Uciął głowę koledze, może wyjść na wolność. Bulwersujący wyrok w Lublinie

Redakcja
Fot. Polskapresse
Ryszard S., który uciął głowę swojemu znajomemu, zamiast do więziennej celi trafi do szpitala. Tam będzie regularnie badany przez psychiatrów i psychologów. Jeśli uznają, że nie jest już groźny dla otoczenia, wyjdzie na wolność. We wtorek w lubelskim sądzie okręgowym zapadł wyrok w tej sprawie.

Horror zaczął się nocą z 27 na 28 kwietnia ubiegłego roku. W mieszkaniu przy ul. Towarowej 15 w Lublinie trwała libacja alkoholowa. Jeden z jej uczestników zasnął zamroczony alkoholem. Gdy się obudził, zobaczył, że obok niego leżą zmasakrowane zwłoki kompana. Ciało pozbawione było głowy. Policjanci znaleźli ją parę godzin później w pobliskim kontenerze na śmieci.

Czytaj także: Nowe ślady, pomoc jasnowidza... Trwa obława na Hannibala Lectera z Krakowa

Mundurowi ustalili, że makabryczną zbrodnię popełnił 48-letni Ryszard S., właściciel mieszkania. To on, za pomocą siekiery i trzech noży o kilkunastocentymetrowych ostrzach, odciął głowę 37-letniemu Krzysztofowi K., sąsiadowi, z którym wcześniej pił alkohol. Nikt nie wiedział, dlaczego to zrobił. Mężczyzna mówił, że nie pamięta, co zdarzyło się feralnej nocy. Podkreślał też, że nie mógłby zrobić krzywdy Krzysztofowi K., bo go znał i lubił.

Z opinii przygotowanych przez biegłych wynika, że Ryszard S. w chwili popełnienia zbrodni był niepoczytalny. U mężczyzny wiele lat wcześniej zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną. Lekarze starali się kontrolować stan jego zdrowia. Psychiatra trzykrotnie odwiedzał go nawet w domu. Jednak Ryszard S. wielokrotnie przerywał terapię. Tłumaczył, że woli pić alkohol, niż brać leki, które mają szkodliwe działanie dla organizmu. W swojej chorobie nie widział nic złego.

Biegli orzekli, że jeśli Ryszard S. wyjdzie na wolność, to znowu może przestać brać leki. Może też powrócić do nałogu. - Jeśli tak się stanie, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w przyszłości popełni kolejną zbrodnię - argumentowali.

Wczoraj sąd przychylił się do ich opinii i zdecydował o umorzeniu sprawy oraz umieszczeniu Ryszarda S. w zamkniętym szpitalu psychiatrycznym. Tam będzie regularnie badany przez psychiatrów i psychologów. Systematycznie będą oni wysyłać do sądu opinie o stanie jego zdrowia. Jeśli uznają, że nie jest już groźny dla otoczenia, wyjdzie na wolność.

Czytaj także: Jasnowidz Krzysztof Jackowski na tropie zwyrodniałego mordercy. "To dowód, że zmarli mówią"

- Decyzja o uznaniu niepoczytalności sprawcy zapada niezwykle rzadko - mówi Artur Ozimek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie. - W ciągu całej mojej pracy zawodowej miałem tylko jeden taki przypadek.

Agnieszka Kasperska

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
roman
a co? niech se jeszcze raz utnie komuś głowe lubi to !!!!!!!
Dodaj ogłoszenie