Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z...

    Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z Polski

    Paweł Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z Polski

    ©fot. janusz wójtowicz

    Z Akselisem Vairogsem, skrzydłowym WKS-u Śląska Wrocław, rozmawia Paweł Kucharski.
    Vairogs: Polski paszport? Czemu nie, moja prababcia jest z Polski

    ©fot. janusz wójtowicz

    Wymazał Pan z pamięci ostatni rzut w meczu z Turowem, który zdecydował o Waszej porażce?
    Nie ma co rozpamiętywać tego rzutu. Takie sytuacje, jak ta, gdy grasz jeden na jednego w ostatnich sekundach, to zawsze jest jak w ruletce, fifty-fifty - raz trafisz, a innym razem pudłujesz. Tak czy owak, to nie był mój dzień, miałem słabszy mecz, nie czułem się najlepiej na boisku. Wielka szkoda, że przy pełnej hali nie potrafiliśmy pokonać Turowa. Wzięło się to między innymi z tego, że pozwoliliśmy rywalom za dużo zbierać i narzucić sobie ich rytm gry.

    Czy w przeszłości był Pan w podobnej sytuacji i od Pana zależały losy całego zespołu?
    Zdarzało się już tak, że ostatnie słowo w meczu należało do mnie. Ale to były sytuacje, w których ktoś odrzucił do mnie piłkę na czystą pozycję, a mnie pozostało już tylko rzucać. Czasami trafiałem, czasem nie. Zazwyczaj jednak rozgrywający, lider zespołu podejmował decyzję o tym, jak będzie wyglądać ostatnia akcja w spotkaniu.

    Mecz z Turowem był kolejnym, który decydował się w ostatnich sekundach. Kibice nie mogą się nudzić, gdy gra Śląsk.
    Tak jak powiedziałem, takie mecze różnie mogą się kończyć. Nie możemy dopuścić do tego, by każde spotkanie grać na "styku", bo to duże ryzyko. Przypomnijmy sobie pojedynek z Politechniką Warszawską. Weszliśmy na parkiet, zagraliśmy swoje i po pierwszej połowie mieliśmy tak dużą przewagę, że moglibyśmy w ogóle nie schodzić na przerwę do szatni. A w meczach wyrównanych wszystko się może zdarzyć - jeden rzut, celny lub niecelny, może decydować o zwycięstwie lub porażce.

    Jutro zagracie z AZS-em Koszalin. Raczej mało prawdopodobne jest, by mecz zakończył się zdecydowanym zwycięstwem jednych bądź drugich.
    Przede wszystkim znów musimy zacząć dobrze bronić. Jeśli i tym razem pozwolimy przeciwnikowi zdobyć ponad 80 punktów, to nie mamy po co tam jechać. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne będzie to spotkanie. Na pewno dobrze przygotujemy się na AZS. Jeśli zachowamy koncentrację, będziemy trzymać się zasad gry i zagramy zespołowo, to dwa punkty będą nasze.

    Po pierwszych czterech meczach mało kto w Was wierzył. Tymczasem wciąż macie szanse na awans do pierwszej piątki tabeli.
    Osiągnęliśmy już pewien poziom gry, z którego nie możemy zejść. Potwierdziliśmy to w meczu z Turowem, choć ostatecznie przegraliśmy. Wszystko zależy od nas. Jeśli będziemy odpowiednio skoncentrowani, to możemy wygrać z każdym. Jeśli nie, z wszystkimi przegrać. Trzeba mieć respekt przed każdym rywalem, ale też musimy być pewni siebie. Weźmy na przykład Trefl Sopot. OK, to bardzo dobry zespół, ale my wierzyliśmy, że możemy z nim wygrać. I wygraliśmy. Myślę, że mamy duże szanse na to, by załapać się do pierwszej piątki tabeli. Jeszcze nie tak dawno byliśmy na dnie. Nie chcemy tam wracać.

    Podobno jest szansa na to, by otrzymał Pan polski paszport.
    Tak. Moja prababcia jest Polką. I katoliczką, jak większość ludzi w Polsce. To ona nauczyła mnie religii, chodziłem z nią do kościoła. To, że i ja jestem katolikiem, to jej zasługa.

    Wie już Pan, jakie są procedury i jakie ma Pan szanse na to, by stać się Polakiem?
    Na tę chwilę nic nie mogę powiedzieć. Proces jeszcze nawet nie ruszył. W czasie świąt będę na Łotwie. Wezmę odpowiednie dokumenty i dowiem się, jakie w ogóle mam szansę na otrzymanie paszportu. Może po Nowym Roku będę mógł więcej powiedzieć na ten temat.

    Gdyby się udało, to byłby to duży handicap. I dla Pana, i dla całego zespołu.
    Na razie główną uwagę skupiam na najbliższych meczach. Nie zawracam sobie głowy tym, czy jeszcze w bieżącym sezonie będę miał polski paszport. Może za rok, może za dwa, a może nigdy... Naprawdę nie wiem. Na razie musimy grać takim systemem, jak dotychczas.

    Rozmawiał Paweł Kucharski

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zdjęcie

    Mar (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 55 / 56

    To zdjęcie Vairogsa robiliście kalkulatorem?

    Okropna jakość.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo