Uniwersyteckie Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej każe chorym na COVID-19 pielęgniarkom udowadniać, że do zakażenia doszło w szpitalu?

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
pixabay.com
Zakażone koronawirusem pielęgniarki z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni twierdzą, że muszą najpierw udowodnić, że do zakażenia doszło w szpitalu, a nie np. w sklepie lub w domu. A gdy już udowodnią, grozi im kara... za nieprzestrzeganie zasad BHP w pracy. - Dlatego zdarza się, że niektóre pielęgniarki wolą brać urlop na czas choroby - mówi Iwona Przyłucka, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych w UCMMiT W Gdyni. - To jest krok ku temu, że pielęgniarki wezmą zwolnienia, ale z pracy - twierdzi Anna Czarnecka, przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku.Z kolei prof. Marcin Renke, dyrektor UCMMiT, uważa zarzuty pielęgniarek za "niesłuszne i niezrozumiałe".

Ustawa "covidowa" wyraźnie mówi, że pracownicy medyczni, którzy zakażą się w pracy wirusem SARS-CoV-2 mają prawo do 100-procentowego zasiłku chorobowego. Obowiązujące od grudnia ub. roku przepisy umożliwiły wsteczne wyrównanie wysokości chorobowego od 5 września.

Większość szpitali wypłaciła zaległe zasiłki pracownikom - informuje Anna Czarnecka, przewodnicząca Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. - Jedyne niepokojące sygnały dochodzą do nas z z Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni. Ponoć żąda się od chorych pielęgniarek dowodów na to, że do zakażenia doszło na oddziale szpitalnym. Potem wzywane są przed wewnętrzną komisję szpitala, by pokazały, jak ubierają się w stroje ochronne. Od władz placówki słyszą, że to ich wina, że zakaziły się w szpitalu.

Informacje potwierdza Iwona Przyłucka, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych w UCMMiT w Gdyni, która wyjaśnia, że pielęgniarki za pracę na oddziale covidowym dostają dodatek do pensji tylko wtedy, gdy nie zachorują. Za zwolnienie na covid ten dodatek jest zmniejszany. A kiedy już zachorują, muszą pisać oświadczenia, gdzie do tego doszło. Ale jak to sprawdzić?

- Słyszymy, że pielęgniarki dostaną 100 proc. pensji podczas zwolnienia lekarskiego, jeśli udowodnią, że zakaziły się w pracy, a nie np. w sklepie lub w windzie - tłumaczy Iwona Przyłucka. - Z drugiej strony mogą być ukarane za nieprzestrzeganie zasad BHP. W efekcie doprowadzono do tego, ze pielęgniarki już nie dochodzą swoich praw i idą na "zwykłe " zwolnienia lekarskie, płatne w 80 proc. Zdarzają się też przypadki, że chorując na covid wolą wziąć urlop, niż zwolnienie. Nie zgłaszają nawet do pracodawcy, że mają covid i w trakcie urlopu chorowały. Od przedstawicieli dyrekcji słyszymy, że placówka "nie ma pieniędzy". Z tego powodu także żadna pielęgniarka nie jest ubezpieczona przez szpital od zachorowania i śmierci na covid.

Ostatnio w gdyńskim szpitalu wybuchł kolejny konflikt, związany z wypłatą za nadgodziny. W czasie pandemii zdarzały się sytuacje, gdy na jednym oddziale było aż sześć absencji covidowych.

Zobacz wideo: Nowy wariant koronawirusa. Z Finlandii

Pracowaliśmy ponad siły na dodatkowych dyżurach, bo nie było pielęgniarek, żeby zapewnić personel na dwa oddziały - twierdzi prosząca o anonimowość pielęgniarka z UCMMiT. - Teraz dowiedziałyśmy się, że zabrane zostaną nadgodziny, które już wypracowałyśmy w tym miesiącu. Czy to jest sprawiedliwe? Poza tym zabrano nadgodziny już ustalone, a rozpisano te dyżury na następne dwa miesiące. Niestety, mamy rozliczenie trzymiesięczne.

Iwona Przyłucka wyjaśnia, że takie działania dopuszczone są na podstawie wewnętrznego regulaminu placówki. - Próbowaliśmy jako związek zmienić regulamin, ale bezskutecznie - mówi szefowa związku. - Dyrekcja brutalnie wykorzystuje ten zapis i część nadgodzin jest płacona, część ściągana w następnym okresie rozliczeniowym.

W szpitalu słyszę, że personelu jest mało, a pielęgniarki są wykończone. Skarżą się także na nie najlepszą atmosferę pracy, zwłaszcza na oddziale covidowym. Skutkiem jest bardzo duża rotacja personelu pielęgniarskiego. Młode osoby, które zjawiają się w placówce, często szybko odchodzą.

- Pielęgniarki pracowały więcej, bo wiedziały, że zarobią więcej pieniędzy i teraz mogą czuć się oszukane - dodaje Anna Czarnecka. - Ponadto jeśli okres rozliczeniowy trwa trzy miesiące, to te godziny będą oddane w marcu. Pozostaje pytanie, kto im w marcu będzie pracował? A trzeba pamiętać, że za miesiąc zetkniemy się prawdopodobnie z kolejną falą pacjentów z covid, wymagających leczenia szpitalnego! Niestety, widzimy, że nawet covid nie nauczył niektórych pracodawców dbałości o pracownika, tak kluczowego, jak pielęgniarka.

Dyrektor UCMMiT, prof. dr hab. n. med. Marcin Renke, uważa jednak, że zarzuty płynące ze strony pielęgniarek są nieprawdziwe i niezrozumiałe. - Pracownicy otrzymują 100 proc. zasiłek chorobowy za okres odbywania izolacji, kwarantanny lub niezdolności do pracy z powodu COVID-19,  jeżeli niezdolności do pracy powstała  w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym - przypomina prof Renke. – Nie mamy tutaj do czynienia z ,,automatyczną wypłatą 100 proc. chorobowego”. Z uwagi, iż na cel ten wydatkowane są środki publiczne pracodawca ma prawo, a wręcz obowiązek dołożyć szczególnej staranności, aby środki wydatkowane były zgodnie z  zasadą racjonalnego wydatkowania środków publicznych i  obowiązującym prawem.  Pracodawca posiłkując się opiniami Specjalisty d/s BHP i Zespołu ds. zakażeń szpitalnych analizuje oświadczenia pracowników i na chwilę obecną wszystkim pracownikom został wypłacony 100 procentowy zasiłek chorobowy. Bieżąca analiza ma również na celu minimalizacje ryzyka zakażeń pracowników w przyszłości, poprzez podjęcie dodatkowych działań np. w postaci szkoleń, korekty procedur itd. Więc tym bardziej niesłuszny i niezrozumiały jest postawiony zarzut.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Również sformułowanie ,, odebranie pielęgniarkom wypracowanych nadgodzin” nie jest - zdaniem dyrektora - prawdziwe.

"Harmonogramy pracy pielęgniarek ustala pielęgniarka koordynująca i nadzorująca prace innych pielęgniarek, w sposób zapewniający prawidłowe funkcjonowanie Kliniki i Izby Przyjęć zgodnie z potrzebami, warunkami i organizacją pracy. Harmonogramy pracy sporządza się na okres rozliczeniowy. (..) Jeżeli zmiana harmonogramu nie jest możliwa, bezpośredni przełożony ma prawo zlecić pielęgniarce dodatkowo pracę w godzinach nadliczbowych. Za każdą godzinę pracy w godzinach nadliczbowych każda pielęgniarka otrzymuje wynagrodzenie zgodnie z art. 151 (1) Kodeksu Pracy – odpowiednio dodatek 100 lub 50 proc. oraz dodatki wynikające z art. 99 ustawy o działalności leczniczej. Rozliczenia czasu pracy na koniec każdego miesiąca dokonuje pielęgniarka koordynująca i nadzorująca prace innych pielęgniarek i na tej podstawie naliczane jest odpowiednie wynagrodzenie." - czytamy w piśmie do redakcji.

- Nigdy nie miała miejsca sytuacja, w której pielęgniarce nie wypłacono dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, które zostały zewidencjonowane zgodnie z harmonogramem jej pracy - podkreśla dyrektor. - Dla przykładu w styczniu 2021 r.w jednej z klinik wystąpiły 585 nadgodziny w grupie zawodowej pielęgniarek, tytułem których wypłacono  33 906,62 zł.

ZACHOROWANIA NA POMORZU W LUTYM 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie