Uliczne demonstracje w imię tańszej benzyny

Adam Synowiec
Wciąż drożejące paliwo powodem buntów na świecie. Dziś tiry blokują Londyn, kierowcy chcą obniżki cen.

Niebawem cały zachodni świat masowo wyjdzie na ulice, żeby protestować. Nie przeciw wojnie w Iraku, globalnemu ociepleniu, czy juncie w Birmie, ale rosnącej drożyźnie na stacjach benzynowych.

Cena baryłki ropy zdążyła się już podwoić w stosunku do 2007 r. Galopujące ceny paliw to wielka bomba podłożona pod nastroje społeczne mieszkańców Zachodu. Bo w bogatych krajach aut jest najwięcej.

Dzisiaj ponad tysiąc wielkich tirów zapcha szczelnie ulice Londynu. Kierowcy, bardzo wolno przejeżdżając przez stolicę Anglii, mają demonstrować przeciwko rosnącym cenom benzyny, ropy i gazu.Ich zdaniem, z tego powodu wiele mniejszych firm transportowych na Wyspach może pójść z torbami.

W weekend na odważny krok zdecydował się Barack Obama, publicznie namawiając Amerykanów do kupowania małych aut z ekonomicznymi silnikami lub napędem hybrydowym. Zapowiadając, że paliwo będzie nadal drożeć. I przyznając się, że sam kupił już samochód z napędem przyjaznym dla środowiska.

Ale dla mieszkańca Stanów Zjednoczonych zmuszanie go do zrezygnowania z poruszania się wielkim SUV-em z kilkulitrowym silnikiem to podobna sytuacja jak odbieranie mu konstytucyjnego prawa do posiadania broni.

Pełny zbiornik paliwa do modnej "terenówki" rodzinnej w USA kosztuje dzisiaj ponad 100 dolarów. Pięć lat temu za tę samą ilość ropy płaciło się ledwie 30 dolarów.

Wczorajsze amerykańskie święto Memorial Day to jednocześnie dla Amerykanów początek przedwakacyjnego sezonu kupna nowych aut. Producenci samochodów robią wszystko, żeby zachęcać klientów do nabywania paliwożernych potworów. Tak jak Chrysler, właściciel marki Jeep, który kupującym taką terenówkę oferują kredytową kartę klienta zapewniającą stałą cenę za paliwo przez kolejne trzy lata (2,99 dol. za galon).

Na razie jedynie 3 proc. samochodów z napędem hybrydowym jeździ po drogach USA, pośród aut z napędem konwencjonalnym. Ale mimo wysokich cen liczba zamówień na takie samochody gwałtownie rośnie. 58 proc. sprzedanych w zeszłym miesiącu aut w USA to właśnie te z napędem spalinowo-elektrycznym. Na SUV-a Toyoty z silnikiem hybrydowym, czyli Higlandera Hybrid trzeba wyłożyć jednak 50 tys. dol.

Wielu Amerykanów nie stać na taki samochód, choć również nie chcą znosić drożyzny przy dystrybutorach paliwowych. Kierowcy już wychodzą na ulice, pokazując swe niezadowolenie. Niektórzy wciąż dobrze pamiętają lata 70. kiedy paliwo reglamentowano.

Zdaniem ekspertów światowych, cena paliw będzie rosnąć także przez nastepnych osiem lat. Dlatego kierowcy z Wysp dziś zorganizowali w Londynie motorową demonstrację, jakiej jeszcze tam nie było. Domagając się od rządu bezwłocznego udzielenia zniżki w akcyzie na paliwo dla ciężarówek .

Peter Carroll, rzecznik lobbującej grupy Transaction 2007, która zorganizowała protest tirów w Londynie, uważa, że za problem na Wyspach odpowiadają też kierowcy ciężarówek zagranicznych, przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii i "tankujący do pełna tanie paliwo". Caroll twierdzi, że w zeszłym roku na Wyspy dotarło rekordowo wiele ciężarówek z obcymi rejestracjami, bo aż 1,719 mln. A tych zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii jest tylko niespełna 400 tys.

Przeciwko drogiej benzynie protestowali już wcześniej na ulicach kierowcy z Francji, Bułgarii, USA i Indonezji. Pod koniec kwietnia w spokojnej Islandii kierowcy ciężarówek zablokowali autostradę pod Althing. Doszło do walk z policją. W marcu demonstracja taksówkarzy w Kamerunie domagających się tańszego paliwa przerodziła się w wielotysięczne manifestacje ludności narzekającej także na wzrost cen żywności. W utarczkach zginęło wtedy około 100 osób.

Zdaniem ekspertów paliwa są ściśle związane z produkcją żywności. Bez gazu nie można wytwarzać nawozów azotowych. Im droższy litr ropy, tym więcej trzeba zapłacić za kilogram wołowiny czy buszel pszenicy.

Rosnące ceny paliwa wtórnie napędzają produkcję tzw. biopaliw. W zeszłym roku 20 proc. zbiorów kukurydzy w USA zostało wykupionych przez wytwórców tzw. paliw ekologicznych. Zamiast żywić ludzi roślinami jadalnymi, karmi się silniki aut.

W weekend rząd Indonezji zdecydował się wypłacić dziesiątkom tysięcy biednych zapomogi z powodu wzrostu cen paliw. Najniższe w wysokości około 30 dolarów amerykańskich. W sumie z budżetu na wyrównie cen paliw ubędzie aż 1,2 mld dol. Rząt tłumaczy, że decyzja ma zażegnać zbliżający się kryzys ekonomiczny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie