"Tyś ją z gruzów przykryła pierzyną...". Jakie jeszcze tajemnice kryje Katarzyna W.?

Redakcja
Fot. Arkadiusz Ławrywaniec
Sprawa Madzi z Sosnowca była wyjątkowa, bo nigdy dotąd w Polsce nie było porwania dziecka w obecności matki. Może gdyby Katarzyna W. o tym wiedziała, wymyśliłaby inną historyjkę. Dotarliśmy do osób dobrze znających matkę dziecka, próbując zrozumieć, co się stało. Piszą Grażyna Kuźnik i Katarzyna Janiszewska.

Świadek, który był przy ojcu Madzi, gdy ten 24 stycznia dowiadywał się o jej porwaniu, tylko z nami zgodził się rozmawiać. Mateusz nie wypowiadał się w prasie ani w telewizji. Ale teraz, kiedy wiadomo jak zginęło dziecko, wszyscy szukają wspólnika Katarzyny W. Wskazują na jej męża Bartka, wystarczy poczytać fora internetowe. Mateusz ma swoje zdanie o tym, co się stało.

- Widziałem, jak Bartek się zachowywał kiedy ona nawijała mu przez telefon, że ktoś ją napadł i zabrał dziecko - mówi Mateusz, kolega z bractwa rycerskiego. - Takiego szoku nie można udawać.

Wcześniej Bartek zadzwonił po niego, więc przyszedł i razem czekali w mieszkaniu przy Floriańskiej w Sosnowcu na Katarzynę i innych gości. W dobrych humorach. Planowali małą imprezę i gry komputerowe. Kasia miała szybko zawieźć dziecko do swojej matki i wrócić, ale się spóźniała. Bartek zadzwonił do niej z pytaniem, co się dzieje. Bo pizzę dla gości trzeba robić.
I tak zaczął się koszmar

Mateusz słyszał tylko jej wielki płacz. Bartek skamieniał.CZYTAJ DALEJ

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ewa
I do dziś tak mu zostało
Dodaj ogłoszenie