le Carré to fachowiec od faktów, szczegółów i żelaznej agenturalnej logiki, pisarstwo innego Brytyjczyka Lee Childa (właściwie Jim Grant) to erupcja sensacyjnych popisów niejakiego Jacka Reachera, którego zwalista sylwetka i wojskowa przeszłość upoważnia do poczynania sobie w świecie z godną pozazdroszczenia swobodą. Ale w opublikowanej właśnie powieści "Jutro możesz zniknąć" Reacher też otrze się o szpiegowską intrygę. Więcej, stanie się celem dla wyjątkowo niemiłych dżentelmenów.
Zwłaszcza że gra idzie o wysoką stawkę - poskromienie zamachowca, który szykuje zamach w Nowym Jorku. Child z godną podziwu konsekwencją splątał ścieżki głównego bohatera do tego stopnia, że w pewnym momencie Reacher ma przeciwko sobie nie tylko policję, agentów FBI, ale też terrorystów z Al-Kaidy.

Spokojnie, spokojnie, poradzi sobie, jak zawsze, gdy ktoś zbytnio próbuje uprzykrzyć mu życie. Może nie za pomocą chłodnego rozumowania jak jego daleki kuzyn George Smiley z MI6, ale bardziej z użyciem pięści, ale liczy się wszak efekt. Po to ostatecznie istnieją na świecie szpiedzy, nieprawdaż?

Czytaj też: "Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!", czyli jak połączyć erotykę z intelektem (GALERIA)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie