Ustawy łupkowe już budzą kontrowersje. "Państwo nie będzie mogło odebrać koncesji"

Redakcja
Rząd porządkuje przepisy prawne dotyczące wydobycia gazu łupkowego. Od 1 stycznia obowiązuje nowe prawo geologiczne i górnicze, które reguluje system przyznawania koncesji i wydobywania tego surowca w Polsce. W ciągu najbliższych trzech miesięcy gabinet Donalda Tuska przedstawi projekt ustawy dotyczącej opodatkowania wydobycia gazu ze skał łupkowych. Według założeń nawet 70 proc. zysków z jego eksploatacji trafiałoby do budżetu. W poszukiwanie gazu łupkowego mają się zaangażować największe spółki Skarbu Państwa.

Jednak ta aktywność rządu nie wszystkim jest w smak. Powstaje coraz więcej organizacji i inicjatyw obywatelskich, które protestują przeciw proponowanym rozwiązaniom prawnym. - Przecież nowe prawo geologiczne to właściwie ustawa wywłaszczeniowa. Daje możliwość przejęcia gruntów tam, gdzie może występować gaz łupkowy. Poza tym przepisy nie określają, co robić z wodą potrzebną do szczelinowań, a to przecież potencjalna bomba biologiczna - mówi "Polsce" Karol Pabich, założyciel portalu Szoklupkowy.pl.

Czytaj także: Włosi będą szukać gazu z łupków w Trójmieście

Ustawa o nowym prawie geologicznym i górniczym została przyjęta w czerwcu 2011 r., ale weszła w życie dopiero z początkiem obecnego roku. Jak przyznaje w rozmowie z "Polską" Andrzej Przybycik z departamentu geologii i koncesji geologicznych Ministerstwa Środowiska, jej przyjęcie było niezbędne, gdyż wiele szczegółowych kwestii było uregulowanych przepisami przejściowymi, poza tym niektóre rozwiązania prawne wymagały dostosowania do prawa unijnego.

Najwięcej kontrowersji w chwili tworzenia tego prawa budziła kwestia podziału pieniędzy, jakie płacą przedsiębiorstwa za koncesje. Ministerstwo Gospodarki proponowało, by 40 proc. wpływów trafiało do gmin, na których obszarze leży teren objęty koncesją. Ostatecznie ustalono, że gminy otrzymają 10 proc. sumy - ale do nich też będą wpływać kary za nielegalne wydobywanie gazu łupkowego. Jak wynika z nowych przepisów, firma przyłapana na takim procederze będzie musiała zapłacić 40-krotną wartość ceny rynkowej nielegalnie wydobytego surowca.

Nowa ustawa gwarantuje też przedsiębiorstwom, które uzyskały koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce, pierwszeństwo przy otrzymywaniu pozwoleń na jego eksploatację. - Ale te koncesje będą przyznawane bez przetargów. Poza tym nie będzie można ich odebrać. Czy w ten sposób należy zabezpieczać interesy państwa? - pyta Karol Pabich z portalu Szoklupkowy.pl. Jego zarzuty odpiera jednak Andrzej Przybycik. Według eksperta Ministerstwa Środowiska brak możliwości odebrania koncesji ma służyć dla inwestorów jako zachęta do prowadzenia bardzo kosztownych poszukiwań. Jednocześnie, jak podkreśla Przybycik, państwo nie jest zdane na ich łaskę i niełaskę, gdyż w sytuacji, gdy koncesjobiorca nie wywiązuje się z zasad, na jakich otrzymał pozwolenie, można mu je cofnąć.

Przybycik nie zgadza się też z zarzutami, że nowe prawo geologiczne jest de facto ustawą wywłaszczeniową. Podkreśla, że gdyby rzeczywiście ktoś chciał nadużyć możliwości o wywłaszczeniu, które zapisano w ustawie, to ostateczną decyzję podejmie sąd. I wcale nie musi on przyznać racji koncesjobiorcy, gdyż do każdego złoża gazu łupkowego można się dostać z kilku różnych (często odległych nawet o kilka kilometrów) miejsc - poszukiwacze gazu będą więc musieli wcześniej udowodnić, że sporna działka jest jedyną, która to umożliwia.

Czytaj także: NIK prześwietli rząd i służby specjalne. Na celowniku: prace nad gazem łupkowym i resort zdrowia

Tak samo nie przewiduje on, by problemem mogła się stać woda potrzebna do szczelinowań (specyfika eksploatacji gazu polega na tym, że za pomocą wody wypłukuje się go ze skał łupkowych). Wprawdzie nowe przepisy nie regulują tego szczegółowo, ale Przybycik zaznacza, że ta woda będzie traktowana jak ściek albo odpad - a postępowanie z nimi regulują oddzielne przepisy.
Karol Pabich nie uznaje tych tłumaczeń za wystarczające i podkreśla, że zamierza walczyć o prawdę w sprawie gazu łupkowego. - Media pokazują tylko jedną stronę medalu wydobycia tego surowca: zyski. Nikt natomiast nie mówi, że jego wydobywanie może być szkodliwe dla środowiska - mówi Pabich. I dodaje, że w całym kraju powstaje coraz więcej organizacji protestujących przeciw eksploatacji tego surowca. Coraz częściej też odbywają się protesty - tylko w grudniu miały one miejsce na Pomorzu i Lubelszczyźnie. - Biorą się one stąd, że firmy poszukujące gazu łupkowego często zachowują się bardzo agresywnie, bez szacunku dla lokalnych mieszkańców. Oni się więc bronią - wyjaśnia Pabich.

Czytaj także: Włosi będą szukać gazu z łupków w Trójmieście

Na razie rząd planuje jednak przyśpieszyć prace nad wydobyciem gazu z łupków. Zgodnie z zapowiedziami członków gabinetu Donalda Tuska w ciągu najbliższych dwóch lat w prace poszukiwawcze gazu łupkowego włączą się PGNiG, PKN Orlen i Lotos, a także największe krajowe koncerny energetyczne, jak PGE, Tauron i Enea. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak zaproponował, by jeszcze wzmocnić centralny nadzór nad poszukiwaniem gazu łupkowego i mianować Piotra Woźniaka (niedawno został wiceministrem środowiska i głównym geologiem kraju) koordynatorem działań rządowych dotyczących gazu łupkowego.

Intensyfikacja działań rządowych nie dziwi - rząd chce mieć pierwsze zyski z produkcji gazu łupkowego już w 2014 r. I liczy, że w 2017 r. będą one na tyle wysokie, że będzie można z nich stworzyć specjalny fundusz emerytalny. Do tego nie wystarczy jednak sama eksploatacja gazu łupkowego. Raport Instytutu Kościuszki zwraca uwagę, że równie istotna jest zdolność państwa do nadzorowania prawidłowości eksploatacji tego surowca oraz jego sprawność przy egzekwowaniu podatków od wydobywających.

Czytaj także: NIK prześwietli rząd i służby specjalne. Na celowniku: prace nad gazem łupkowym i resort zdrowia

A - jak podkreślają eksperci - właśnie brak sprawnych urzędów jest dziś największą bolączką całego systemu, jaki jest tworzony wokół wydobycia gazu z łupków.

Agaton Koziński

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
może być Polski Hydraulik

Ta sprawa korupcyjna pokazuje tylko jak bagnisty może być teren, na którym wprowadzono w Polsce nie sprawdzoną technologię. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że szczelinowanie hydrauliczne jest neutralne dla środowiska, a przed wszystkim, że jest to technologią pod kontrolą. Ci, którzy dzisiaj twierdzą, że nie ma możliwości n.p. migracji cieczy z głębi Ziemi ku powierzchni na skutek "fracking'u" sami sobie oszukują (stan zaawansowania nauk w dziedzinie głębokiej mechaniki skalnej nie daje takiej pewności). Przeciwnie, wszędzie w świecie, gdzie wydobyte są gazy łupkowe już od 5-20 lat, pojawiają się poważne problemy wód zatrutych metanem (a to tylko początek!!!), chemikaliami wprowadzonymi do Ziemi poprzez szczelinowania hydraulicznego, llub/i samymi wodami głębinowymi (nie pitnymi), który pod stressem hydraulicznym mogą migrować aż do płytkich warstw wodonośnych będących wodami użytkowymi. Hydraulicy nasi - Polscy hydraulicy, dokładnie to zrozumieją.
W końcu mamy eksperyment w toku na skalę 100 koncesji w Polsce i miliona odwiertów w świecie, a nikt nie wie co będzie dalej. Po prostu trwa eksperyment. Wątpię, że kraj nasz ma wystarczające zasoby wody pitnej, by pozwolić sobie taki eksperyment. A fakt, że eksperyment ten prowadzony jest ogromną skalę nam nie uratuje, przeciwnie..

Z
Za!

Brawo!

p
pablo55

kotka poczesać.

N
ND

Utrzymywanie przez koalicję PO - PSL jednych z najniższych na świecie stawek opłat za koncesje poszukiwawcze sprawiło, że do tej pory - jak wyliczają eksperci - Skarb Państwa stracił nawet 100 mld złotych. Nieudolność obecnej ekipy rządowej w implementowaniu wyższych niż obecne opłat za koncesje poszukiwawcze na gaz łupkowy rodziła nawet podejrzenia o tolerowanie mechanizmów korupcjogennych.

Planując zmiany w prawie geologicznym, rząd będzie zmuszony sięgnąć przynajmniej do niektórych rozwiązań opracowanych już cztery lata temu przez gabinet PiS, który chciał przygotować kompleksowo państwo na eksploatację złóż gazu łupkowego. Ale obejmując w 2007 r. władzę, Tusk wyrzucił te pomysły do kosza. Przez takie karygodne zaniechania traci Polska. PiS ma już własny projekt ustawy, który zakłada m.in. wprowadzenie opłaty eksploatacyjnej na poziomie 40 proc. wartości wydobywanego surowca.

Nowe przepisy regulacji prawnych dotyczących gazu łupkowego proponowane przez PiS mają na celu zabezpieczenie Polski przed utratą kontroli nad wydobyciem i wykorzystaniem gazu łupkowego.

Jak podkreślił prezes PiS Jarosław Kaczyński:

"Gaz łupkowy coraz bardziej się zbliża do nas. Żeby to nie było tak, że w imię swoiście rozumianej gospodarki wolnorynkowej Polacy nie mieli z tego korzystać. Przypomnę, że Norwegia jest i zawsze była krajem gospodarki wolnorynkowej, ale tam z wydobycia gazu i ropy korzystają Norwegowie i to zostało odpowiednio zabezpieczone."

Gaz pochodzący ze złóż łupkowych miał być atrakcyjny cenowo i przełamać gazowy monopol Rosji. Tymczasem z danych Komisji Europejskiej wynika, że co piąta koncesja jest w rękach rosyjskich.

To największy błąd rządu. Doszło do sytuacji, jakiej się obawiałem i przed jaką ostrzegałem już przed trzema laty. Może dojść do wrogiego przejęcia - mówi prof. zw. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek, główny geolog kraju w latach 2005-2007. List profesora przesłany w tej sprawie do premiera pozostał bez odzewu.

Profesor postulował wydanie we wstępnej fazie maksymalnie 15 koncesji oraz przygotowanie gruntu prawnego i instytucjonalnego, aby zabezpieczyć interesy naszego państwa. Zadaniem grona ekspertów Polskiej Służby Geologicznej miało być opracowanie strategii i systemu kontroli wydawania koncesji firmom, tak aby możliwa była ich weryfikacja.

Jeśli Polska straci kontrolę nad wydobyciem złóż, będzie mogła jedynie zarabiać na podatkach - tłumaczy Mariusz-Orion Jędrysek. - Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Jest jeszcze szansa na uratowanie tej sytuacji, ale potrzeba wielkiej determinacji, wiedzy i współpracy z Amerykanami, aby ją opanować - dodaje.

Tusk mógł zadbać, aby państwo polskie czerpało z łupków realne dochody. Miał na to cztery lata, ale tego nie zrobił. Przeciwnie, koalicja rządowa pozbawiła nas gazowych dochodów, przyjmując nowe prawo geologiczne.

- Wpisali do ustawy, wbrew naszym protestom, sztywną opłatę eksploatacyjną za gaz na śmiesznie niskim poziomie - 4,90 zł za 1000 m sześc. - przypomina prof. Mariusz-Orion Jędrysek, główny geolog kraju w latach 2005-2007. - Żeby właściwie zadbać o interes kraju, należało powołać Służbę Geologiczną Kraju jako wyspecjalizowaną agencję rządową, której zadaniem byłoby profesjonalne przygotowanie regulacji i zagwarantowanie państwu dochodów z eksploatacji złóż.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości poinformował, że jego partia ma przygotowaną ustawę dotyczącą organizacji wydobycia tego gazu. -- Nie ukrywamy, że jest to wzór norweski, i odrzucamy tę argumentację, którą czasem słyszymy: "ale im się nie będzie opłacać", "my nie mamy technologii". Czy Norwegowie mieli technologię wydobywania spod wody, kiedy te ich złoża zostały odkryte? Nie mieli, a mimo wszystko załatwili to tak, że mają z tego ogromne zyski jako państwo i mają swój potężny koncern - dodał prezes PiS.

Znajdujemy się więc nie tyle w sytuacji byłego właściciela sadu, w którym dostał nisko płatną pracę fizyczną.

Dziś wartość koncesji da się obliczyć na podstawie obserwacji transakcji rynkowych. Ministerstwo [Środowiska - przyp.red.] nie jest taką wyceną zainteresowane, bo pokazałoby to, ile stracił Skarb Państwa. -- Ile? -- Może kilka, a może kilkadziesiąt miliardów.

Podobno Norwegowie czerpią zyski z wydobywania gazu na poziomie 80%. My, jak na razie 15%. A zatem 85% wędruje do zagranicznych inwestorów, którzy otrzymali za śmieszne pieniądze koncesje.

Niedawno "Dziennik Gazeta Prawna" podał, że 20% wydanych przez Ministerstwo Środowiska koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego może znajdować się w rękach Rosjan.

Z moich informacji wynika, że to nie są tylko zwykłe rosyjskie firmy. Za wieloma z nich kryje się po prostu rosyjska mafia i tajne służby. Często ci sami ludzie, którzy już w czasie rządu Leszka Millera dostarczali do Polski gaz w ramach tzw. umów spotowych z PGNiG i którzy narazili nasz kraj na miliardowe straty. Dzisiaj wracają do gry.

Tak, jak wtedy, tak dzisiaj zostali zadaniowani do przejęcia kontroli nad rynkiem gazu w Polsce. Tym razem będzie im łatwiej, bo rząd Donalda Tuska zrobił już wiele, aby nie musieli się zbytnio wysilać. A już niebawem poznamy efekty pracy ludzi Gazpromu w unijnych instytucjach.

W najlepszym wypadku można się spodziewać ograniczeń wynikających z przepisów o ochronie środowiska, które sprawią, że wydobycie gazu łupkowego w Polsce będzie opłacalne tylko dla rosyjskiej mafii, rosyjskich służb i Gazpromu.

Kluczowy problem w zakresie gazu z łupków to fakt utraty nawet 100 mld zł na koncesjach na poszukiwania i możliwość utraty może biliona złotych na eksploatacji. To, co zrobił rząd Tuska, jest większym błędem gospodarczym niż suma błędów popełnionych przez poprzednie rządy po 1990 roku.

Jeśli będą blokować polski gaz tak jak węgiel, to należy wystąpić z UE i stać się dla UE bankiem energii, być Szwajcarią energetyczną.

Mamy 60-krotnie większą koncentrację złóż węgla kamiennego niż pozostała część UE, największe złoża gazu - ale to my zgadzamy się na ograniczenia, a nasz rząd spuszcza głowę albo rzuca tematy zastępcze: środowisko, Gazprom...

Dziś kluczowe jest to, że Skarb Państwa wziął łącznie za ponad 100 koncesji na poszukiwania gazu z łupków około 35 mln złotych. To, ile kto i komu zapłacił w bezpośrednim obrocie, wiedzą tylko zainteresowani, a całość odbywa się praktycznie poza Skarbem Państwa.

Dziś wartość koncesji jest powiększana o brak ryzyka i wartość kopaliny. Jeśli gaz na jednym obszarze koncesyjnym wart jest, załóżmy, 50 mld zł, koszt wydobycia, dystrybucji, podatków itd. wynosi 20 mld zł, pozostała część to czysty zysk inwestora - powinien się nim podzielić z właścicielem złoża, czyli Skarbem Państwa, a ściślej rzecz biorąc, z Polakami.

Obecny stan jest taki, że się nie podzieli, bo wszelkie podatki (opłata eksploatacyjna, użytkowanie górnicze, CIT, VAT, czyli około 20 proc. wartości kopaliny) już są zawarte w tych 20 mld złotych.

Przykład z Bułgarii, gdzie niedawno Chevron zaoferował 300 razy większe kwoty za jedną koncesję, tylko to potwierdza.

k
kinsky

Teraz wymyślili sobie "nieekologiczną wodę"! No, a co się robi z trylionami hektolitrów fekalii i odpadów chemicznych, które spływają codziennie do kanałów? Od czego są oczyszczalnie? Ot, widać że strach geszefciarzy przed efektywnym ukróceniem im lewej kasy ma wielkie oczy i zbliża się milowymi krokami! Natomiast refleksja o tym, że wtedy powstaną miliony miejsc pracy, że wtedy państwo będzie opływać w dostatek, naturalnie geszefciarzy nie interesuje! W takim razie, funkcjonuje jeszcze forma nacjonalizacji. Oto jej wykładnia: "przejęcie przez państwo majątków ziemskich, przedsiębiorstw i kapitału stanowiących własność prywatną lub pozbawionych właściciela". A nacjonalizuje każde państwo, kiedy tylko zostaje zagrożony interes i racja stanu! Więc, jakie są problemy i kontrowersje... Otóż, de facto wcale ich nie ma! No chyba że występują one u tych wszystkich, którzy pobrali nielegalne myto za licencje, a teraz muszą je po cichu oddawać!

Mnie premier w drugiej kadencji zaczyna się nareszcie podobać! Tak trzymać premierze! Urzędasy lewe interesiki niech sobie robią wtedy, kiedy będą na swoim podwórku, kiedy utrzymywać się będą z dochodów swoich zarejestrowanych firm. Koniec korupcji i okradania państwa! Osobiście cieszę się, że premier w tym aspekcie ma identyczne stanowisko!

Dodaj ogłoszenie