Ubywa aut, przybywa rowerów

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Popatrzyłem, jak Tusk gra w piłkę, niby-nożną. Wniosek? Niemożliwe, żeby miał dziadka w Wehrmachcie.

No dobra, wesoło mi, bo mało co można brać w Polsce na smutno. Jadę na przykład do pracy o szóstej rano, kiedy młode panny zazwyczaj wracają z tańców na rurze, tak się socjalnie wymieniamy. I słyszę rozmowę, monolog właściwie, tak debilny i tak powtarzalny, że aż go notuję. Uwaga, być może to twoje dziecko!

"Ja ci mówię, że koleś, z którym rozmawiałam, jest kimś. Albo kimś takim. Jakimś dyrektorem albo kimś. Kimś. Bo wszyscy, którzy przechodzili, przybijali mu piątkę...".

Kimś jest koleś, któremu chętnie twoja córka dałaby dupy, bo jest kimś, kimś takim. Kimś, kto srał może obok kimś...

W Korei mają spokój - tam zawsze Kim jest kimś.

Miałem w planie was nieco wyedukować - co będzie z tą Polską. Ano nic nie będzie, chyba że nie obrodzą kartofle. Właśnie jesteśmy świadkami dorzynania Tuska, i on to również już wie. Nie tylko on. Na naszych oczach dorzyna się całą posolidarnościową i antysolidarnościową elitę ostatnich 20 lat. Ci ludzie jeszcze trzymają się powierzchni, TVN 24, Monisi Olejnik, jeszcze żonglują krawatami, ale są już martwi - coś jak Andy Garcia w Denver... Superkino... Przestroga.

Oglądałem dziś rano Jarka Kaczyńskiego w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz, jeśli nie pomyliłem. Otóż na tle Jarosława nawet najmniej atrakcyjna dziennikarka TVP staje się play mate i niech wam to da do myślenia, o Jarku. Przy Pawlaku ja mógłbym uchodzić za Usaina Bolta, a przy Millerze za Stierlitza - jawohl!

Są dwie Polski. Dwa światy. Bogaty i biedny. Ten biedny dojdzie teraz do głosu. Najpierw spali, zrujnuje, dopiero potem odbuduje

Co z Polską? Moja diagnoza jest stuprocentowo pewna. Mianowicie czekają nas rządy narodowosocjalistyczne. Nazwa głupia, bo kojarzy się z Hitlerem i NSDAP, mordowaniem, ale logika dziejów raz na jakiś czas wskazuje na taką opcję. Chodzi mianowicie o wyrównywanie - nierówności, a to, jak wiadomo z fizyki, da się zrobić jedynie nożem, ewentualnie pilnikiem, czasem grubym, oby nas spotkał pilnik miękki…

Oczywiście nasi przywódcy, Kaczyński, Miller, Tusk - doskonale zdają sobie z tego sprawę, także ich giermkowie - Kalisz klasyczny przykład, ale Palikot też, Graś taki, Lipiński, dowolne wpiszcie sobie… Otóż oni wszyscy wiedzą, że w kraju mają przechlapane i trzeba uciekać. Jak? Gdzie? Dokąd? Otóż jest tak jak przy zatopieniu "Titanica" - ważne są szalupy ratunkowe, do których zmieszczą się tylko najbardziej bezczelni. No więc nasze elity - nieprzypadkowy alians Giertycha z Tuskiem, a Kaczki z Palikotem - zaczęły budować już tratwy ratunkowe, czyli listy krajowe do europarlamentu. Z byle jak posklecanych desek, byle dało radę odpłynąć na spokojne wody. Do Brukseli. Tam pełno takich uciekinierów, można się przytulić i do końca życia - wpieprzając mule - wciąż coś tam mulić. Partie robią już listy ewakuacyjne. To co kiedyś Watykan z Żydami. Kto ważniejszy. Kogo ocalić. Kogo? Samych siebie!

Niestety - narodowosocjalistyczny ruch, który lada moment przejmie w Polsce władzę, te tratwy zwyczajnie zatopi. To znaczy nie pozwoli uciec przed wyrokiem ludu.

Jak Polska może obronić się przed ich azylem w Brukseli?

Zwyczajnie.

Z Brukseli się wypisać.

Czy myślicie, że ktoś ich będzie tam utrzymywał? Kalisza? Po co?

A gdzie Polska przystąpi, jak się wypisze?

A Polska się... zastanowi. Mam wrażenie, że będzie chciała stworzyć własne centrum świata, z własnymi liderami. Będą to młodzi, prymitywni, pryszczaci... Nieznani.

Ich pierwsze hasło to nie będzie in vitro czy równouprawnienie albo zlikwidowanie gimnazjów - żałosne są to wyzwania dla mas. Ich hasłem będzie ukraść to, co zostało ukradzione. Czyli antyprywatyzacja. Nacjonalizacja. Ponieważ w Polsce nie ma polskich firm - wiązać się to będzie z nacjonalizacją kapitału zagranicznego. Bez krwi. Jednym dekretem, jak w dziejach bywało. Nic to i dziś nowego - pewnie nie wiecie, ale rządy Rosji i Stanów Zjednoczonych nacjonalizują firmy, te większe na swoim terenie, na potęgę! Złoża naftowe i banki. To myślicie, że postawi się jakaś mała Biedronka?

W przeciągu pięciu lat znów rządzić będą firmy państwowe, co mnie cieszy - to one dawały UBEZPIECZENIA SPOŁECZNE, obiady dla dzieci i kolonie, a także bezpłatne szkolnictwo - co prawda za cenę niższych pensji, lecz stabilnych. W najbliższych latach żaden minister finansów nie powie, że programy socjalne grożą bankructwem budżetu państwa. No bo na Boga - ja wolę, żeby bankrutował budżet niż obywatele! Ministrowie, a nie kucharki! Budżet trzeba wyśrubować właśnie i... ogłosić bankructwo. I niech się z Tuskiem martwi Angela.

Co dalej z Tuskiem? Sądzę, że może być z nim jak z Gierkiem - czyli od umiłowania do internowania, uwierzylibyście? Zawsze tak jest, choć przecież biedy w Polsce nie ma. Byłem ostatnio na urodzinach znajomego na Śląsku - ogród jak boisko piłkarskie, aleja wysadzana platanami stumetrowej długości… Śpieszyłem się do Warszawy, do pracy (jako sierota klasy robotniczej nie mogę się obijać), no więc ten chłopak zaprosił mnie do… garażu. A tam lamborghini, obok porsche carrera gts, obok bmw z lat trzydziestych, na rajdy tylko trzymane, i kilka mercedesów. Nie robi to na mnie wrażenia, sądzę, że syn mój wielokroć większymi obraca kwotami co drugi dzień, ale są wyraźnie dwie Polski. Dwa światy. Bogaty i biedny. Niestety, ten biedny dojdzie do głosu teraz. Mówię niestety, bo najpierw spali, zrujnuje, a dopiero potem odbuduje.

Jakim kosztem? Znajomy kolejny, niby--spec giełdowy, mówi, że potrzebna jest dla oczyszczenia świata jakaś wojna. I trzydzieści milionów niech pójdzie do nieba - mówi to tak łagodnie, jakby właśnie wyszedł z kina z filmu "Stalingrad" - tam do nieba szli setkami tysięcy Niemcy, którzy wcześniej zadeptali miliony Żydów i Polaków. On dobrze czuje realia. Chyba faktycznie szykuje nam się powtórka z historii, bo za dużo nas, nie głodnych, tylko nienasyconych.

Tylko wojna niczego nie rozwiąże - zawsze zabija młodych, tych najcenniejszych, te brylanty, te kamienie przez Boga rzucane na szaniec...

Dziś piątek, podobno meczu z Czarnogórą nie będzie można zobaczyć w telewizji. Trochę żal, bo to duszenie własnych wartości, orzełka, biało-czerwonej flagi. Telewizja mówi, że jej nie stać. Jest to kpina oczywiście. Pracowałem i tam, i w każdej stacji (TVP 1, TVP 3) wszędzie tam widać tablice ogłoszeniowe, tysiące ogłoszeń związków zawodowych, próby strajków co miesiąc i coraz brzydsze niestety spikerki (te znane, Rusin, Konarska, to znaczy mnie dobrze znane, ładne były ćwierć wieku temu, tylko mnie czas się nie ima), te tysiące pracowników, pensje, wczasy, atłasy… Jako człowiek co jakiś czas dopytywany na różne i przeróżne okoliczności widzę jak podjeżdża ekipa TVN - kierowca zarazem kamerzysta i dziennikarz stażysta. Dwie osoby, z których stażysta płaci za siebie sam (zazwyczaj jest to jakaś młodziutka dziewczyna widząca siebie w roli Anity Werner czy Pochanke). Czyli TVN płaci jedynie kierowcy za trzymanie kamery. Powiedzmy - 300 złotych.

Natomiast TVP - pełen wóz. Bogato. Kierowca (zawsze w tej firmie najważniejszy, sprzedawca plotek), operator (opowie wam, że kręcił z Wajdą "Kanał", coś takiego), dźwiękowiec (taki z patykiem od mikrofonu), dziennikarz (czyli praktykant, cecha szczególna to pryszczatość) i... nawet piąty. Oświetleniowiec. Taki gość od trzymania białej kartki papieru, żeby ustawić kamerę. Bo bez białej kartki się nie da. I ten gość od kartki jedzie na nagranie, jakby bez tego nic się nie mogło udać. Aha, ten piąty trzyma czasem i blendę, żeby rozproszyć światło. Aha, i wóz przeładowany, nigdzie nie podwiozą, zarobieni są.
No więc w TVP pięć tysięcy ludzi zajmuje się pięcioma tysiącami niepotrzebnych spraw. I kto za to płaci? Pan płaci. Pani płaci. My płacimy. Społeczeństwo.

No więc TVP nie stać na opłacenie meczu Polaków, no bo musi opłacać robów i nierobów, taka jest prawda. Wiem, wiem, nigdy mnie już nie zaprosicie, ale naprawdę mam lepsze zajęcia, niż za friko się popisywać.

Dwaj moi koledzy zostali szefami stacji - Godlewski w TVP 1, Szul w TVP 3, obu poinformowałem, że jestem w stanie zrobić lepsze szkło kontaktowe, niż Walterom się śniło (pozdrówka, prezesie). Oczywiście nie zareagował żaden! Jak mniemam - z tchórzostwa. Bo nie wiadomo, co ten Paweł powie. A co to niby Paweł powie? Prawdę. Ale wy jesteście dziećmi przy mnie, nie ta liga. I napiszecie w jakimś komunikacie, że telewizja nie pokaże meczu z Czarnogórą, bo za drogo - za dużo na wasze pensje idzie. Ja zapraszam na Orange Sport, o tym meczu wam opowiem lepiej niż Szpakowski.

W ramach przygotowań spotkałem się nawet z kolegą Czarnogórcem. Ma w centrum Wawy superlokal, za tydzień otwiera drugi (pytał mnie o telefon do Szaranowicza z telewizji, najsłynniejszego u nas Czarnogórca, serio, tak świat jest pomieszany). I mówi, ten mój koleś, że to już ostatni dzwonek grać z nimi. Bo Unia Europejska zniosła dla Montenegro wizy. I z ośmiuset tysięcy ludzi zostało w kraju może czterysta tysięcy, samych staruszków.

I pośmiał się, że ich prezydent to gangster, i że przejął władzę jak miał... 29 lat.
No, to charakterystyczne. Aleksander z sąsiedniej Macedonii w tym wieku to nawet już kończył karierę, na Bucefale.

No, w każdym razie dziś, kto ma 20 złotych, może zobaczyć, że wcielane są w życie pomysły ministra Gowina w sprawie deregulacji zawodów. Na początek deregulacji - już każdy, nie tylko Donald Tusk, może zostać piłkarzem.

Aha, coś tam Rostowski mówi o wzroście PKB. U mnie na wsi w Piasecznie PKB wygląda tak, jak na kolejowym dworcu:
W zastraszającym tempie ubywa aut. I w zastraszającym tempie przybywa rowerów.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Antynazista
Bo to efekt rządów prawicowców, czeka nas azjatyzacja Polski. Oczywiście biedota jeździ rowerami, a u jaśniepaństwa jednak przybywa aut i nie tylko. Jeszcze więcej rządów koalicji ambergoldowskiej i kułaków, a będziemy czołowym państwem trzeciego świata, a może i czwartego. Rok 2013 puka do drzwi, a za nim idzie Wielki Kryzys. Don Tusk, Waldi i ich ferajna będzie w Wielkich Opałach :)
b
billy
A ch ... chceta????????
M
Marcin
Jak tam Panie Zarzeczny za paywallem? Nadal czyta Pana 40,000 czyli wiecej niz przychodzi na mecze - tfu - ekstraklasy?
m
marceli
Dziękuję, nie zapłacę!!!
Dodaj ogłoszenie