Unia Europejska woli Rosję zamiast Ukrainy

Agaton Koziński
Bartosz Sadowski/POLSKA
Rosja jest bliżej członkostwa w Unii Europejskiej niż Ukraina. Brzmi to absurdalnie, ale - przyglądając się relacjom Brukseli, Moskwy i Kijowa - widać, że doszło do wyraźnego przesunięcia w tym trójkącie - na korzyść Kremla. I to mimo że Ukraina jest objęta programem Partnerstwo Wschodnie, które z założenia miało przybliżać ją do UE.

"Pełna liberalizacja obowiązku wizowego dla Europy Wschodniej pozostaje kwestią długofalową i obecnie nie ma ustalonego konkretnego harmonogramu ani planu działań" - napisała Komisja Europejska w oświadczeniu, do którego dotarła "Polska". Była to odpowiedź na interpelację polskich eurodeputowanych z PO: Leny Kolarskiej-Bobińskiej i Pawła Zalewskiego. Zwrócili się oni z pytaniem, jak przebiegają prace nad zniesieniem wiz dla Ukrainy.

Tymczasem na szczycie Unia - Rosja unijni przywódcy zadeklarowali zniesienie wiz dla Rosjan przyjeżdżających na krótko do strefy Schengen. To fatalna informacja dla Polski. Podczas obchodów dwulecia rządu Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, podkreślał, że niekorzystna dla naszego kraju byłaby sytuacja, gdyby Rosjanom było łatwiej wjechać do strefy Schengen niż Ukraińcom.

Właśnie uniknięciu takiej sytuacji miało służyć Partnerstwo Wschodnie, program, który miał przybliżyć Kijów do Brukseli. Na razie nie przynosi on oczekiwanych rezultatów. - Wyraźnie widać, że nasz rząd przestaje walczyć o interesy tego kraju na forum Unii - twierdzi Kolarska-Bobińska.

Unia mówi Ukrainie: paszoł won
21 grudnia 2007 r. to data szczęśliwa dla Polski i zła dla Ukrainy. Tego dnia nasz kraj dołączył do strefy Schengen. Dla Polaków oznaczało to swobodę podróżowania po Europie bez granic, od tego dnia nie musimy tracić czasu na przejściach granicznych, a do legitymowania się w strefie wystarczy dowód osobisty.

Ale nasza wschodnia granica stała się jednocześnie granicą Unii Europejskiej. Dla naszych sąsiadów oznaczało to dużo bardziej uciążliwe procedury związane z wjazdem do Polski.

Odbiło się to na liczbie przyjeżdżających do nas obcokrajowców. W 2008 r. polską wizę otrzymało o 40 proc. mniej Ukraińców niż rok wcześniej, gdy wizy schengeńskie jeszcze nie obowiązywały. W przypadku Białorusinów ten spadek wyniósł aż 60 proc.

Właśnie ten spadek przyjeżdżających stał się powodem, dla którego Lena Kolarska-Bobińska oraz Paweł Zalewski, europosłowie PO, poprosili Komisji Europejskiej o wyjaśnienie, w jakim miejscu znajduje się proces obejmowania Ukrainy programem ruchu bezwizowego.

Negatywna odpowiedź KE musiała być przykrą niespodzianką. - Przecież nawet Serbowie nie potrzebują wiz do Unii. Czym sytuacja u nas różni się od tej w Serbii? Chyba tylko tym, że oni musieli zaakceptować odłączenie Kosowa. Brak wiz to nagroda - mówi Ołeksandr Suszko z Ośrodka Pokoju, Konwersji i Polityki Zagranicznej.

Niechęć UE do Ukrainy to pokłosie nieustannego bałaganu na tamtejszej scenie politycznej. - Bruksela nie jest niechętna Kijowowi i ma w planach jego członkostwo w Unii. Ale obecna niejasna sytuacja w tym kraju nie ułatwia żadnych rozmów - przyznaje dr Gereon Schuch, specjalista od Europy Wschodniej w Niemieckiej Radzie Stosunków Międzynarodowych.

Ukraina po pomarańczowej rewolucji była bohaterem całej Europy, która podziwiała jej walkę o niezależność od Rosji. Moskwę z kolei uważano za państwo o imperialnych zapędach, niewahające się użyć wszelkich instrumentów pozwalających utrzymać dominację w regionie. Taką opinię o niej jeszcze ugruntowała wojna z Gruzją, która wybuchła w sierpniu ubiegłego roku. Jednak dziś widać, że ta wojna miała miejsce bardzo dawno temu.

Na tyle dawno, że UE zdążyła o niej zapomnieć. Dziś wyraźnie preferuje Rosję niż Ukrainę. Jak do tego doszło? - W Europie wyraźnie pogorszył się wizerunek Ukrainy. Zresztą Rosja solidnie nad tym pracowała - przyznaje prof. Włodzimierz Marciniak, znawca tematyki rosyjskiej z PAN.

Dziś teoretycznie Rosjanie i Ukraińcy wjeżdżają do Unii na tych samych zasadach. Obywatele tych państw muszą uzyskać wizę schengeńską, którą wydają państwa UE i która kosztuje 35 euro.

Jednak ta równoważność jest tylko teoretyczna. - Największym problemem jest biurokracja przy jej wydawaniu i kolejki w konsulatach - mówi Suszko. - Rosjanie pod tym względem mają dużo łatwiej.

Taka sytuacja stoi w całkowitej sprzeczności z ideą Partnerstwa Wschodniego. A polskiemu rządowi brakuje odwagi, by zmienić ten stan rzeczy - dodaje Paweł Kowal, europoseł PiS i przewodniczący komisji UE-Ukraina.

4 grudnia w Kijowie odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych z przywódcami Ukrainy. Ten szczyt miał się stać krokiem ocieplającym stosunki Kijowa i Brukseli. Wygląda na to, że na to szanse są mizerne.
O interesach Ukrainy powinna pamiętać Polska. Jednak tak nie jest. W ubiegłym tygodniu na spotkaniu szefów resortów spraw zagranicznych państw Unii głosowano kwestię uchwalenia mapy drogowej przyłączenia Kijowa do programu ruchu bezwizowego. Taki wniosek poparły Słowacja, Litwa i Estonia - ale nie Polska. Widać, Ukraińcom pozostaje stanie po wizy w kolejkach przy polskim konsulacie we Lwowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie