Unia zostawi stocznie w zamian za traktat?

Mariusz Jabłoński
Komitet Europejski przy Radzie Ministrów zwrócił się do Rady Unii Europejskiej (czyli szefów państw wspólnoty), by to ona rozstrzygnęła sprawę polskich stoczni. Rada Ministrów UE ma trzy miesiące na podjęcie decyzji. Jeśli zechce, może postanowić o przyznaniu pomocy polskim stoczniom - nawet wbrew Komisji Europejskiej.

Wcześniej rząd przesłał Komisji uzupełnione dokumenty dotyczące restrukturyzacji zakładów w Gdyni i Szczecinie. Komisja ma się wypowiedzieć na ich temat na początku przyszłego tygodnia.

Polski rząd, zwracając się o rozstrzygnięcie sprawy do RE, chce, by wywarła ona nacisk na Komisję Europejską. Argumentem ma być w tym przypadku ratyfikacja traktatu lizbońskiego albo jej brak.

- Bardzo dobry ruch premiera Tuska - komentuje dr doc. Jerzy Andrzej Wojciechowski, specjalista ds. Unii Europejskiej. - Tym samym stawia wszystkich pod ścianą, zarówno Radę, jak i Komisję. Zmusza Radę do podjęcia politycznej decyzji - a stocznia to symbol upadku komunizmu i Solidarności - należy jej pomóc ze względu na historię itd.

Zdaniem Wojciechowskiego Rada może podjąć cichą decyzję o ustępstwie dla stoczni w zamian za podpis prezydenta pod traktatem lizbońskim. Jeżeli Rada podejmie taką decyzję, to Komisja nie będzie już taka restrykcyjna. Tusk stawia wszystko na jedną kartę, pokazuje, że Polska jest twardym graczem w Unii i chce coś za coś.

- Z drugiej strony stawia w szachu polskiego prezydenta, bo jak nie ratyfikuje traktatu, będzie miał stoczniowców na sumieniu. Tusk ma bardzo dobrych doradców - konkluduje Wojciechowski.
Z jego słowami koresponduje fakt, że PO wstrzymała uchwałę, w której Sejm miał wezwać prezydenta do natychmiastowej ratyfikacji traktatu.

- Komisja Europejska jeszcze nie podjęła decyzji, więc premier Donald Tusk będzie próbował rozmawiać na jej forum - zastrzega Sławomir Nitras z PO. Sugeruje przy tym, że są jeszcze do wykorzystania mechanizmy poza Komisją.

Tymczasem sytuacja zarówno w Stoczni Gdynia, jak i w szczecińskiej Novej jest coraz bardziej napięta. Wczoraj blisko 2 tys. załogi wzięło udział w wiecu zorganizowanym na terenie zakładu w Gdyni. "Niech rząd w końcu zacznie coś robić w naszej sprawie!" - krzyczeli stoczniowcy. Demonstrowano też w Sopocie pod domem premiera.

- Komisja Europejska postawiła sobie za cel zlikwidowanie polskiego przemysłu stoczniowego i my nie możemy do tego dopuścić - mówił podczas wiecu Leszek Świętczak, przewodniczący Związku Zawodowego "Stoczniowiec".

Pracowników stoczni wzburzyła m.in. informacja o tym, że nieoficjalnie unijni komisarze mieli radzić zainteresowanym inwestycjami w stocznię w Szczecinie, by poczekali do ogłoszenia jej upadłości.

Przypomnijmy, że zdaniem komisarzy unijnych w planach restrukturyzacji Stoczni Gdynia i Stoczni Novej ze Szczecina, przesłanych do Brukseli 26 czerwca, uwzględniona jest zbyt duża ingerencja państwa.

Współp. ap

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie