W poszukiwaniu dobrej nadziei

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Rok 2012 w kolarstwie zamknięty. Po grudniowej pracy najlepsi kolarze zjechali do domów na święta, a po Nowym Roku ruszą na kolejne zgrupowania i wyścigi. Co ciekawe, spora grupa zawodników będzie miała okazję po raz pierwszy założyć nowe uniformy, choć przynależność tego czy tamtego do nowej grupy jest do wiadomości publicznej podana już dawno. W przepisach Międzynarodowej Unii Kolarskiej jest wiele bzdur, działalność tej organizacji nie cieszy wielu kibiców kolarstwa. Termin "kościane dziadki", nierozumiejące ducha sportu, jest tu jak najbardziej adekwatny.

Jednym z takich dziwnych przepisów jest tzw. okres transferowy. Wiadomo, że migracje kolarzy zaczynają się w lecie i kończą późną jesienią. W listopadzie i grudniu startów już nie ma, wszelkie decyzje transferowe są już zrealizowane, a zawodnicy do końca roku reprezentują jeszcze barwy starych ekip. W związku z tym na zgrupowaniach mamy miszmasz, bo obowiązują byłe już stroje. A prostym rozwiązaniem tego problemu byłoby wyznaczenie np. 1 grudnia danego roku jako daty końca kolarskiego roku. Od tego dnia zawodnik przechodzi do nowego pracodawcy, tam dostaje pensję i na grudniowych obozach przygotowawczych, co już jest normą, pięknie prezentuje się w nowych barwach.

Jest to o tyle istotne, że sezon kolarski ostatnio mocno przyśpiesza. Kilka lat temu zima była okresem snu, a dopiero z wiosną na południu Włoch i Hiszpanii zaczynały kręcić się kolarskie peletony. Ciekawie pisze o tym na swoim blogu Sylwester Szmyd: "Śmieszne, że w grudniu 90 procent kolarzy siedziałoby na rowerze po 5-6 godzin, wyciskając ostatnie poty, a już na przełomie maja i kwietnia nie ma komu w wyścigach startować. Taka mała dygresja z obserwacji zgrupowań zimowych ostatnich 10 lat w tym peletonie".

I taka jest prawda. Wynika to po trosze z wymagań rynku. Jak w każdej pracy lepiej pokazać się na początku, a później odcinać kupony. No, może tylko w wojsku obowiązywała (obowiązuje?) zasada, że lepiej w ogóle się nie wychylać. W ten oto sposób kolarskie sezon kończy się na dobre z Tour de France, a później tylko mistrzostwa świata są jeszcze małym jesiennym szczytem, ale nie dla wszystkich.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW TOMASZA JAROŃSKIEGO W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Kibice kolarscy w Polsce mogą zimować spokojnie. Coraz więcej naszych w lidze mistrzów, czyli w wyścigach World Tour, a Czesław Lang - jak czytamy - zamknął już szczęśliwie trasę Tour de Pologne na południu Polski. W związku z tym "Cesare" wyjechał spokojnie do RPA, ale nie by pozyskiwać miasta startowe, lecz w poszukiwaniu szczęścia na nowej drodze życia, czego mu serdecznie życzymy. W końcu mają tam Przylądek Dobrej Nadziei.

Tomasz Jaroński

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
z

chyba 2011

Dodaj ogłoszenie