UFC 205. Spięcie Jędrzejczyk i Kowalkiewicz podczas spotkania twarzą w twarz. "Zrobimy epickie show"

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Między Jędrzejczyk i Kowalkiewicz zaistkrzyło UFC
Dwa dni przed galą UFC 205 w nowojorskiej Madison Square Garden Joanna Jędrzejczyk i Karolina Kowalkiewicz stanęły twarzą w twarz na oficjalnej konferencji prasowej. Pomiędzy mistrzynią wagi słomkowej i pretendentką do pasa zaiskrzyło, podczas staredownu Jędrzejczyk wymierzyła rywalce cios głową, doszło też do wymiany kilku "uprzejmości".

Pojedynek Polek będzie jedną z trzech walk mistrzowskich podczas UFC 205. Na karcie walk znalazły się też dwie inne walki kobiet. - Kobiece MMA cały czas się rozwija, to wspaniale że władze UFC dały nam szansę pokazania się w największej organizacji na świecie. Zobaczycie, to będzie epickie show! - zapowiada Joanna Jędrzejczyk. - Wśród kobiet jest wiele wspaniałych zawodniczek. Jestem szczęśliwa, że ja też mogę być częścią tak historycznej gali. Marzenia się spełniają - dodała Kowalkiewicz.

Przed walką w mediach rzadko dochodziło do ostrych wymian słów pomiędzy Polkami. - To media i otoczenie nakręcają taką otoczkę wokół nas. Pomiędzy mną a Asią jest rywalizacja. Ale tylko i wyłącznie sportowa - podkreślała w rozmowie z naszą redakcją Kowalkiewicz. - To media nakręcają takie doniesienia. Tak już chyba musi być. To MMA, a nie szachy, bierki czy rewia mody. Prywatnie możemy się przyjaźnić, ale w tym sporcie jest też czas na biznes. Kiedy stajemy naprzeciwko siebie, nie ma czasu na uśmieszki i klepanie się po plecach. Żarty się kończą. Trzeba po prostu pokazać rywalce, kto jest najlepszy - dodała Jędrzejczyk.

Kiedy obie po konferencji stanęły twarzą w twarz, miejsca na uprzejmości już nie było. Po krótkiej wymianie zdań Jędrzejczyk... wymierzyła rywalce cios głową. Szybko rozdzielił je szef UFC Dana White. - Taka jesteś cwana? Grasz niewiniątko, a teraz jesteś twarda? - rzuciła mistrzyni. - Lubisz dużo mówić? Ja nie lubię, wszystko pokażę ci w klatce - odpowiedziała pretendentka.

Niekwestionowaną gwiazdą konferencji był jednak Conor McGregor. Irlandzki mistrz kategorii piórkowej w sobotę zmierzy się z Eddiem Alvarezem, mistrzem wagi lekkiej. Ekscentryczny zawodnik... spóźnił się na konferencję, a kiedy wszedł na salę ubrany w białe futro, nie zastał obrażonego rywala.

- Do zobaczenia jutro, zadzwońcie do mnie, kiedy się pojawi - rzucił wcześniej po odpowiedzi na kilka pytań Alvarez. McGregor nic sobie nie zrobił z jego nieobecności. Wręcz przeciwnie, pewnie podszedł do pustego miejsca po Alvarezie i... zabrał jego pas. Wtedy Amerykanin powrócił na scenę, odebrał pas (jak się później okazało, pomyłkowo wziął ten należący do McGregora). Pomiędzy rywalami zaiskrzyło, w ruch poszło składane krzesło, a Irlandczyka przed bójką powstrzymali White oraz jeden z ochroniarzy.

Podczas konferencji z obu stron nie brakowało wzajemnych uszczypliwości. - Sorry za spóźnienie, po prostu mam wszystko w d... Operuję we własnej strefie czasowej - przyznał Irlandczyk, którego w Madison Square Garden tradycyjnie wspierała duża grupa rodaków. - Jestem przygotowany na to, by zniszczyć Conora. I uciszyć tę cholerną publiczność - zaznaczał z kolei Alvarez. - Jakie mam przewidywania na tę walkę? Przewiduję, że zdemoluję mu twarz. Zbyt łatwo go trafić, a moje ciosy bolą. Jeśli Alvarez wytrzyma ze mną rundę, wielki szacunek dla niego. Ale jego twarz już nigdy nie będzie wyglądała tak samo - prowokował w swoim stylu McGregor.

Irlandczyk stoi przed szansą na zdobycie drugiego tytułu mistrzowskiego w UFC. Jeszcze żaden zawodnik w historii nie miał jednocześnie dwóch pasów. - Ja dopiero się rozkręcam. Chcę mieć wszystkie pasy - zapowiada "The Notorious". - Po wygranej z Alvarezem będę cieszył się chwilą. Później zobaczymy, co dalej - dodał.

Sobotnia gala zapowiada się znakomicie nie tylko z uwagi na walki McGregora z Alvarezem oraz polski pojedynek o tytuł królowej wagi słomkowej. - Trzy walki o pasy [trzecią jest pojedynek Tyron Woodley - Stephen Thompson o tytuł kategorii półśredniej - red.], do tego pozostałe walki wypełnione groźnymi zawodnikami... To najlepsza karta walk w historii - nie ma wątpliwości Dana White.

Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bosman

Nie ma piękniejszego widoku jak dwie damy nawalające się torebkami po łbach. Zaiste piękna dyscyplina - dla pięknej płci.   :D

M
Marcin

Ładny chwyt marketingowy, ale zobaczymy jak ta walka będzie wyglądać... :) jutro wszyscy przed TV, włączamy Extreme i oglądamy walkę.

a
as

aska bardzo nie ladnie, skonczysz jak ronda

Dodaj ogłoszenie