reklama

UWAGA! TVN 6.11 Dom pomocy w Podlodowie, czyli królestwo księżnej Tarkowskiej. „Bóg daje mi żyć, bo pomagam ludziom”

Daniel Świerżewski
Daniel Świerżewski
Zaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Fatalne warunki, karmienie podopiecznych przeterminowaną żywnością, czy skrajne zaniedbywanie zwierząt, to tylko niektóre z długiej listy zarzutów, jakie Elżbiecie Tarkowskiej-Chatila stawiają byli wolontariusze domu pomocy w Podlodowie.

W ośrodku kierowanym przez Elżbietę Tarkowską-Chatila, mieszka około 20 osób, w tym troje małych dzieci.

- Pani Tarkowska stworzyła swoje królestwo, w którym jest monarchą absolutnym, przynajmniej takim się czuje – opowiada jeden z naszych rozmówców

Do ośrodka pod Puławami trafiają osoby niesamodzielne, niedołężne, po przejściach.

Czytaj także

- To jest ich dom. Zawsze ich tego uczę, czasem grzecznie, czasem mniej. Mam padaczkę i jak się zdenerwuje to krzyczę. Czasem mówię nieładnie, ich językiem, żeby mnie zrozumieli – mówi Elżbieta Tarkowska-Chatila i dodaje: Szanuję ich po mojemu. Jeśli ktoś drze buzię, jest niegrzeczny, wulgarny, to staram się pokazać mu, jak to jest nieprzyjemnie.

Zdaniem byłych wolontariuszy ośrodka, Tarkowska-Chatila ma wybuchowy charakter.

- Jak pani Tarkowska się wścieknie, a robi to bardzo szybko, po prostu dostaje szału. Ludzie bardzo się jej boją, kiedy są wzywani to panikują. Używają łaciny podwórkowej do obrażania ludzi. To iście książęce słownictwo.

Na terenie posiadłości Tarkowskiej-Chatila, trzymanych jest wiele zwierząt. Są to m.in. egzotyczne papugi i małpy, a w tzw. zwierzyńcu są konie, osioł, kozy i owce.

- Zwierzyniec jest niczym więcej, jak zaniedbanym szaleństwem pani Tarkowskiej. Te zwierzęta nie są nikomu, do niczego potrzebne – opowiada jeden z byłych wolontariuszy. PRZYPOMINAMY POPRZEDNI REPORTAŻ O DOMU POMOCY W PODLODOWIE

Elżbieta Tarkowska-Chatila lubi podkreślać swoje arystokratyczne pochodzenie. Twierdzi, że w młodości była modelką i miała kilku mężów. Jednym z nich miał być arabski szejk, właściciel szybu naftowego w Dubaju.

Czytaj także

- Na pewno jestem księżną. Na pewno jestem też władcą Górnego Kaukazu na uchodźstwie. Moje najważniejsze tytuły to książę – władca, starsza rodu i prezes Fundacji Tarkowskich herbu Klamry – wylicza.

Zdaniem byłych wolontariuszy swoim ośrodkiem zarządza niczym władczyni.

- Żywność przetrzymywana jest tam w strasznych warunkach. W smrodzie, brudzie, krwi. W razie kontroli, te pomieszczenia, gdzie trzymana jest żywność, nie są dostępne. To specjalny, ukryty pokoik w piwnicy – opowiada jeden z wolontariuszy.

Karmienie podopiecznych przeterminowaną żywnością to niejedyny zarzut byłych wolontariuszy ośrodka.

- Z tego, co wiem, każdy podopieczny oddaje do 50 proc. dochodu. Ale to tylko teoria. W praktyce bardzo często zabierane są pełne świadczenia pensjonariuszy. Pani Tarkowska twierdzi, że to tylko przechowuje, ale wygląda to inaczej.

Co na to Tarkowska-Chatila?

- Ustawowo mogę pobierać 75 proc. uposażeń podopiecznych. Kilka osób, faktycznie z własnej woli trzyma u mnie pieniądze, a kilka osób miało postawiony warunek: będą tu mieszkać, jeśli jego pieniądze będą leżeć u mnie. Jak mają przy sobie pieniądze, to chlają – ripostuje.

Podczas poniedziałkowego programu na żywo, w Uwadze po Uwadze! dwóch wolontariuszy przełamało swój strach i ujawnili się. Publicznie podtrzymali swoje zarzuty wobec prowadzącej dom pomocy. Dodatkowo wolontariusze twierdzą, że pani Tarkowska celowo umieszcza ludzi w szpitalu psychiatrycznym.

- Pani Tarkowska pozbywa się ludzi, którzy są dla niej niewygodni. Sam wiozłem osobę, która normalnie tu funkcjonowała, a przypisano jej chorobę psychiczną i myśli samobójcze. Najczęściej osoby są odwożone do szpitala psychiatrycznego. Zarzuca się ludziom, że są agresywni, że mieli próby samobójcze, czy biegali z nożem. Ale takie rzeczy się nie działy – wyliczają.

Czytaj także

- Na odwyk alkoholowy trafiło stąd ze dwadzieścia osób. Do szpitala psychiatrycznego chyba sześć. Są wśród nich osoby, którym stawiam warunek: albo idą się leczyć, albo wyjdź i kiedy zdecydujesz się na leczenie to wrócisz. Jestem przekonana w stu procentach, że oni pomocy psychiatry potrzebują – odpowiada pani Tarkowska-Chatila i dodaje: Pan Bóg, dlatego daje mi żyć i cieszyć się światem, bo pomagam ludziom i kontynuuje tradycję mojego rodu. Wierzę w to. To mi daje siły. Żyję dlatego, bo to mam.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie