US Open. Mistrzowski finisz Pennetty. Wśród panów triumfował...

    US Open. Mistrzowski finisz Pennetty. Wśród panów triumfował Djoković [ZDJĘCIA]

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    W taki właśnie sposób chciałabym pożegnać się z tenisem - zaskoczyła wszystkich Flavia Pennetta, odbierając puchar dla mistrzyni US Open. - Za rok nie przyjadę już do Nowego Jorku - dodała Włoszka.

    Tak naprawdę dużo większym zaskoczeniem - wręcz sensacją - był sam skład sobotniego finału, w którym pokonała 7:6(7--4), 6:2 swoją rodaczkę Robertę Vinci. Tego nikt się nie spodziewał. Jeden z włoskich dziennikarzy zażartował nawet na Twitterze, że gdyby każdy obywatel tego kraju postawił przed turniejem jedno euro na takie rozstrzygnięcie, to za jednym zamachem udało by się spłacić cały włoski dług publiczny.

    33-letnia Pennetta co prawda dobrze czuje się w Nowym Jorku. Dwa lata temu dotarła tu do półfinału, cztery razy grała w ćwierćfinale. Wszystko wskazywało jednak, że szczyt formy ma już za sobą. Od kilku lat gnębiły ją w dodatku kontuzje i, jak przyznaje, wiele razy zastanawiała się, czy nie dać już sobie spokoju z tenisem (planuje grać do końca tego sezonu).

    O rok młodsza Vinci (przed turniejem 43. WTA), która przystąpiła do US Open jako zawodniczka nierozstawiona, znana była w ostatnim czasie głównie jako specjalistka od gry podwójnej. Zawsze dobrze sobie w niej radziła - już jako juniorka wygrała deblowe Roland Garros w parze z Pennettą, a w 2006 r. triumfowała Canberze razem z... Martą Domachowską.

    Z rodaczką Sarą Errani wygrała za to wszystkie cztery Wielkie Szlemy jako seniorka. W 2012 r. US Open. Dotarła wtedy także do ćwierćfinału singla, pokonując w czwartej rundzie Agnieszkę Radwańską.

    Mimo wszystko za kompletnego szaleńca uchodziłby ten, kto przewidziałby, że jest w stanie pokonać w półfinale Serenę Williams. Nawet sama Vinci.

    - Gdyby ktoś powiedział mi dzień wcześniej: Wygrasz z Sereną, to odparłabym, żeby dał spokój. Kazałam nawet zarezerwować sobie bilet na samolot na wieczór po meczu. Powiedziałam agentowi: "Kupuj, bo wiesz... Wylot będzie o godzinie 22, więc może jeszcze zdążę" - przyznała ze śmiechem po swoim sensacyjnym zwycięstwie, którym pokrzyżowała plany Amerykance walczącej w Nowym Jorku o klasycznego Wielkiego Szlema (Williams wygrała wcześniej Australian Open, Roland Garros i Wimbledon).

    Rozstawiona z nr 26. Pennetta również nie weszła do finału kuchennymi drzwiami. W półfinale pokonała wiceliderkę rankingu WTA Rumunkę Simonę Halep, a w ćwierćfinale czwartą rakietę świata, Czeszkę Petrę Kvitovą. Finał nie był początkowo wielkim widowiskiem, bo obie Włoszki popełniały proste błędy. Widać było, że są zdenerwowane Później obejrzeliśmy za to rzadko spotykany na tym poziomie spektakl z dużą ilością akcji przy siatce, slajsów i skrótów. Vinci robiła, co mogła, ale Pennetta była po prostu lepsza. Solidniejsza.

    - Jestem bardzo szczęśliwa. To niesamowite, nigdy bym nie pomyślała, że zostanę mistrzynią US Open. Spełniło się moje marzenie - mówiła, odbierając puchar (i czek na 3,3 mln dol, awansuje też na 8. miejsce w rankingu WTA). - Miło było zagrać tu z moją przyjaciółką. Roberta miała znakomity turniej - dodała Pennetta, druga w historii włoska triumfatorka turnieju wielkoszlemowego. W 2010 r. Roland Garros wygrała Francesca Schiavone. Wcześniej wygrywali tylko tenisiści z tego kraju: Nicola Pietrangeli (RG 1959, 1960) i Adriano Panatta (RG 1976).

    - W ciągu ostatnich 24 godz. w mojej głowy siedziało wiele rzeczy. Byłam trochę zmęczona, zwłaszcza w pierwszym secie. Przegrałam, ale cieszę się z sukcesu Flavii - powiedziała Vinci.

    Wielkich emocji nie było za to w męskich półfinałach. Nawet zapowiadany szumnie jako rewanż za tegoroczny ćwierćfinał Roland Garros mecz Rogera Federera ze Stanem Wawrinką był zacięty tylko przez półtora seta. Później wyższość 34-letniego Federera nad swoim rodakiem nie podlegała już dyskusji. W drugim półfinale Serb Novak Djoković niemal zdeklasował (6:0, 6:1, 6:2) broniącego tytułu Chorwata Marina Čilicia.

    W finale lepszy okazał się Djoković, który pokonał Federera 6:4, 5:7, 6:4, 6:4.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Tabela Ekstraklasy

    Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
    Awans do grupy mistrzowskiej
    Miejsce w grupie spadkowej
    1 Lechia Gdańsk Live 11 21 6 3 2 20-13
    2 Legia Warszawa Live 11 21 6 3 2 16-12
    3 Wisła Kraków Live 11 20 6 2 3 20-10
    4 Jagiellonia Białystok Live 11 20 6 2 3 17-13
    5 Piast Gliwice Live 11 20 6 2 3 17-15
    6 Korona Kielce Live 11 19 5 4 2 15-12
    7 Lech Poznań Live 11 17 5 2 4 17-14
    8 Zagłębie Lubin Live 11 16 5 1 5 17-17
    9 Arka Gdynia Live 11 14 3 5 3 12-11
    10 Pogoń Szczecin Live 11 13 3 4 4 13-13
    11 Śląsk Wrocław Live 11 12 3 3 5 16-15
    12 Miedź Legnica Live 11 12 3 3 5 15-20
    13 Wisła Płock Live 11 10 2 4 5 14-20
    14 Górnik Zabrze Live 11 9 1 6 4 11-17
    15 Zagłębie Sosnowiec Live 11 7 1 4 6 15-24
    16 Cracovia Live 11 7 1 4 6 8-17