Unijny szczyt ws. strefy euro uspokoił rynki. A Merkel ustąpiła w zamian za nadzór bankowy

Redakcja
Szczyt państw UE, a zwłaszcza strefy euro przyniósł niespodziewane rezultaty: pomoc dla Hiszpanii i Włoch, co natychmiast obniżyło oprocentowanie ich obligacji. Berlin poszedł na duże ustępstwa, ale w zamian otrzymał obietnicę europejskiego nadzoru bankowego.

"Szczyt UE podjął decyzje nie do pomyślenia jeszcze kilka miesięcy temu" - ocenił na konferencji prasowej przewodniczący Komisji Europejski Jose Barroso. "Rzadko który szczyt przyniósł tak wymierny efekt" - przyznał także premier Polski Donald Tusk.

Ten 19. już antykryzysowy szczyt UE przebiegł zupełnie inaczej niż zaplanowano. Premier Włoch Mario Monti postawił wszystko na jedną kartę i wymusił zmianę programu spotkania, które od około 1 w nocy z czwartku na piątek było kontynuowane już tylko w gronie eurolandu. Monti zagroził, że nie zgodzi się na przyjęcie Paktu Wzrostu i Zatrudnienia ani na dyskusję o długoterminowych środkach naprawy eurolandu, jak ustanowienie unii fiskalnej czy politycznej, dopóki przywódcy nie zgodzą się przyjęcie antykryzysowych środków "tu i teraz", by zredukować koszty obsługi włoskich obligacji.

Wspierał go premier Hiszpanii Mariano Rajoy, którego kraj też boryka się z rosnącym oprocentowaniem obligacji, mimo zapowiedzi 100 mld pomocy dla hiszpańskich banków. Dlatego Rajoy domagał się, by zezwolić na bezpośrednie zasilenie banków z funduszy ratunkowych EFSF i EMS, bez pośrednictwa rządu - tak, by nie zwiększać dodatkowo hiszpańskiego długu i przerwać błędne koło powiązań banków z budżetami krajów.

"To nie szantaż, ale doskonale rozumiem problemy tych krajów, że chcą szybkich decyzji, które ustabilizują sytuację" - bronił ich stanowiska, jeszcze przed osiągnięciem porozumienia, prezydent Francji Francois Hollande.

Koło godz. 4 nad ranem w piątek porozumienie osiągnięto. Podczas nocnego maratonu rozmów przywódcy państw strefy euro uzgodnili możliwość dokapitalizowania banków bezpośrednio przez środki z EFSF i EMS. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać: giełdy europejskie poszybowały w górę, a oprocentowanie obligacji obu krajów - w dół.

Takie decyzje (o dokapitalizowaniu banków z EMS) będą jednak musiały być poprzedzone "odpowiednią warunkowością", "spełnieniem zasad pomocy państwa" i innych, "zapisanych w sformalizowanym memorandum of understanding" - brzmi deklaracja liderów strefy euro.

"Doszliśmy do dobrego porozumienia, pozostając wierni naszej filozofii: żadnych korzyści bez zobowiązań (drugiej strony) " - mówiła kanclerz Merkel. Także szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy stanowczo odrzucił sugestie, że na szczycie wygrały Włochy i Hiszpania, a przegrały Niemcy. "To porozumienie jest zbalansowane; odpowiedzialność i solidarność idą w parze" - dodał.
Przed szczytem Merkel mówiła jednak, że chce nadzoru, a wykluczała możliwość dokapitalizowania banków bezpośrednio z funduszy ratunkowych. A wynik szczytu został oceniany jak pójście Merkel na duże ustępstwa, za co już jest krytykowana przez opozycję w swoim kraju. Zwłaszcza, że uzgodnienia spowodowały, że w górę skoczyło oprocentowanie obligacji niemieckich.

Jednak za największe osiągnięcie Merkel uznaje się zapowiedź, że w trybie "pilnym" zostanie przygotowana i przyjęta propozycja ws. europejskiego nadzoru bankowego z udziałem Europejskiego Banku Centralnego. To pierwszy element tzw. unii bankowej, na którym bardzo zależało Berlinowi. Tymczasem deklaracja słowem nie wspomina o wspólnym funduszu ratunkowym, na który składałyby się banki oraz o europejskim systemie gwarancji depozytów. Temu niechętna była właśnie Merkel.

Unia bankowa jest otwarta dla wszystkich 27 państw UE, ale jak przyznał Tusk "na razie" dla strefy euro. Polska zdecyduje później, czy inicjatywa jest w jej interesie i czy się przyłączy.

Na szczycie eurolandu porozumiano się także co do dalszej pracy nad "czterema filarami" zacieśniania współpracy w ramach unii monetarnej i gospodarczej. Są to: pełna unia bankowa; unia fiskalna (zdecydowane wzmocnienie kontroli nad budżetami narodowymi państw euro, z czym wiązałoby się przekazanie wielu narodowych kompetencji na poziom eurolandu); wzmocnienie koordynacji polityk budżetowych jak np. polityka podatkowa czy przepływ pracowników; zapewnienie demokratycznej legitymacji całemu procesowi.

Szczegóły tego porozumienia zostaną zawarte w kolejnym raporcie Hermana Van Rompuya we współpracy z szefami KE, eurogrupy i EBC. Mają oni przygotować go do października. "Sprawdzą, co da się zrobić w ramach obecnych traktatów, a jakie środki wymagają zmian traktatowych" - brzmią wnioski ze szczytu.

Zgodnie z oczekiwaniami bez przełomu zakończyła się debata przywódców państw UE ws. nowego budżetu UE na lata 2014-20. Zgodzono się, że budżet to narzędzie wzrostu a celem negocjacji jest porozumienie do końca roku.

Na szczycie ostatecznie przyjęto też Pakt Wzrostu i Zatrudnienia (wsparty pakietem wydatków inwestycyjnych o wartości 120 mld euro), którego przyjęcia - jako uzupełnienie do niedawno przyjętego traktatu o pakcie fiskalnym domagał się Hollande.

Ponadto osiągnięto porozumienie ws. sądu jednolitego patentu w UE. Główna siedziba sądu będzie w Paryżu, a oddziały w Londynie i Monachium.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie