USA: Lawina zakażeń koronawirusem po hucznych obchodach Święta Niepodległości 4 lipca

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
pixabay
Amerykanie nie słuchają zaleceń ws. zachowania się podczas epidemii. Konsekwencją hucznej zabawy z okazji Święta Niepodległości będzie fala nowych zakażeń koronawirusem.

Szefowie szpitali w wielu amerykańskich miastach położonych na południu i zachodzie kraju alarmują: jesteśmy praktycznie zakorkowani, nie będzie gdzie przyjmować nowych pacjentów zakażonych wirusem.

Dodają, że po hucznych obchodach Dnia Niepodległości, kiedy ludzie bez maseczek zbliżali się do siebie, można spodziewać się nowej fali zakażeń. A ta i tak jest w USA rekordowa - przekracza 50 tysięcy dziennie.

Głównym powodem dramatycznej sytuacji jest to, że władze nie są w stanie zmusić obywateli, by ci przestrzegali podstawowych zasad bezpieczeństwa, a więc noszenia maseczek ochronnych i zachowania dystansu społecznego.

- Jeśli sytuacja się nie poprawi, za tydzień nie będziemy w stanie przyjąć ludzi na oddziały intensywnej terapii – ostrzega Stein Adler, burmistrz Austin, stolicy Teksasu.

Dodaje, że w szpitalach brakuje personelu, który poradziłby sobie z gwałtownym wzrostem zachorowań. Sędzia z hrabstwa Harris, Lina Hidalgo dodaje, że podobna sytuacja robi się w Houston.

- Nigdy czegoś takiego nie widziałem - mówił Salim Rezaie, lekarz medycyny ratunkowej w szpitalu w San Antonio. - Koronawirus jest nieubłagany i wcale nie wygląda na to, żeby się poddawał.

Dodał on, że trzy oddziały z chorymi na COVID-19 pracują na pełnych obrotach, niektórych pacjentów z mniej groźnymi chorobami odsyła się do domów. - Bo nie ma ich gdzie umieścić – mówi dr Rezaie.

Teksas, Arizona i Floryda to regiony najbardziej doświadczone falą zakażeń. Lekarze z Phoenix ostrzegają, że oddziały intensywnej opieki medycznej są zapełnione niemal do granic. Podobnie jest na Florydzie.

Jedną z przyczyn pogarszającej się sytuacji jest, zdaniem lokalnych urzędników, także niespójny przekaz przywódców, w tym Donalda Trumpa, co przyczyniło się do wzrostu liczby zakażeń.

Burmistrz Phoenix Kate Gallego mówiła, że kiedy ​​Trump odwiedził Phoenix, oznajmił, że nie będzie nosić maseczki ochronnej. W tym samym czasie miejscowe władze zachęcały ludzi do pozostawania w domach i nieuczestniczenia w zgromadzeniach powyżej 10 osób.

- Sytuacja jest dramatyczna - nie kryje Jennifer O’Hea, lekarka z jednego ze szpitali w Phoenix. Szpitalny oddział intensywnej terapii na 120 łóżek jest już w stu procentach zapełniony.

Gdy spytano gubernator Arkansas Asa Hutchinson - republikanina - o to, czy pozwoliłby na wydarzenie w rejonie Mount Rushmore w Dakocie Południowej, gdzie był prezydent Trump i tłumy ludzi bez maseczek, odpowiedział: wszyscy powinni zachować dystans społeczny i nosić maseczki.

Czytaj także

Mówiąc do gości, zgromadzonych podczas minionego święta przed Białym Domem, Donald Trump pochwalił rząd za działania w walce z epidemią.

Dodał, że USA przeprowadziły już 40 milionów testów i jest przekonany, że na długo przed końcem roku będzie szczepionka przeciwko koronawirusowi. - Nasza strategia jest dobra - zakończył optymistycznie.

Ale specjaliści ostrzegają, że niebawem liczba zakażeń może wzrosnąć do stu tysięcy dziennie! Stanie się tak, jeśli ludzie nadal będą lekceważyć zalecenia zachowania społecznego i noszenia ochronnych maseczek.

Anthony Fauci, najlepszy w kraju lekarz od chorób zakaźnych i doradca rządu w sprawie walki z pandemią, powiedział niedawno komisji senackiej, że upłynie rok lub więcej czasu, zanim szczepionka będzie dostępna.

Dlatego w całym kraju lekarze i miejscowe władze namawiały ludzi do zachowania ostrożności podczas długiego weekendu, aby uniknąć nagłych wzrostów zachorowań. Tradycyjne parady i pokazy sztucznych ogni anulowano w wielu miejscach, ale nie wszędzie.

Szokująco wyglądały zatłoczone plaże w Connecticut i Nowym Jorku, co budziło obawy, że poluzowanie obostrzeń było jednak przedwczesne.

Według danych zebranych przez Johns Hopkins University, Stany Zjednoczone odnotowały do ​​tej pory 2,87 miliona przypadków zakażeń koronawirusem i 130 tysięcy zgonów.

Choć Stany Zjednoczone mają największą liczbę ofiar śmiertelnych na COVID-19 na świecie, to ze wskaźnikiem umieralności na poziomie 39,64 zgonów na 100 tys. mieszkańców, plasują się w pierwszej dziesiątce krajów na świecie pod tym względem.

Liczba dziennych nowych zakażeń spadła w sobotę do 45 tysięcy, po trzech kolejnych dniach, w których w każdym z nich odnotowało ponad 50 tys. infekcji.

Eksperci twierdzą, że wpływ hucznych obchodów 4 lipca na liczbę nowych zakażeń będzie widoczny dopiero za dwa lub trzy tygodnie.

- To, co widzimy teraz, to wynik naszych zachowań sprzed kilku tygodni - twierdzi Marissa Levine, szefowa centrum medycznego na Uniwersytecie Południowa Floryda.

Most w Pilchowicach nie zostanie wysadzony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie