Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

W demokracji polityki nie robią ludzie w aksamitnych rękawiczkach

Kamil Durczok
Polskapresse
Emocje w moim ukochanym w kraju zmieniają się biegunowo. Po totalnym wychyleniu do pozycji, w której wszyscy pluli na wszystkich, a zamiast dialogu były jazgot i krzyk, mamy zalew emisariuszy pokoju, posypujących - najczęściej cudze - głowy popiołem i wołających "Pacem in terris".

Od dramatycznych zdarzeń w łódzkim biurze PiS mija 10 dni. Dni spędzonych w dużej części na jałowym wyczekiwaniu słów albo dokumentu, które w magiczny sposób przywrócą nam normalność, umiarkowanie, rozsądek i dystans. Ale bierne oczekiwanie, iż nawet po tak dramatycznych zdarzeniach z dnia na dzień zmieni się styl uprawiania polityki, jest dziecięcą naiwnością. Nie zmieni się, bo w politykę wpisane są i konflikt, i konfrontacja, i ostre starcie. Za nimi idą słowa: twardsze, bardziej szorstkie, a czasem raniące. Taki to świat i wołanie dziś o to, aby się radykalnie zmienił, to strata czasu.

Niech nikt nam nie wmawia, że to dziennikarze kazali Palikotowi organizować happeningi. Zachowajmy proporcje

W żadnej demokracji na świecie polityki nie robi się w aksamitnych rękawiczkach. Nigdzie nie stosuje się wobec oponentów taryfy ulgowej. Odwrotnie. Wszędzie przyjęto, że polityka to zajęcie dla dużych chłopców i jeśli ktoś nie ma dość odporności, powinien sobie poszukać innej roboty. Tymczasem u nas - zgoda, że straszne i tragiczne - wydarzenia, stają się natychmiast sygnałem, by radykalnie zmieniać rzeczywistość. Nie ma dziś nikogo, kto głośno powie: "Łódzka zbrodnia to dzieło szaleńca". Nie chory język i nie największe nawet emocje mogły kogokolwiek pchnąć do takiego kroku.

Ale też jest czymś zdumiewającym, że o spokój najgłośniej wołają ci, którzy zrobili najwięcej, by go zburzyć. Od pięciu lat rozkopują wszelkie możliwe podziały, bo tak łatwiej utrzymać gotowość i mobilizację elektoratu. Kilka tygodni temu Antoni Macierewicz krzyczał, że pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim zabito człowieka. Dziś wiemy, że nie zabito. Ale jakoś duch pojednania nie każe odwoływać Macierewiczowi tego, co w Sejmie wykrzyczał.

Podobnych przykładów mnóstwo i przypominanie całej ich litanii spokoju nam nie doda. Gwałtowne poszukiwanie piersi, w które wygodniej się uderzyć niż we własne, tylko pogłębia wściekłość i zaciekłość. Zdumiewa też łatwość, z jaką politycy zrzucają swoje winy na media. Żeby była jasność: mój krytycyzm wobec tego, co robimy, z roku na rok jest większy. Jesteśmy współodpowiedzialni za klimat, w którym forma była istotniejsza od treści, a politycy skaczący sobie do oczu cenniejsi niż ci, którzy mało efektowanie, ale rozsądnie argumentowali i wykładali swoje racje. Tylko na miły Bóg - niech mi nikt nie wmawia, że to dziennikarze kazali Palikotowi organizować happeningi i wmawiać zmarłemu prezydentowi krew na rękach. To nie dziennikarze kazali posłom PiS sugerować, że Putin do spółki z Tuskiem zrobili zamach na Lecha Kaczyńskiego.

Łatwo kazać dziennikarzom bić się w pierś i zapominać jednocześnie, jak przydatny w kampanii prezydenckiej był Palikot, zgarniający głosy z lewej flanki. I łatwiej oskarżać dziennikarzy o socjotechnikę i nienawiść, kiedy się zapomni o demonstrowanej pogardzie dla demokratycznych wyborów. Proporcje, panowie. Tylko o tyle proszę.

Wideo

Komentarze 37

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mak

Tylko idiota nie wie, że ukończone studia nie świadczą o wiedzy, inteligencji i kulturze człowieka. Pytanie pana Durczoka o studia świadczy tylko o kompleksach małych i zawistnych ludzików, którzy nie odnieśli takiego sukcesu jak on. Może trzeba podnieść swoje kwalifikacje albo przynajmniej popracować nad swoim charakterem?

m
mak

Tylko idiota nie wie, że ukończone studia nie świadczą o wiedzy, inteligencji i kulturze człowieka. Pytanie pana Durczoka o studia świadczy tylko o kompleksach małych i zawistnych ludzików, którzy nie odnieśli takiego sukcesu jak on. Może trzeba podnieść swoje kwalifikacje albo przynajmniej popracować nad swoim charakterem?

m
maciek

Zapomina pan,ze przede wszystkiem dziennikarz jest od informowania a nie komentowania informacji.Widac,ze z tym ma pan problem.

m
matka

rozpętaliście histerię pojednania i przepraszania.Była to wyjątkowa obłuda, ponieważ każdy przy zdrowych zmysłach wiedział. że jest to niemożliwe i co więcej, niepotrzebne. Politycy z przeciwnych ugrupowań mają się spierać a nie jednać. W każdym programie TVN padało pytanie o przepraszanie, najczęściej dotyczące tego, czy prezydent powinien przeprosić prezesa. Pani Kolenda-Zaleska tak zmanipulowała prezydenta, że ten nawet coś takiego wybąkał. Na pogrzebie w Łodzi najważniejszy był dla dziennikarzy znak pokoju. Ja w odróżnieniu od nich niczego niezwykłego nie oczekiwałam, ponad to co się stało, bo wiem, że prezes nie po to wszedł na wojenną ścieżkę, żeby teraz nagle z niej schodzić. Czasem mam wrażenie, że dziennikarze, podobnie jak politycy odlatują w kosmos a nas oglądaczy mają za idiotów.

S
Stały 59

Jakoś nie widzę aby autor imiennie kogoś obrażał, a więc czy wypada jego.

w
wera

Durczok skończył jakieś studia ? Niby jakie i gdzie ? A temat bodaj licencjatu ?

k
kg55

tow. Durczok kpicie czy o drogę pytacie

p
prawda

Brawo panie Durczok. Nalezy nazywac rzeczy po imieniu i to zrobione zostalo w tym artykule.
Rozjazgotny PIS ma wiekszosc udzialu w eskalacji nienawisci, skupia przy sobie ludzi ktorym sie nie powiodlo z jakichs powodow lub po prostu nieudolnych. Takimi ludzmi jest bardzo latwo manipulowac.

j
ja ja

Od wewnątrz . POwycieraj ! Zwłaszcza po "występach" Durczoka, Miecugowa, POchanke, KZ, Palikota, Pitery , Niesiołowskiego, Kuca .

l
lol

chetnie bym cie PO pyszczydle POklepal

b
bella

jako szef Faktów odpowiada za eskalację napięć, za jednostronne fakty gloryfikujące PO, za podsycanie nienawiści do polityków opozycji, za popieranie czynów Palikota, itd, trochę samokrytyki p.Durczok bo Fakty nie są bezstronne, nie mówiąc o Szkle kontaktowym - jedno obśmiewanie Kaczyńskich od 5 lat, wstyd.

W
WP.

Ponieważ te słowa Tuska padły na konferencji prasowej i to w dodatku w Brukseli na miejscu rodzin ofiar "smoleńskich",oskarżyłbym go o ich zniesławienie. Prokuratura musiałaby zająć w końcu "jakieś" stanowisko. Przecież te słowa POszły w eter, tzn. wszyscy, nawet dziennikarze zagraniczni,je słyszeli. Dosyć już POniżania Narodu , bezkarności,hiPOkryzji i niekompetencji tego nierządu!

W
WP.

HANIEBNE SUGESTIE TUSKA - O chęć wyciągnięcia pieniędzy od państwa oskarżył Donald Tusk członków rodzin ofiar, które zginęły pod Smoleńskiem. „Spotkanie z panem premierem jest dla nas konieczne” - napisali krewni ofiar katastrofy w Smoleńsku w liście do Donalda Tuska. 37 osób podpisało się pod tą korespondencją. Bliscy ofiar domagają się prawdy. Pytają m.in. o dokumenty z sekcji zwłok swoich bliskich i wiecznie opóźniane zabezpieczenie wraku Tupolewa. Premier polskiego rządu, zapytany o spotkanie z bliskimi tych, którzy zginęli w Smoleńsku doszukał się podtekstu. Jak stwierdził na konferencji prasowej, bliscy ofiar chcą wyciągnąć pieniądze. Problem polega tylko na tym, że w liście jest mowa tylko o chęci poznania prawdy o tragedii, a nie ma nawet jednej wzmianki o roszczeniach finansowych. Odpowiedź na prośbę o spotkanie Tusk zaczął w swoim stylu, czyli od zachwalania swojego rządu. Potem przeszedł do ataku. "Jest oczywiście problem - bo być może tego ma dotyczyć spotkanie - roszczeń. I pracuje zespół, bo nie chcemy, w najmniejszym stopniu nie chcielibyśmy, aby roszczenia rodzin, te roszczenia finansowe, były realizowane, czy jakoś tam dogadywane, w atmosferze konfliktu" - sugerował Donald Tusk. Donald Tusk po raz kolejny próbuje wprowadzić w błąd opinię publiczną. Żona po Januszu Kurtyce podkreśla, że premier obraził bliskich ofiar i dodaje, że nie potrafi widocznie czytać ze zrozumieniem. "Premier rządu polskiego nie rozumie tego co czyta. Rozumiem, że 30% szóstoklasistów nie rozumie czytanego tekstu na egzaminie kompetencyjnym po klasie szóstej, ale Prezes Rady Ministrów? Bo przecież niemożliwe żeby był aż tak obłudny i zły. Nie prosimy Pana Tuska o odszkodowania. W liście jest napisane, cytuję: uważamy spotkanie za konieczne w związku z nadal istniejącymi, ważnymi wątpliwościami dotyczącymi działań podejmowanych przez polskie instytucje oraz sposobu i efektu ich współpracy z odpowiednimi organami Federacji Rosyjskiej. Najważniejsze wątpliwości - co istotne - nie jedyne, dotyczą problemu identyfikacji i sekcji zwłok, jak też czynności podjętych przez rząd polski działający pod Pańskim przewodnictwem, celem m.in. niezwłocznego sprowadzenia do kraju kompletnego wraku samolotu Tu-154M, ze szczególnym uwzględnieniem rejestratorów lotu wraz z oryginalnymi danymi. Tyle z listu. Przeczytałam 3 razy, żeby nie przeoczyć czegoś, z czego wynikałoby, że chcemy spotkać się by rozmawiać o należnych nam odszkodowaniach. Nie znalazłam. Może znajdzie ktoś z internautów? Pragnę poinformować pana Tuska, że o orzekaniu o odszkodowaniach decydują w tym kraju jeszcze sądy i nie wchodzi to w zakres jego kompetencji. W razie zaistnienia takiej sytuacji to nie Rodziny a suwerenny sąd będzie pisał do niego w tej sprawie" - czytamy w oficjalnej odpowiedzi Zuzanny Kurtyki. Czy Donald Tusk zdobędzie się chociaż na przeprosiny?chyba nie! O Tusku niedawno powiedział całą prawdę pan Krzysztof Wyszkowski - Tusk to jest człowiek z gminu, o żałośnie niskim poziomie kultury osobistej, z gigantycznymi kompleksami, które sobie rekompensuje mieszając z błotem drugich. To małpa wyuczona "salonowych manier" przez macherów od pijaru, a tak naprawdę - cwaniaczek, obibok i prostak. Panie, czy będzie mi dana łaska ujrzeć tego zdrajcę przed Trybunałem Narodowym a potem na latarni bo na kulę w łepetynę nie zasłużył.?. Ryży niedobitek WEHRWOLFU !! kat Polaków o wilczych oczach, jak ten prostak mógł tak obrazić Rodziny ofiar !?? czy strach kompletnie pomieszał mu w tym i tak pustym POniemieckim łbie. ? a potem spokojnie odszedł nucąc ulubione dziadków, tate i swoje...hajli hajlo haj la ,hajli hajlo hajla hahaha!!!

W
WP.

NATO. NIE DLA IDIOTÓW. NATO. NIE DLA ZDRAJCÓW - Carthago delenda est, a wy bekniecie za Smoleńsk - W.P - Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen nie weźmie udziału w zgromadzeniu plenarnym NATO zorganizowanym w listopadzie w Warszawie.
Anders Fogh Rasmussen odmówił uczestnictwa nie podając powodów tej odmowy. Dla polityków PO i SLD jest to policzek i oznaka lekceważenie naszego kraju. A dla mnie, niekoniecznie. Otóż Anders Fogh Rasmussen nie jest politykiem niepoważnym, ale wręcz przeciwnie. I z powodu swojej powagi nie może wziąć udziału w sesji plenarnej zorganizowanej przez Warszawę. A właściwie z kilku powodów, które się na ten główny - powagę, składają.

Po pierwsze z powodów bezpieczeństwa.

Polskie służby specjalne zajmujące się ochroną najważniejszych osób w państwie dopuściły do śmierci kilku najwyższych rangą wojskowych sojuszu, obywateli kraju, który jest NATO-wskim krajem granicznym. Skoro jakaś grupa państw decyduje się na pakt wojskowy o jasno opisanych granicach i ściśle określonej liczbie członków, to a contrario można przyjąć, że wszystko co mieści się POZA tak jasno określonymi granicami stanowi potencjalne zagrożenie. Jeśli zakładamy obóz wojskowy w Iraku czy Afganistanie i otaczamy go drutami z zasieków i wieżyczkami strażniczymi, to zapewne z tego powodu, że obszar POZA obozem określamy jako obszar, z którego może nadejść atak. Gdybyśmy tak nie zakładali, nie budowalibyśmy zasieków. Jeśli z takiego – załóżmy na chwilę, polskiego obozu w Afganistanie wyjechałaby na rekonesans wycieczka najwyższych polskich generałów i zostałaby wysadzona w powietrze przez rebeliancki patrol, to do czasu wyjaśnienia, jak mogło w ogóle do tego dojść do takiego zdarzenia, do naszego obozu nie przyjechaliby żadni wyżsi wojskowi z innych krajów, bo na taki przyjazd nie wydałyby zgody ich profesjonalne służby. Trzeba by wyjaśnić, jak to się stało, że do takiego wyjątkowego wypadku doszło, kto zawinił, kto poniesie odpowiedzialność i jakie środki naprawcze zostaną podjęte, by rozstrzeliwanie lub wysadzanie w powietrze polskich najwyższych dowódców wojskowych – również najwyższych dowódców NATO, nie miało więcej miejsca. A jeśli dowódca lokalnej, polskiej bazy wojskowej w Afganistanie, bądź jego zastępca, w sytuacji śmierci dowódcy, podjąłby decyzję, że śledztwo w sprawie katastrofy oddaje całkowicie w ręce afgańskiej policji, prokuratury i sądów, gdyż jakikolwiek nieśmiało wyrażony zamiar UCZESTNICTWA w dochodzeniu zostałby prawdopodobnie niechętnie potraktowany przez Afgańczyków, a już szczególnie przez rebeliantów, to na NATO-wskich mapach Afganistanu obszar, na którym znajdowałaby się taka hipotetyczna, polska baza, zostałby zakreślony czarnym mazakiem z objaśnieniem: „obszar kontrolowany przez talibów”. A jeśli – podążajmy dalej tym tropem, personel jednostki ulokowanej w Iraku rozpocząłby medialne dywagacje, że jeden z generałów miał zwyczaj dla zabawy wyjmować zawleczki z wiązki granatów, którą uwielbiał mieć zawsze przytoczoną do wojskowego pasa, drugi nie zasnął spokojnie dopóki nie odbył partii gry w „rosyjską ruletkę”, trzeci nie zjadł, jeśli nie zabawił się wrzucaniem zapalonych zapałek do kanistra z benzyną, więc wszystko wskazuje na to, że de facto mieliśmy do czynienia z eksplozją kanistra, wiązki granatów i samobójczej śmierci w wyniku „trafienia” w rosyjską ruletkę, a komisja pod przewodnictwem Ussamy ben Anodina (jak wieść niesie nieformalnego, polowego dowódcy Talibanu) potwierdziłaby te rewelacje, to pod istniejącym już objaśnieniem wykonanym czarnym mazakiem dopisano by: „obóz przeszedł na stronę wroga”. Ten dopisek byłby już na czerwono i byłby opatrzony wykrzyknikiem.
Próba organizowania jakiegokolwiek sympozjum w polskim obozie, które przeszedł na stronę wroga byłaby z góry skazana na niepowodzenie, już nie tyle ze względu na chęć okazania lekceważenie (sic!), ale z powodów bezpieczeństwa. Anders Fogh Rasmussen dał nam swoją niewytłumaczoną odmową jasny sygnał jakimi flamastrami zamalowano mapę Polski i co napisano czerwonym flamastrem. Ale pójdźmy nieco dalej w naszych rozważaniach popartych hipotetycznym porównaniem. Otóż my mieliśmy i mamy w stosunku do świata Zachodu pewien historyczny żal. A mianowicie mieliśmy i mamy żal, że w 1939 roku dawało się słyszeć ze strony opinii publicznej naszych zachodnich sojuszników głosy, że oni nie chcą umierać za Gdańsk. Był to i jest żal uzasadniony, bo nie można było zarzucić – ani polskim politykom, ani dowódcom wojskowym, ani społeczeństwu, że MY NASZYCH ZADAŃ SOJUSZNICZYCH NIE WYPEŁNILIŚMY. I dlatego mogliśmy zasadnie oczekiwać, że i druga strona swoich zobowiązań dotrzyma, a skoro nie dotrzymała, to mieliśmy i mamy prawo mieć ów wspomniany żal.
I podobnie jak wtedy, przed siedemdziesięciu dwu laty, tak i teraz mamy sojuszników na Zachodzie. Co więcej, wzięliśmy na siebie, tak jak wtedy, pewnego rodzaju obowiązki. I chociażby naszym wsparciem aspirującej do NATO Gruzji w czasie postsowieckiej inwazji udowodniliśmy, że traktujemy je poważnie. I jeśli dzisiaj NATO dozbraja Gruzję, jeśli otwiera przed Gruzją drzwi, to również dlatego, że w krytycznym momencie tam się znaleźliśmy. Ale przede wszystkim dlatego, że sama Gruzja zdała egzamin, a Gruzini nie podzielili postsowieckiej narracji o szaleńcu Saakaszwilim i o bezsensownym, samobójczym ataku na byłe imperium. Tak jak Czeczeńcy nie uwierzyli, że druga wojna w ich kraju, wojna która przyniosła LUDOBÓJSTWO i zdarzenia nie oglądane na tej ziemi od czasów mordercy Stalina, wybuchła po ataku „terrorystów” na budynki mieszkalne w centrum Rosji. I Gruzini, którzy cudem uniknęli losu Czeczenii, i Czeczeńcy wiedzą, że źródło zła w tej części świata bije na Kremlu, w ciasnej, kałmuckiej czaszce kiepskiego polityka, grabarza Rosji – Władimira Putina.
1. Świat nie będzie umierał za Grozny, bo świat uznał Grozny ze wewnętrzny cmentarz rosyjski.
2. Świat może umierać za Tbilisi, bo tam jest naród, który umie odróżnić Gruzina od post-sowieckiego bezpaństwowca suflowanego przez Kreml. Bo tam pamięta się historię i skąd kto przychodzi.
3. Świat nie będzie umierał za Warszawę, bo to jest stolica kraju, który nie szanuje własnych żołnierzy, nie tylko pozwalając opluwać ich zbezczeszczone zwłoki innym, ale i samemu przyłączając się do plucia.
Kto umrze za kraj, w którym za śmierć spotka go szyderstwo i drwina? Dlatego dziękuję Andersowi Fogh Rasmussenowi za jego gest. To gest piękny – bo jest hołdem złożonym ofiarom, których my nie mamy chęci nawet nie tylko pomścić, ale nawet uszanować.
I mądry – bo daje nam, Polakom, czytelny sygnał, że jeśli sami nie chcemy się bronić, to nie możemy liczyć na to, że bronić będą nas inni wbrew naszej woli.

W
WP.

Mord łódzki doprowadził do ujawnienia planu. Tusk i PO ujawnili plan. Dzisiejsze zachowanie Tuska i Platformy w Sejmie dowodzi, że przemysł nienawiści nie zostanie zlikwidowany, ale wzmoże swoje działania.
- Jeżeli Tusk oskarża PiS mówiąc, że mimo, iż "niektórzy nad grobem potrafią wygrażać pięściami i obrażać" nie zamierza "poddać się nienawiści", i w tym samym czasie, gdy Komorowski wyznaczył „pojednawcze" spotkanie z Kaczyńskim mówi o „kiczu pojednania",
- jeżeli Kidawa-Błońska w imieniu klubu sejmowego PO oskarża PiS mówiąc: „najgorsze, co się dziś może zdarzyć, to wykorzystanie morderstwa w Łodzi do kontynuowania oskarżeń, dalszego podnoszenia temperatury emocji, budowania murów niechęci, wręcz wrogości. Nie można na to pozwolić. Społeczeństwo jest świadkiem politycznego teatru, który wykorzystuje tragiczną śmierć niewinnego człowieka. Jak inaczej nazwać domaganie się komisji śledczej w sytuacji, kiedy policja prowadzi śledztwo w tej sprawie, a sprawca został natychmiast ujęty?",
- jeżeli marszałek Schetyna do prowadzenia debaty o mordzie wyznacza Niesiołowskiego, to jest to dowód, że Tusk i Platforma uznali, że od planu walki z opozycją nie ma odwrotu. Teraz muszą się, już bać nie tylko działacze PiS, ale wszyscy, których władza uzna za swoich wrogów.
Teraz głównym niebezpieczeństwem nie jest indywidualny zamachowiec, ale systemowe zagrożenie ze strony państwa.

Dodaj ogłoszenie