reklama

W Polsce większość niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy. Raport Najwyższej Izby Kontroli

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Zaktualizowano 
Publiczni pracodawcy nie podejmują aktywnych działań, by zatrudniać osoby niepełnosprawne - wynika z nowego raportu NIK.

W Polsce większość niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli w najnowszym raporcie, dotyczącym zatrudniania osób z dysfunkcjami przez publicznych pracodawców.

Niepokojące informacje płyną z Małopolski. Tu kontrolerzy wzięli pod lupę m.in. Kuratorium Oświaty w Krakowie. Zwracają uwagę, że jego przedstawiciele nie podejmowali aktywnych działań, by zatrudniać u siebie osoby niepełnosprawne. Nie zainicjowali nawet współpracy z organizacjami pozarządowymi, które działają na rzecz ludzi z dysfunkcjami. Kontrola dotyczyła lat od roku 2016 do pierwszego półrocza 2018.

NIK ma znacznie więcej uwag. Okazuje się, że „informacje o wolnych stanowiskach pracy nie były zamieszczane na stronach internetowych, dedykowanych niepełnosprawnym”. Efekt tego wszystkiego jest taki, że wskaźnik zatrudnienia osób z dysfunkcjami w kuratorium zmniejszył się z 4,3 proc. na koniec 2016 r. do zaledwie 3,5 proc. na koniec pierwszego półrocza ub. roku. W 2018 r. - od stycznia do czerwca - zatrudnionych było w tej instytucji zaledwie... sześć osób niepełnosprawnych. Wszystkich pracowników kuratorium w czerwcu minionego roku było 172. Ale NIK zwraca też uwagę, że barierą w pozyskaniu do pracy niepełnosprawnych, szczególnie ruchowo, mógł być stan budynków, w tym m.in. tego przy ul. Ujastek 1 w Krakowie, gdzie kuratorium ma siedzibę.

Kontrolerzy odwiedzili to miejsce w październiku ubiegłego roku. Stwierdzili, że już same schody do wejścia głównego nie były przystosowane do potrzeb niepełnosprawnych. Zwrócili też uwagę na brak toalet dla takich osób.

Jak tłumaczą się przedstawiciele kuratorium? Twierdzą, że osoby niepełnosprawne, które szukają u nich zatrudnienia, najczęściej nie spełniają po prostu wymogów konkursowych, m.in. z powodu braku wystarczającej wiedzy. Zapewniają, że kuratorium upowszechnia informacje o naborach w dwóch miejscach, w tym np. w swoim Biuletynie Informacji Publicznej. W innych mediach tego nie robi, bo „każdy nabór jest kopiowany przez instytucje, zajmujące się ofertami pracy”.

Kuratorium mogłoby zatrudniać więcej niepełnosprawnych, ale do tego potrzebne jest m.in. przeniesienie głównej siedziby w inne miejsce, dostosowane do potrzeb takich osób. Jeśli chodzi o budynek przy ul. Ujastek, to wielkiego pola manewru kuratorium nie ma, bo nie jest jego właścicielem. Z powodu m.in. krótkoterminowych umów najmu nie może prowadzić jakichkolwiek remontów. Małopolska kurator oświaty Barbara Nowak podejmowała działania, by siedzibę zmienić, ale do tej pory nie ma na to pieniędzy w budżecie.

NIK wzięła też pod lupę m.in. Urząd Miasta w Nowym Sączu. Tam sytuacja jest lepsza, bo wskaźnik zatrudnienia osób z dysfunkcjami rośnie. W okresie objętym kontrolą w urzędzie pracowało 17 niepełnosprawnych.

Co powinno się zmienić, aby liczba zatrudnionych osób z dysfunkcjami rosła? - Nie chodzi tylko o likwidację barier architektonicznych. Trzeba też uprościć system przyjmowania do pracy takich osób. W tym momencie jest to niesłychanie skomplikowana procedura - mówi nam Małgorzata Wodzień, prezes Fundacji na Rzecz Osób Niepełnosprawnych Bona Fide z Krakowa.

Dodaje, że pracodawca ma stos dokumentów do wypełnienia oraz szereg uzgodnień do załatwienia. - Nie musi tego robić w przypadku osób, które nie zmagają się z niepełnosprawnością. Jak pan myśli, kogo w takiej sytuacji przyjmie? - pyta Wodzień.

NIK wskazuje z kolei, że potrzebna jest też współpraca z organizacjami pozarządowymi, działającymi na rzecz niepełnosprawnych. Ponadto wciąż konieczna jest modernizacja budynków, tak by osoby, które mają problemy np. z poruszaniem się, nie miały kłopotów z dostaniem się do swojego stanowiska pracy.

FLESZ - Nieudane wakacje? Masz prawo do reklamacji!

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: W Polsce większość niepełnosprawnych pozostaje poza rynkiem pracy. Raport Najwyższej Izby Kontroli - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2019-08-22T19:37:08 02:00, Gość:

Urzędy mają niby zatrudniać niepełnosprawnych na zasadzie pierwszeństwa (o ile w miesiącu poprzedzającym publikację ogłoszenia miały mniej niż 6 % zatrudnionych pracowników niepełnosprawnych), bo tak stanowią ustawy - o pracownikach samorządowych i o służbie cywilnej, o ile spełniają warunki formalne i znajdują się w wyniku przeprowadzonego naboru w grupie 5-ciu najlepszych kandydatów. Jednak nabory na stanowiska urzędnicze są w stosunkowo licznych przypadkach rozpisywane pod konkretnych kandydatów/-tki znanych z góry komisji konkursowej (oczywiście NIE ZAWSZE tak się dzieje, ale przypuszczalnie mniej więcej w połowie organizowanych naborów może tak się dziać - zwłaszcza na te nieco lepsze/wygodniejsze i związane z mniejszą odpowiedzialnością, a także lepiej płatne stanowiska, a w mniejszych miejscowościach, w których prawie wszystko załatwia się po znajomości, nawet na te płatne na poziomie najniższej krajowej). Tak więc niejednokrotnie później komisje konkursowe tak rozdzielają punkty, aby osoba niepełnosprawna startująca w danym naborze znalazła się i tak poza gronem 5-ciu najlepszych kandydatów i nie mogła skorzystać z teoretycznego uprawnienia pierwszeństwa w zatrudnieniu. Z własnego doświadczenia (posiadany aktualnie stopień lekki niepełnosprawności) wiem, że niekiedy nawet mimo znalezienia się w gronie 5-ciu najlepszych kandydatów wymienionych w protokole z naboru dany Urząd nie stosuje przepisu o pierwszeństwie w zatrudnieniu osoby niepełnosprawnej. Bo w relatywnie niedużym mieście powiatowym i tak musi wygrać znajoma pani wiceburmistrz, startująca w wyborach samorządowych z tej samej listy, co i ona (nieformalna zasada pierwszeństwa za afiliacje polityczne lub/i towarzyskie).

Oczywiście nie jest to reguła i są też takie urzędy, które chętnie zatrudniają.

G
Gość

Urzędy mają niby zatrudniać niepełnosprawnych na zasadzie pierwszeństwa (o ile w miesiącu poprzedzającym publikację ogłoszenia miały mniej niż 6 % zatrudnionych pracowników niepełnosprawnych), bo tak stanowią ustawy - o pracownikach samorządowych i o służbie cywilnej, o ile spełniają warunki formalne i znajdują się w wyniku przeprowadzonego naboru w grupie 5-ciu najlepszych kandydatów. Jednak nabory na stanowiska urzędnicze są w stosunkowo licznych przypadkach rozpisywane pod konkretnych kandydatów/-tki znanych z góry komisji konkursowej (oczywiście NIE ZAWSZE tak się dzieje, ale przypuszczalnie mniej więcej w połowie organizowanych naborów może tak się dziać - zwłaszcza na te nieco lepsze/wygodniejsze i związane z mniejszą odpowiedzialnością, a także lepiej płatne stanowiska, a w mniejszych miejscowościach, w których prawie wszystko załatwia się po znajomości, nawet na te płatne na poziomie najniższej krajowej). Tak więc niejednokrotnie później komisje konkursowe tak rozdzielają punkty, aby osoba niepełnosprawna startująca w danym naborze znalazła się i tak poza gronem 5-ciu najlepszych kandydatów i nie mogła skorzystać z teoretycznego uprawnienia pierwszeństwa w zatrudnieniu. Z własnego doświadczenia (posiadany aktualnie stopień lekki niepełnosprawności) wiem, że niekiedy nawet mimo znalezienia się w gronie 5-ciu najlepszych kandydatów wymienionych w protokole z naboru dany Urząd nie stosuje przepisu o pierwszeństwie w zatrudnieniu osoby niepełnosprawnej. Bo w relatywnie niedużym mieście powiatowym i tak musi wygrać znajoma pani wiceburmistrz, startująca w wyborach samorządowych z tej samej listy, co i ona (nieformalna zasada pierwszeństwa za afiliacje polityczne lub/i towarzyskie).

Dodaj ogłoszenie