W gminie Galewice chodzą do urn średnio co 10 tygodni. Jak to możliwe?

Redakcja
FOT. PIOTR KRZYZANOWSKI
Mieszkańcy niewielkiej gminy Galewice pod Wieruszowem od roku chodzą do urn wyborczych średnio co 10 tygodni. I nie po to, by odwoływać władze w referendum, ale wybierać nowe. Jak to możliwe?

Pod koniec października ubiegłego roku wybrali wójta i radę gminy, ale zaledwie miesiąc po wyborach wójt Lech Baliński zmarł i już w marcu musieli głosować po raz drugi, by wybrać jego następcę. A ponieważ w pierwszej turze żaden z sześciorga kandydatów nie uzyskał ponad 50-procentowego poparcia, w kwietniu mieszkańcy musieli po raz trzeci odwiedzić lokale wyborcze.

Tusk apeluje o frekwencję. "Oni na pewno pójdą do wyborów, wiecie o kim myślę"

Na tym jednak nie koniec. W najbliższą niedzielę, dokładnie na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi, zarządzono w Galewicach wybory uzupełniające do gminnej rady (miejsce zwolnił nowy wójt). Bardziej zniecierpliwieni mieszkańcy pytają, czy lokalnych i krajowych wyborów nie można przeprowadzić jednego dnia, np. 9 października.

- Dla nas też byłoby to wygodne, bo mielibyśmy te same komisje i tylko jedną dodatkową kartę do głosowania na kandydata do rady gminy, ale niestety prawo nie zezwala na łączenie wyborów - wyjaśnia Grażyna Tęsiorowska, sekretarz gminy Galewice.

Czapiński: Polacy cały czas tyrają, w pracy jesteśmy jak mrówki. To nas ratuje w czasie kryzysu

W efekcie aż pięć razy w ciągu roku do wyborów pójdą m.in. mieszkańcy liczącej 180 dusz wsi Rybki. Choć lokal wyborczy mieści się w szkole w sąsiednim Ostrówku, oddalonym o 2,5 km, mieszkańcy zapowiadają udział w wyborach.

- To chyba normalne, każda wieś chce mieć swojego przedstawiciela w radzie gminy, dlatego po sumie każdy pójdzie oddać głos, tym bardziej że kościół znajduje się w bardzo blisko od lokalu wyborczego - mówi sołtys Zygmunt Wojcieszak. - Nasze społeczeństwo jest aktywne!

Często organizowane wybory to dla mieszkańców także okazja do dodatkowego zarobku. Szef komisji wyborczej może liczyć na 165 zł, jego zastępca na 150 zł, a członek komisji na 135 zł.
Okazuje się, że zwolenników wyborów zaczyna jednak ubywać. Jeszcze w październiku ubiegłego roku, podczas wyborów samorządowych, do urn poszło 51,66 proc. mieszkańców. W drugiej turze wyborów uzupełniających na wójta frekwencja wyniosła już tylko 46 proc. Mieszkańcy coraz częściej bowiem pytają, ile pieniędzy pochłaniają wybory i czy tak częste ich organizowanie nie dezorganizuje pracy urzędu.

Czarzasty: Dobrze, że jest PiS. Lepszy radykalizm w ramach prawa niż rzucanie kamieniami na ulicach

- Nie ma takiej możliwości, ponieważ to komitety wyborcze zgłaszają swoich przedstawicieli do komisji. Z urzędu w komisji zasiada tylko jedna lub dwie osoby. Nie koliduje to z ich pracą, bo szkolenia odbywają się po południu, a wybory przeprowadzane są w niedzielę - argumentuje wójt Marian Wojcieszak.

Wójt podkreśla jednocześnie, że koszty organizacji wyborów pokrywa budżet państwa. Na przykład przeprowadzenie uzupełniających wyborów na wójta kosztowało ponad 22 tys. zł łącznie z dietami członków pięciu obwodowych komisji.

Daniel Sibiak

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
POlak

i tak nikt tego nie przeczyta

G
Gazda z Diabelnej

Jestem pewny że gdy wygra PiS to Polskę czeka to samo. Nikt kto potrafi odrobinę myśleć nie wejdzie w koalicję z Kaczyńskim, Macierewiczem, Fotygą czy Ziobro. Do końca roku mamy zapewniony ten festiwal tylko szkoda Polski.

m
mądry wybór

Umiera wpływowy poseł PO…
Jego dusza trafia do Nieba i wita go Święty Piotr.
Witaj w Niebie synu. Zanim tu zamieszkasz, musimy
rozwiązać tylko jeden problem. Mamy tu pewne
zasady i nie jestem pewien, co z tobą zrobić. Jak
to co - wpuśćcie mnie, jestem z PO- mówi poseł.
Cóż, chciałbym, ale nie robimy wyjątków gdyż mamy
polecenia z samej góry. Zrobimy tak - spędzisz
jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Potem
możesz sobie wybrać, gdzie chcesz spędzić
wieczność. Serio, ja już wiem - chcę trafić do
Nieba - mówi poseł. Wybacz, ale mamy swoje zasady.
Po tych słowach, Święty Piotr odprowadza go do
windy i poseł zjeżdża w dół, wprost do Piekła.
Drzwi otwierają się i poseł jest pośrodku pełnego
zieleni pola golfowego. W tle jest restauracja, a
przed nią stoją wszyscy jego partyjni przyjaciele
oraz inni politycy, którzy z nim robili różne
przekręty. Wszyscy są z PO i są szczęśliwi,
świetnie się bawią. Podbiegają do posła i witają
go, ściskają oraz wspominają stare dobre czasy,
gdy bogacili się kosztem zwykłych ludzi. Potem
grają w golfa a następnie jedzą kolację z kawiorem
i czerwonym winem. Jest także Rudy Szatan, jakże
znajomy, który jest naprawdę fajnym i sympatycznym
gościem - świetnie się bawi, tryska humorem
opowiadając dowcipy i różne inne bajki. Poseł bawi
się tak doskonale, że nim się zorientuje, minie
jego czas. Wszyscy ściskają go i machają na
pożegnanie, gdy winda rusza w górę. Winda jedzie i
jedzie - aż drzwi się otwierają w Niebie, gdzie
czeka na niego Święty Piotr. Czas odwiedzić Niebo.
I tak mijają 24 godziny, w których mąż stanu
spędza czas z duszyczkami na skakaniu z chmurki na
chmurkę, graniu na harfach i śpiewaniu. Bawią się
całkiem nieźle i nim się zorientuje, doba mija i
powraca Święty Piotr. Cóż - spędziłeś jeden dzień
w Piekle i jeden dzień w Niebie. Wybierz zatem
swój los. Poseł myśli chwilkę i odpowiada. Cóż,
nigdy nie myślałem, że to powiem. To znaczy - w
Niebie jest naprawdę cudownie, ale myślę, że
lepiej mi będzie w Piekle. Tak więc Święty Piotr
odprowadza go do windy i poseł jedzie w dół, dół,
dół... - wprost do Piekła. Otwierają się drzwi i
poseł jest pośrodku pustyni pokrytej śmieciami i
odpadkami. Widzi wszystkich swoich przyjaciół
ubranych w szmaty, zbierających śmieci do
czarnych, plastikowych toreb. Nagle podchodzi do
posła Rudy Szatan i klepie go po ramieniu. "Nie
rozumiem! - mówi poseł. Jeszcze wczoraj było tu
pole golfowe, restauracja, jedliśmy kawior,
tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz jest
tu tylko pustynia pełna śmieci, ubóstwa i niedoli,
a moi przyjaciele wyglądają strasznie! Rudy Szatan
spogląda na posła, uśmiecha się szyderczo i mówi:
Wczoraj mieliśmy kampanię wyborczą! A dziś na nas
zagłosowałeś. Jest już po wyborach?

m
mądry wybór

Umiera wpływowy poseł PO…
Jego dusza trafia do Nieba i wita go Święty Piotr.
Witaj w Niebie synu. Zanim tu zamieszkasz, musimy
rozwiązać tylko jeden problem. Mamy tu pewne
zasady i nie jestem pewien, co z tobą zrobić. Jak
to co - wpuśćcie mnie, jestem z PO- mówi poseł.
Cóż, chciałbym, ale nie robimy wyjątków gdyż mamy
polecenia z samej góry. Zrobimy tak - spędzisz
jeden dzień w Piekle i jeden dzień w Niebie. Potem
możesz sobie wybrać, gdzie chcesz spędzić
wieczność. Serio, ja już wiem - chcę trafić do
Nieba - mówi poseł. Wybacz, ale mamy swoje zasady.
Po tych słowach, Święty Piotr odprowadza go do
windy i poseł zjeżdża w dół, wprost do Piekła.
Drzwi otwierają się i poseł jest pośrodku pełnego
zieleni pola golfowego. W tle jest restauracja, a
przed nią stoją wszyscy jego partyjni przyjaciele
oraz inni politycy, którzy z nim robili różne
przekręty. Wszyscy są z PO i są szczęśliwi,
świetnie się bawią. Podbiegają do posła i witają
go, ściskają oraz wspominają stare dobre czasy,
gdy bogacili się kosztem zwykłych ludzi. Potem
grają w golfa a następnie jedzą kolację z kawiorem
i czerwonym winem. Jest także Rudy Szatan, jakże
znajomy, który jest naprawdę fajnym i sympatycznym
gościem - świetnie się bawi, tryska humorem
opowiadając dowcipy i różne inne bajki. Poseł bawi
się tak doskonale, że nim się zorientuje, minie
jego czas. Wszyscy ściskają go i machają na
pożegnanie, gdy winda rusza w górę. Winda jedzie i
jedzie - aż drzwi się otwierają w Niebie, gdzie
czeka na niego Święty Piotr. Czas odwiedzić Niebo.
I tak mijają 24 godziny, w których mąż stanu
spędza czas z duszyczkami na skakaniu z chmurki na
chmurkę, graniu na harfach i śpiewaniu. Bawią się
całkiem nieźle i nim się zorientuje, doba mija i
powraca Święty Piotr. Cóż - spędziłeś jeden dzień
w Piekle i jeden dzień w Niebie. Wybierz zatem
swój los. Poseł myśli chwilkę i odpowiada. Cóż,
nigdy nie myślałem, że to powiem. To znaczy - w
Niebie jest naprawdę cudownie, ale myślę, że
lepiej mi będzie w Piekle. Tak więc Święty Piotr
odprowadza go do windy i poseł jedzie w dół, dół,
dół... - wprost do Piekła. Otwierają się drzwi i
poseł jest pośrodku pustyni pokrytej śmieciami i
odpadkami. Widzi wszystkich swoich przyjaciół
ubranych w szmaty, zbierających śmieci do
czarnych, plastikowych toreb. Nagle podchodzi do
posła Rudy Szatan i klepie go po ramieniu. "Nie
rozumiem! - mówi poseł. Jeszcze wczoraj było tu
pole golfowe, restauracja, jedliśmy kawior,
tańczyliśmy i bawiliśmy się świetnie. Teraz jest
tu tylko pustynia pełna śmieci, ubóstwa i niedoli,
a moi przyjaciele wyglądają strasznie! Rudy Szatan
spogląda na posła, uśmiecha się szyderczo i mówi:
Wczoraj mieliśmy kampanię wyborczą! A dziś na nas
zagłosowałeś. Jest już po wyborach?

Dodaj ogłoszenie