Unia będzie dziś ratować system gazowy Ukrainy

Jakub Mielnik
Ważą się losy prozachodniego kursu Ukrainy.

Dziś Unia Europejska ma przekonać Międzynarodowy Fundusz Walutowy do pożyczenia Ukraińcom ponad 4 miliardów dolarów na zakup gazu z Rosji.

To cena, jaką Europa musi zapłacić, jeśli chce zapobiec przejęciu przez Gazprom całkowitej kontroli nad głównym szlakiem tranzytu gazu z Rosji do UE. Równałoby się to z przejęciem kontroli nad Ukrainą przez Rosję i porażką zwolenników zbliżenia tego kraju do UE, wśród których czołową rolę odgrywa Polska. - Udzielenie tego kredytu będzie ważniejsze od Partnerstwa Wschodniego i potwierdzi, że Europa traktuje Ukrainę jako poważnego partnera - mówi "Polsce" Jerzy Marek Nowakowski, politolog i publicysta.

Kijów rozpaczliwie potrzebuje wsparcia finansowego, bo z powodu kryzysu w budżecie państwa nie ma pieniędzy na zakup miliarda metrów sześciennych gazu, który potrzebny jest, by utrzymać tranzyt do Europy.

Bez interwencji MFW Europie grozi kolejna wojna gazowa Rosji z Ukrainą. Pierwsze starcie, do którego doszło w początkach tego roku, doprowadziło do odcięcia dostaw surowca Gazpromu do połowy krajów UE, w tym także do Polski.

Rosjanom, którzy sprowokowali tamto starcie, nie udało się wówczas przekonać Europy, że to Ukraina jest winna zakłóceniu dostaw do Unii. Pozycja Kijowa została jednak podkopana. Jeśli dojdzie do powtórki chaosu, Ukraina znajdzie się w kłopocie.

- Unia może zwrócić się ku proponowanym przez Gazprom rurociągom północnemu i południowemu, lub będzie rozwijać własne dostawy za pomocą rurociągu Nabucco i terminali na skroplony gaz. A to oznacza, że kraje takie jak Ukraina i Białoruś, ale także Polska, przez którą obecnie również biegnie tranzyt, dla reszty UE stracą na znaczeniu - mówi "Polsce" Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego.

Zagrożenie nową wojną gazową jest realne. Premier Słowacji, której zasoby w całości zależą od tranzytu przez Ukrainę, już kilka dni temu zapowiedział, że problemy mogą zacząć się w pierwszym tygodniu lipca. `
Na razie nie będą one odczuwalne, bo w sezonie letnim jest mniejsze zużycie, a poza tym po zimowej wojnie gazowej Ukrainy z Rosją Europa zrobiła zapasy i zaczęła szukać alternatywnych dróg przesyłu. To, w jaki sposób UE podejdzie do obecnego sporu, jest jedynie przygrywką do kolejnego starcia o surowce energetyczne, które spodziewane jest zimą. Ukraiński rząd jest dobrej myśli.

- 1,1 mld metrów sześciennych gazu znajdzie się w naszych magazynach - ogłosiła premier Julia Tymoszenko. Podobnego zdania są eksperci, którzy przypominają, że Ukrainę wspiera szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.

- Kredyt zostanie udzielony, bo Unia nie może pozwolić sobie na to, by Gazprom przejął całkowitą kontrolę nad głównym szlakiem tranzytu rosyjskiego gazu do Europy - mówi Tomasz Chmal.
Pieniądze nie będą jednak płynąć w nieskończoność. Unia traci już cierpliwość do politycznych sporów w Kijowie, które pogłębiają chaos w kraju zmagającym się z kryzysem.

W ubiegłym tygodniu do Kijowa polecieli szefowie dy-plomacji Niemiec i Polski, by wymusić na ukraińskiej elicie politycznej uspokojenie we-wnętrznej wojny. Nic nie wskazuje jednak na to, że Frank-Walter Steinmeier i Radosław Sikorski osiągnęli swój cel.

Wojna będzie toczyć się przynajmniej do styczniowych wyborów prezydenckich. Rywalizujący o fotel prezydenta Ukrainy Julia Tymoszenko i Wiktor Juszczenko różnią się nawet co do wysokości kredytu, którego Zachód powinien udzielić Ukrainie. Szefowa rządu mówi o 4 mld dolarów, ale prezydent Juszczenko twierdzi, że do utrzymania tranzytu do Europy wystarczy suma o połowę mniejsza.

Zastrzyk finansowy dla Ukrainy musi nastąpić szybko, bo Gazprom wyznaczył na 7 lipca termin spłaty należności. Rosyjskiemu monopoliście zależy na tych pieniądzach równie mocno jak na ukraińskich gazociągach.

- Pozycja Gazpromu stopniowo słabnie - mówi Jerzy Marek Nowakowski.
Wczoraj Gazprom ogłosił 40-procentowy spadek zysków i cięcia inwestycji na poziomie 30 proc. Eksperci twierdzą, że Gazprom, który w 2008 r. był trzecią firmą na świecie, może wkrótce wypaść z pierwszej setki.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zbigle

Największy myśliciel polityczny jakiego wydała Polska Roman Dmowski przestrzagał, że jeżeli kiedykolwiek powstanie państwo Ukraina, będzie to wrzód na ciele Europy, zbiegowisko aferzystów, szumowin i mniejszości narodowych z całego świata. Mówił, że lepiej mieć za sąsiada państwo potężne (miał na myśli Rosję), choćby nam obce i wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny (miał na myśli Ukrainę)

Dodaj ogłoszenie