Uziemianie

Janina Paradowska
Janina Paradowska
Janina Paradowska Fot. Polskapresse
Miniony tydzień miał swojego bohatera i był nim niewątpliwie sędzia Igor Tuleya, pochwalony nawet, choć bez nazwiska, przez prezydenta. Wcześniej zebrał pochwały od prawie wszystkich byłych i obecnych przewodniczących Trybunału Konstytucyjnego, środowiska sędziowskiego, komentatorów oraz zwykłych zjadaczy chleba, wyjąwszy tych o nastawieniu mocno prawicowym. No, może jeszcze sporo uwagi przyciągnęły uziemione samoloty typu Dreamliner, które miały naszego narodowego przewoźnika wynieść wysoko i wyplątać z kłopotów, a kto wie, czy go nie pogrążą całkowicie.

Tym, którzy na bohatera tygodnia chcieliby kreować fotoradar, odpowiem, że od momentu, kiedy sprawę wziął w swoją pieczę Ruch Palikota i zaproponował jeżdżenie w maskach, wypada tę dyskusję przestać traktować poważnie, chociaż i wcześniej zbyt poważną nie była. Teraz stała się groteskowa i fanatycznych przeciwników fotoradarów Palikot mocno ośmieszył. Czy o to mu chodziło? Pewnie nie, ale tak bywa z politycznym podszywaniem się pod różne dyskusje. Warto mieć czasem własne pomysły. Fotoradary to nie sprawa ACTA, gdzie maski miały swoją wymowę. Fotoradary są wszędzie i będą, a wypadków jest u nas więcej niż gdzie indziej i mimo że fotoradarów nie lubię, gotowa jestem je akceptować. Można przecież jeździć zgodnie z przepisami, mandatów nie płacić i minister finansów zostanie z dziurą z budżecie. To kwestia wolnego wyboru każdego obywatela.

Jeśli coś tych dwóch bohaterów, czyli sędziego i samolot, łączy, to swego rodzaju uziemienie. W każdym przypadku oczywiście inne. Dreamlinery uziemione zostały przez Amerykanów dosłownie, sędzia Tuleya pozbawiony został telefonu komórkowego przynależnego rzecznikowi sądu, czyli przestał być rzecznikiem. Oficjalnie, aby nie powodować dodatkowego zamieszania. Nie znam się na usterkach technicznych samolotów, więc nie wiem, czy Amerykanie zrobili słusznie, pewnie tak, bo o bezpieczeństwo pasażerów chodzi, a firma Boeing jest ich własna, jak najbardziej amerykańska, więc zapewne bez powodu krzywdy by sobie nie robili. Niewątpliwie jednak krzywdę zrobił sobie warszawski sąd, bo jakkolwiek by jego decyzję interpretować, tłumaczyć, w opinii publicznej wyjdzie na to samo: przestraszyli się. Czy przeprowadzonej błyskawicznie przez prawicowe media odwetowej lustracji rodziców sędziego, czy jego zbytniej popularności, czy też opinii ministra sprawiedliwości, który upiera się, że sędzia z tym i metodami stalinowskimi przesadził i powiedział o zdanie za dużo? Stalinowskie metody w uzasadnieniu sędziego Tulei miały jednak i swoich obrońców z Karolem Modzelewskim na czele, co nie jest bez znaczenia. Karol Modzelewski nie rzuca słów na wiatr. Ministra zaś sędziowie chyba się nie boją, zważywszy na niedawne protesty przeciwko przekształceniu kilkudziesięciu sądów, kiedy to minister i tak zrobił swoje, a sankcji wobec sędziów minister praktycznie nie ma. Rozgłos i popularność, na dodatek dobra opinia, to na stanowisku rzecznika zaleta, a nie wada, więc tę przyczynę trudno traktować poważnie. Pozostaje więc, jak to u nas, lustracja rodziców, czyli rzecz wyjątkowo obrzydliwa, przeciwko której sąd winien raczej protestować. Nie zaprotestował. Szkoda.

Oto w głośnej sprawie sędzia wydał wyrok uznany dość powszechnie za sprawiedliwy i uzasadnił go wyraziście, w sposób zrozumiały

Jeśli bowiem na przypadek sędziego Tulei spojrzeć chłodnym okiem, to cóż takiego się stało? Nic wielkiego. Coś, co powinno być normą. Oto w głośnej sprawie sędzia wydał wyrok uznany dość powszechnie za sprawiedliwy, przez część opinii publicznej nawet za zbyt surowy, i uzasadnił go wyraziście, w sposób zrozumiały. Tylko tyle. I nagle okazało się, że jest to aż tyle. Czyżby rzeczywiście z wymiarem sprawiedliwości było tak źle, że wyrok sprawiedliwy jest sensacją? Nawet biorąc pod uwagę wyjątkowość sprawy, bo wyjątkową uczynili ją przed laty panowie Ziobro z Kamińskim. Dla wielu zapewne większą sensacją byłoby uniewinnienie. Tymczasem największym zaskoczeniem stała się aż tak histeryczna reakcja grupy polityków, którzy najpierw piastując wysokie stanowiska zachowywali się wyjątkowo nieodpowiedzialnie, ale zgodnie z polityczną linią swego ugrupowania, a potem wpadli w panikę. Ale nie z powodu tego, że spowodowali załamanie transplantacji, zniszczyli spory kawał polskiej kardiochirurgii, bo to przecież rzecz dla nich mała, ale że ewentualnie mogą ponieść polityczne konsekwencje politycznych działań. Z naciskiem na słowo "ewentualnie", bo pewnie żadnych nie poniosą. Na razie płaci sędzia Tuleya.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
TW Bolek
Czy Janka z okazji opadów śniegu się już zlustrowała.
G
Gość
J-23 znowu nadaje
G
Gość
J-23 znowu nadaje
w
widz
u pani Janiny. A może pod spodem nienawiść siedzi ? Coś jest na rzeczy.... to widać i słychać.
Dodaj ogłoszenie