Ustawa o obronie ojczyzny. Ekspert ocenia plan Jarosława Kaczyńskiego o rozbudowie armii

Sławomir Sowa
Sławomir Sowa

Wideo

Udostępnij:
Tomasz Kwasek, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”: Jestem jak najbardziej za, rozbudową armii, ale jednocześnie mam duże wątpliwości. Już samo ponad dwukrotne zwiększenie liczebności armii wygeneruje olbrzymie koszty osobowe.

Wicepremier Jarosław Kaczyński i szef MON Mariusz Błaszczak przedstawili założenia nowej ustawy o obronie ojczyzny.
Jarosław Kaczyński mówił, że modne są armie małe, ale dobrze uzbrojone, a my będziemy mieć armię dużą i dobrze uzbrojoną. To się da pogodzić?

Tomasz Kwasek: Przed takim problemem stają wszystkie państwa. Z jednej strony mamy rozwijanie liczebności armii, co zwykle - przy ograniczonym budżecie - wiąże się z brakiem wystarczających środków na jej dobre uzbrojenie i wyposażenie. Druga opcja to pozostawienie stosunkowo niedużej armii kadrowej, ale maksymalne nasycenie jej nowoczesnym sprzętem i nieustanna modernizacja, tak aby poziom nowoczesności osiągnął praktycznie w sto procent.

Ta druga opcja nigdy w Polsce nie była zbyt popularna – wynikało to z doświadczeń historycznych, jak i naszych uwarunkowań ekonomicznych. Wracając do pańskiego pytania, mnie się wydaje, że jest to do pogodzenia, ale pod warunkiem skierowania rzeczywiście bardzo dużych środków na rozbudowę sił zbrojnych.

W zapowiedziach rządu jest mowa o zwiększeniu nakładów na armię powyżej 2 procent Produktu Krajowego Bruttto, który to wskaźnik mamy już teraz. To właściwy kierunek, ale zaznaczam, że to nie będzie łatwe, a na pewno będzie czasochłonne.

Mówimy o rzeczywiście dużym zwiększeniu liczebności armii – ze stu do nawet 300 tysięcy...

Tomasz Kwasek: 300 tysięcy, licząc z 50 tysiącami Wojsk Obrony Terytorialnej, które mają obecnie nieco ponad 30 tysięcy. Z tego co wiadomo, ten program ma być rozciągnięty na 15 lat, tak jak przyjęty już program rozwoju sił zbrojnych i ich modernizacji.

Jestem oczywiście za zwiększaniem możliwości armii i jej siły odstraszania, ale bez szczegółowych analiz nie sposób precyzyjnie określić czy zarysowany plan jest wykonalny w ciągu wspomnianych 15 lat. Jeszcze do niedawna mówiliśmy o zwiększeniu liczebności do 150 tysięcy i to wydawało się dużo, a teraz słyszymy o liczbie niemal dwukrotnie większej.

Jest to uzasadnione, ze względu na zmianę warunków bezpieczeństwa po roku 2014, czyli po aneksji Krymu i wobec agresywnej polityki Rosji.

Ale czy przy naszych możliwościach finansowych jest to realne? 250-tysięczna, dobrze uzbrojona armia w 15 lat?

Tomasz Kwasek: Trudne pytanie. Jestem jak najbardziej za, rozbudową armii, ale jednocześnie mam duże wątpliwości. Już samo ponad dwukrotne zwiększenie liczebności armii wygeneruje olbrzymie koszty osobowe. A trzeba pamiętać, że nie mówi się wcale o przywróceniu poboru, co oznacza, że zachęty finansowe do służby wojskowej muszą być naprawdę znaczące, aby była to oferta konkurencyjna na rynku pracy. Myślę, że wciąż mamy za mało informacji, aby ocenić realność tych zapowiedzi.

Więc pewnie panu nie ułatwię odpowiedzi, jeśli dodamy, że jednocześnie czekają nas potężne wydatki na zakup 8 baterii zestawów przeciwlotniczych Patriot, 32 myśliwców F-35, budowa fregat w ramach programu Miecznik, nie mówiąc już o zapowiedzianym zakupie 250 czołgów Abrams i wielu innych programach.

Tomasz Kwasek: To są rzeczywiście wielkie pieniądze, tym bardziej, że na przykład w przypadku F-35 koszt ich eksploatacji będzie wyższy niż koszt zakupu. To wiemy już dziś.

Tworzymy nowe jednostki wojskowe, musimy zabezpieczyć dla nich infrastrukturę, choćby garaże dla pojazdów, sprzęt obsługowy, środki na szkolenie, podtrzymywanie nawyków. Uważam, że realność tego programu jest uzależniona od corocznego, mocnego zwiększania wydatków na armię, ale nie tylko.

Widzę też inne zagrożenie: kadry. Aby osiągnąć zapowiedziany efekt, trzeba będzie przebudować cały system pozyskiwania kandydatów na żołnierzy. Rozbudowa armii praktyce oznacza nabór kilkunastu tysięcy nowych żołnierzy rocznie - musimy wziąć pod uwagę także pulę odchodzących ze służby.

Do wojska idą różni ludzie. Są pasjonaci, są ludzie, którymi kierują pobudki patriotyczne, są tacy, którzy szukają swojego miejsca w życiu, wreszcie dla innych ważne są pieniądze. Do tych wszystkich ludzi trzeba trafić, zachęcić ich.

To się dzieje. Jest obrona terytorialna ze swoją ofertą, klasy wojskowe, Legia Akademicka...

Tomasz Kwasek: Owszem, ale potrzeba większych nakładów i unowocześnienia systemu rekrutacji. Przebudowy wymaga system terytorialnej administracji wojskowej, czyli instytucji, które są elementem pierwszego kontaktu młodego człowieka z obronnością, z wojskiem. Zapowiadane są zmiany w WKU, które muszą się dostosować do nowych realiów.

Zmiany, o których Pan wspomniał idą w dobrym kierunku, trzeba to rozwijać. Do tego trzeba dodać naprawdę niski poziom świadomości wśród części młodzieży czym są siły zbrojne, czemu służą. I to nie tylko w czasie konfliktu. Rzetelna informacja to podstawa – szczególnie dziś, w dobie tzw. fake newsów.

Spotykam się z sytuacjami, że młody człowiek ma się zgłosić do kwalifikacji wojskowej i jest przekonany, że zaraz założy mundur, otrzyma broń i pójdzie na poligon. Ważne jest, aby każdy wiedział, jakie są jego prawa i obowiązki. Generalnie myślę, że przedstawione na razie same założenia nowej ustawy to za mało. Z bardziej merytoryczną oceną musimy się wstrzymać do czasu ujawnienia propozycji szczegółowych rozwiązań.

Materiał oryginalny: Ustawa o obronie ojczyzny. Ekspert ocenia plan Jarosława Kaczyńskiego o rozbudowie armii - Dziennik Łódzki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Przemo
A co innego zostało? Ten zniewiescialy dziad wyprowadza nas z Unii, skłócił nas z USA. Albo wpadnie w ramiona Putina, jak mu pewnie piotrowicz podpowiada, bo komuch to komuch, albo zacznie się zbroić. Pokaz siły, to domena ludzi słabych psychicznie i zakompleksionych. No i na przetargach nikt takich wałów nie zrobi, jak pislamcy talibowie okupujący nasz kraj
Dodaj ogłoszenie