Viktor Troicki ukarany. Czy tenis ma problem z dopingiem i...

    Viktor Troicki ukarany. Czy tenis ma problem z dopingiem i czy zaczął na serio z nim walczyć?

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Viktor Troicki zawieszony na półtora roku. Marin Čilić złapany na dopingu, a wszystko w ciągu niespełna 48 godzin, bo obie informacje docierały do nas dzień po dniu. Przypadek czy może tenis dołączył w końcu do dyscyplin sportu, które na serio próbują walczyć z plagą niedozwolonego wspomagania?
    - Nie ma z czym walczyć, bo tenis jest jedną z najczystszych, jeśli w ogóle nie najczystszą dyscypliną - twierdzi słynny John McEnroe, były zawodnik (nr 1 na świecie), dziś telewizyjny ekspert. - W moich czasach sterydy były czymś powszechnym - nie zgadza się z nim Nathalie Tauziat (finalistka Wimbledonu z 1998 roku). Kto ma rację? Być może... Robert Radwański.

    Ojciec naszych dwóch najlepszych obecnie zawodniczek Agnieszki i Urszuli stwierdził swego czasu, że doping nie jest w tenisie aż takim problemem, jak w innych dyscyplinach sportu, ale jednak jest jakimś problemem. Ostatnie przypadki wydają się to potwierdzać. Tym bardziej że Troicki i Čilić nie byli pierwszymi, którzy wpadli.

    Troicki (dwa lata temu 12. rakieta świata) co prawda nie został oficjalnie na niczym złapany. Powodem zawieszenia było badanie krwi, któremu nie poddał się podczas kwietniowego turnieju w Monte Carlo. Po przegranym meczu pierwszej rundy z Finem Jarkko Nieminenem 1:6, 2:6 Serb pojawił się co prawda na kontroli antydopingowej, ale dostarczył do badań tylko próbkę moczu. Krwi nie dał sobie pobrać, tłumacząc się złym samopoczuciem.

    Čilić (15. obecnie w rankingu ATP) został złapany w maju w Monachium, po porażce w 1/8 finału ze swoim rodakiem Ivanem Dodigiem. Następnego dnia został przebadany i wynik był pozytywny - tak przynajmniej podała chorwacka prasa, bo tenisista i jego menedżer na razie milczą. Według medialnych doniesień o pozytywnym wyniku testu antydopingowego Čilić miał dowiedzieć się w czerwcu podczas Wimbledonu. W ostatniej chwili oddał wówczas walkowerem mecz w drugiej rundzie z Francuzem Kennym De Schepperem. Oficjalnie z powodu kontuzji kolana, nieoficjalnie dlatego, że dowiedział się o swojej wpadce. Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) na razie tego nie potwierdziła.

    Nie miała za to litości dla Troickiego, choć ten utrzymuje oczywiście, że jest niewinny. Dowodem na to mają być zarówno wyniki próbki moczu, jak i badania krwi, któremu poddał się dzień później. Oba są negatywne.

    - Powiedziałem pani doktor, że bardzo źle się czuję i mam wrażenie, że jak pobiorą mi krew, to będzie jeszcze gorzej. Przyznała, że faktycznie wyglądam bardzo blado i niezdrowo. Dodała też, że jeśli napiszę do ITF-u list z wyjaśnieniem okoliczności, to będę mógł nie przystąpić do pobrania krwi. Podyktowała mi treść i pozwoliła odejść. Była dla mnie bardzo pomocna i wyrozumiała - opowiada tenisista, nie kryjąc swojego zdziwienia i rozgoryczenia, że ktoś oskarżył go w tej sytuacji o próbę oszustwa. - Byłem w stu procentach pewny, że wszystko było w porządku. Podobnie mój trener Jack Reader, który przynajmniej przez połowę całej procedury siedział ze mną w tym samym pokoju - dodaje Serb i zapowiada, że zamierza odwołać się do Sportowego Sądu Arbitrażowego w Lozannie.

    Ludzi z ITF te wyjaśnienia najwyraźniej jednak nie przekonały. To nowość w przypadku tej organizacji, bo do niedawna można było odnieść wrażenie, że w takich sytuacjach ludzie rządzący tenisem raczej udają, że nie ma problemu, niż próbują go rozwiązać. Tak było choćby z Belgijką Yaniną Wickmayer (była nr 12 na świecie), zawieszonej pod koniec 2009 roku za to, że trzy razy "zapomniała" poinformować inspektorów WADA o miejscu swojego pobytu. Za unikanie kontroli ukarany został wówczas także jej rodak Xavier Malisse (półfinalista Wimbledonu z 2002 roku). Decyzją belgijskiego sądu oboje zostali jednak odwieszeni. Powód? Brak dowodów...

    - Zapomnieć to można raz, ale nie trzy razy. Po pierwszym powinna chodzić jak na szpilkach. Poza tym na każdym turnieju są osoby, które o tym przypominają i tłumaczą, jak wypełnić wszystkie formularze - skomentował jej przypadek tata Radwański. Nie bez racji, bo nie był to pierwszy "dziwny" przypadek. Po tenisowych szatniach krążą legendy na temat przyczyn "zaniku" muskulatury u Rafaela Nadala i tego, co naprawdę było powodem nagłego zakończenia kariery przez Justine Henin wiosną 2008 roku. To oczywiście tylko plotki, bo oboje oficjalnie nigdy nie zostali na niczym złapani.

    W przeciwieństwie do np. Mariano Puerty (finalista Roland Garros z 2005 r.) i Guillermo Corii (finalista z 2004 r.). Wspomniany na wstępie McEnroe przyznał po zakończeniu kariery, że przez sześć lat brał sterydy przeznaczone dla... koni.

    - Ja nikogo oskarżać nie będę, ale wybuch gniewu, głównie wśród tenisistów, w związku z zaostrzonym systemem WADA musi dziwić. Ja kocham tenis i mam nadzieję, że doping na kortach to jednak wciąż margines, ale... - powiedział jakiś czas temu Wojciech Fibak.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Oczywiście że jest problem i to wielki.

    Anty doping (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 23

    Wystarczy się przyjrzeć krowom na korcie.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo