US Open. Zwycięstwo Rafaela Nadala, emocji i zwrotów akcji nie było

Michał Skiba
Michał Skiba
eastnews
Rafael Nadal rozprawił się z Kevinem Andersonem 6:3, 6:3, 6:4 i wygrał wielkoszlemowy US Open po raz trzeci w karierze. Ciekawie było tylko na początku pierwszego seta, potem rządziła dyscyplina, dokładność i siła Hiszpana. Finał na stadionie im. Arthura Ashe'a to dla Kevina Andersona były jednak za wysokie progi.

To miał być łatwy mecz. To był łatwy mecz. I to mimo że Rafael Nadal nie zagrał wielkich zawodów. Hiszpan startował na kortach w Nowym Jorku, jako nr 1 w rankingu ATP, Anderson na Flushing Meadows był rozstawiony z nr 28 (chociaż w rankingu przed turniejem był na 32. miejscu). Trzeba przyznać - gościem finału na słynnym stadionie im. Arthura Ashe'a był dosyć niespodziewanym. Różnica była widoczna. Zawodnik z RPA był dzielny, przede wszystkim nie grał bojaźliwie. - Grał tak agresywnie, że ja po prostu nie wiedziałem o co temu facetowi chodzi, nie mogłem go odgadnąć - mówił po meczu z Andersonem John Isner, który przegrał z nim w ćwierćfinale tegorocznego turnieju.

Wynik pierwszego seta może być mylący - 6:3 dla Nadala, a obaj Panowie taki rezultat ustalili dopiero w 57 minut. Wszystko przez gemy serwisowe Andersona. Średnia rozegranych punktów podczas jego podania to 11,6. U Nadala zaledwie pięć. Mający mieć w zanadrzu bardzo silny i urozmaicony serwis Anderson, przy podaniu popełniał wiele błędów. W zasadzie jego serwis funkcjonował tylko do piątego gema spotkania. Później było stabilnie lub po prostu słabo.

Nadal wygrał to spotkanie przygotowaniem fizycznym. Źle patrzyło się na wysokiego i szczupłego Kevina Andersona, który w pewnym momencie walczył z własnymi nogami. Pokazał kilka ciekawych zagrań, sam początek spotkania był obiecujący, ale potem górował już tylko Hiszpan. Dochodził do prawie każdej piłki, rzadko dał się zaskakiwać, z zimną krwią wykorzystywał łatwe odbicia Andersona, gdy ten już nie miał sił ustawić się do lepszego kątowego zagrania. A Nadal? Mecz zakończył akcją "serve and volley", a to przecież Andreson był aż 34 razy przy siatce.

Spełniły się koszmary wszystkich tenisowych proroków - Rafael Nadal wygrał szesnasty wielki szlem w sposób łatwy. W trzech setach. Jest pięć lat młodszy od Rogera Federera i trzy wielkoszlemowe imprezy do wygrania, by wyrównać rekord Szwajcara.

- Jestem pełen podziwu dla Kevina. Miał tyle poważnych kontuzji, ale walczył i trafił aż do finału. Sam miałem urazy, słabsze okresy mojego życia, mojego tenisa. Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie świetne, mogę zaryzykować stwierdzenie, że na US Open zaczynam się czuć jak w domu. W trzecim secie, gdy przełamałem Andersona na początku meczu, to wiedziałem, że jestem blisko. Gdyby nie to szczęście, nie wiem, czy byłoby tak łatwo. - powiedział po meczu nowy mistrz Stanów Zjednoczonych.

Finał US Open:
Rafael Nadal - Kevin Anderson 6:3, 6:3, 6:4

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fen
Nakoksowany, do tego stopnia, że psychotropy wylewały mu się z uszu i kinola.
Dodaj ogłoszenie