W człowieka zawsze warto wierzyć

Marian Kmita
Polsapresse/Archiwum
Nieoczekiwanym polskim sukcesem zakończyły się Klubowe Mistrzostwa Świata w siatkówce mężczyzn rozgrywane w Katarze. Jastrzębski Węgiel wbrew logice i papierowym szansom ograł Rosjan i Brazylijczyków, i zagrał w finale z włoskim Trentino. Tam co prawda już nie nawiązał walki, ale dobre wrażenie z gry jastrzębian pozostało niezburzone.

Dobrze się stało, że po dwóch dobrych występach Skry Bełchatów we wcześniejszych edycjach turnieju polski akcent jest tak samo mocny. Choć nie wszyscy na świecie traktują rozgrywki w Katarze poważnie, to tak czy inaczej tytuł klubowego wicemistrza świata zawsze brzmi dobrze. Co jeszcze więcej warte, pokonanie połowy reprezentacji Brazylii grającej w Sesi Sao Paulo czy zawsze groźnych Rosjan z Kazania to znak postępu w grze polskich klubów, bo tylko rozgrywki międzynarodowe są obiektywnym kryterium ich prawdziwej klasy sportowej. Z wyniku w Katarze może także się cieszyć trener Andrea Anastasi, bo Michał Kubiak i Zbigniew Bartman potwierdzili swoją reprezentacyjną przydatność.

Czytaj też:Trentino klubowym mistrzem świata siatkarzy. Jastrzębski Węgiel przegrał w finale

Dlatego wielka szkoda, że Jastrzębski nie zagra w tym roku w żadnym europejskim pucharze. Czkawka z początku ubiegłego ligowego sezonu ma, jak się okazuje, bardzo bolesne konsekwencje. Uciekają prestiż i pieniądze, ale prezes Zdzisław Grodecki nie wygląda na specjalnie zmartwionego. Cieszy się z medalu w Katarze i koncentruje na walce o tytuł mistrza Polski, który od lat był zarezerwowany dla bełchatowian. A jak widać, po pierwszych meczach i zwycięstwach ZAKS-y i Resovii, ten sezon w PLS może być ciekawy jak nigdy.

Czytaj też:Euro 2012, MŚ siatkarzy i szkolenie polskiej młodzieży: Tej pałeczki politycy nie mogą zgubić

Wracając do Grodeckiego, to doskonały przykład człowieka uczącego się i wyciągającego wnioski z własnych błędów. Pamiętam czasy, kiedy to pan Zdzisław szalał na swych włościach, zachowując się jak dzikus, na każdym kroku pokazywał swoją lokalną, nieograniczoną władzę. Nie miało to wiele wspólnego z kulturą i jakąś logiczną strategią.

Czytaj też:Pozostałe felietony Mariana Kmity

Minęło trochę czasu, zanim nabrał ogłady i pokory. Jak widać po ostatnich wynikach, pasja do siatkówki poparta dystansem do samego siebie dała prezesowi Grodeckiemu szybkie i nadspodziewanie dobre rezultaty. Tak trzymać i brać przykład, panowie prezesi, nie tylko siatkarskich klubów. Ktoś w końcu musi dawać dobre wzory nie tylko swoim zawodnikom, ale też kibicom. Nie tylko w sporcie przysłowie: jaki pan, taki kram, zawsze jest aktualne.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Śledź
Piękne "kadzidełko" panie Redaktorze. Ani jednego nazwiska siatakarza. Brawo. Niczym w kwestii "Łubu dubu niech nam żyje prezes naszego klubu, to ja mówiłem - Marian Kmita.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu W człowieka zawsze warto wierzyć
s
sokular
W człowieka zawsze warto wierzyć ?- to zależy w którego.Człowiek to pojęcie bardzo szerokie.J.P II to człowiek , hitler też udawał człowieka..........
Dodaj ogłoszenie