Unijne dopłaty przyczyną skoku cen żywności

Tomasz Dominiak
W 2007 r. polscy rolnicy dostali z Brukseli 7,8 mld zł
W 2007 r. polscy rolnicy dostali z Brukseli 7,8 mld zł FOT. MARCIN OLIVA SOTO
To pierwsza tak otwarta krytyka unijnych dopłat bezpośrednich dla rolnictwa, które stosuje Unia Europejska. Wczoraj podczas światowego szczytu żywnościowego w Rzymie nie szczędził gorzkich słów pod jej adresem Jacques Diouf, dyrektor generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

- Dotowanie żywności w krajach bogatych sprawiło, że produkcja rolna w wielu częściach świata stała się nieopłacalna - mówił Diouf.

Krytycznie ocenił także politykę zachęcającą do produkcji biopaliw, która przyczynia się do wzrostu cen zbóż i sprowadza widmo głodu na setki milionów ludzi.

Na globalnym wzroście popytu na żywność nie skorzystają jednak polscy rolnicy. Europejski mechanizm regulowania cen nie pozwoli bowiem na zyskowne zwiększenie produkcji na eksport.
Co gorsza, światowy kryzys może też oznaczać, że ograniczenia dotkną system dopłat, z jakiego polscy rolnicy korzystają od czterech lat. Tylko w ubiegłym roku dostali z tego tytułu aż 7,8 mld zł. Ich dochody według danych GUS wzrosły w ubiegłym roku aż o 23,5 proc. Niestety, to, co cieszy farmerów w Polsce, napędza kryzys w krajach biednych.

Podczas odbywającego się w Rzymie szczytu ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa ponad 40 światowych przywódców omawia właśnie strategie działania w obliczu gwałtownie rosnących cen żywności. Podwyżki doprowadziły już do poważnych zamieszek m.in. na Haiti, w Egipcie, Meksyku, Tanzanii i Maroku. W ciągu ostatnich lat ceny podstawowego pożywienia, takiego jak ryż, soja czy pszenica, rosły o od kilkudziesięciu do ponad stu procent rocznie i dla mieszkańców krajów najbiedniejszych stały się niedostępne. Jednym z dyskutowanych w Rzymie sposobów ograniczenia drożyzny jest zmniejszenie poziomu dopłat do upraw rolnych w Unii. Subsydia i bariery celne zaburzają bowiem normalną konkurencję na rynku, co pompuje i tak już wysokie ceny zbóż.

To nie jedyna przyczyna globalnej drożyzny. - W obliczu światowego kryzysu żywnościowego karmienie zwierząt zbożem jest nieetyczne i niemoralne uważa Patrick Wall, przewodniczący Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Jego zdaniem obowiązujący w Unii Europejskiej zakaz karmienia świń i kurczaków mączką z odpadów zwierzęcych powinien zostać zniesiony.

W ten sposób zboże z Unii będzie mogło trafić do milionów głodujących. UE wprowadziła zakaz w 1996 r. w związku z epidemią choroby szalonych krów (BSE) w Wielkiej Brytanii. Epidemię choroby wywołało wówczas karmienie bydła paszami pochodzenia zwierzęcego. Patrick Wall uważa, że dziś podobne zagrożenie nie istnieje i można bezpiecznie zlikwidować zakaz. Komisja Europejska rozważa możliwość zezwolenia na dokarmianie świń odpadami drobiowymi, a kurczaków świńskimi, dzięki czemu spadnie popyt na zboża.

Brytyjski departament środowiska, żywności i spraw wsi (DEFRA) czeka na oficjalne stanowisko Europejskiej Agencji ds. Standardów Żywności. - Poprzemy tę propozycję wtedy, gdy będziemy mieć całkowitą pewność, że nie ma w tym żadnego zagrożenia dla ludzkiego zdrowia i że wykonano wszystkie niezbędne badania nad wykorzystaniem mączki zwierzęcej w karmieniu świń i drobiu - powiedział rzecznik DEFRA.

Zniesienie tego zakazu to tylko jeden ze sposobów na zbicie cen zboża. Podczas trzydniowego szczytu w Rzymie światowi przywódcy przedyskutują też inne sposoby, takie jak zwiększenie pomocy finansowej dla biednych krajów czy też zmniejszenie upraw przeznaczonych na biopaliwa.

Brytyjski premier Gordon Brown twierdzi, że kryzys żywnościowy powinien być jednym z głównych tematów podczas lipcowego szczytu najbogatszych państw (G8) w Japonii. Brytyjski premier uważa, że należy dokładnie zrewidować politykę UE ukierunkowaną na wzrost produkcji biopaliw. Drożejąca żywności uderza bowiem również w obywateli Wspólnoty.

Krytyce poddano także powszechne w krajach bogatych wyrzucanie zdatnego do spożycia jedzenia. - Ceny zbóż są absurdalnie wysokie, a w Unii dominuje marnotrawstwo. Czy etyczne i moralne jest niszczenie żywności, gdy na świecie głodują miliony ludzi? - pyta retorycznie Patrick Wall, doradca KE.

Rozbuchaną konsumpcję mogą przyhamować rosnące również w Europie ceny. Jak wynika ze statystyk Eurostatu, produkty mleczne zdrożały w UE w ciągu roku o 14,9 proc., ceny olejów - o 13,2 proc., a chleba i zbóż - o 10,7 proc. To bardzo dużo, bowiem od 1996 r., kiedy Eurostat zaczął prowadzić statystki, ceny żywności w krajach Unii wzrosły średnio o 31 proc.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie