Tusk: Polacy wiedzą, jaki jest Kaczyński, jaki Tusk. I niech wybiorą: on albo ja

Redakcja
Bartek Syta / Polskapresse
- Chodzi o to, by ludzie nie wierzyli w przebieranki, ale zaufali własnemu doświadczeniu: jak było za Kaczyńskiego, jak za Tuska. Jaki jest Kaczyński, jaki Tusk. I niech wybiorą. Tusk albo Kaczyński - mówi premier i lider Platformy Obywatelskiej w rozmowie z Barbarą Szczepułą, Pawłem Fąfarą i Pawłem Siennickim

Na finiszu kampanii pojawił się telewizyjny spot PO z agresywnymi kibolami i demonstrantami spod Pałacu Prezydenckiego. Chcecie nastraszyć Polaków?
Te wybory w istocie rozgrywają się między dwiema partiami: PO i PiS. Trzeba uświadomić wszystkim, co mogą oznaczać rządy PiS. Chcemy pokazać, jaki ładunek nieufności, zaciekłości, nienawiści, ba, wręcz potrzeby odwetu kryje się za dobroduszną, zmienioną na użytek kampanii, twarzą prezesa.

Pan nie wierzy w przemianę Jarosława Kaczyńskiego?
To nie jest kwestia wiary, tylko wiedzy. Widziałem już tyle masek prezesa Kaczyńskiego wkładanych na użytek kampanii wyborczych i wiem, że to tylko maski. Jarosław Kaczyński naprawdę nigdy się nie zmieni.

Czytaj też:Kaczyński: Najpierw trzeba rozbroić bombę tykającą pod finansami publicznymi. A potem? Smoleńsk

To co dziś kryje się za tą łagodną twarzą Jarosława Kaczyńskiego?
Zrozumcie, że musimy uchronić Polskę przed drugą falą kryzysu, co wymaga kompetencji i determinacji oraz dobrych relacji z partnerami w Europie - bo to będzie bitwa o 300 miliardów złotych z UE. Jarosław Kaczyński unika debaty, rozmowy twarzą w twarz, chowa się. Jest dziś w polityce nie po to, by się koncentrować na takich sprawach jak wypłacalność państwa czy pozyskanie środków unijnych. Ma zupełnie inne motywacje.

Jakie?
Nie mówię tu o chęci odreagowaniu bólu i poczucia krzywdy czy o politycznej zemście. Myślę o tym, co w Kaczyńskim było zawsze: o potrzebie dominacji i nieustannego konfliktu. Gdy się zapomni, natychmiast wyskoczy z czymś takim jak jego ostatnie rewelacje o kanclerz Niemiec. Kaczyński ubiega się o władzę w Polsce, dlatego trzeba uświadamiać wszystkim, co może się stać, gdy premierem zostanie ktoś tak naładowany negatywnymi emocjami i potrzebą konfliktu.

Czytaj też:Tusk: Kaczyński już rozpoczyna wojnę z Niemcami. To nieodpowiedzialne

Czy może grozić nam zimna wojna w stosunkach polsko-niemieckich? Pani kanclerz pewnie puści te insynuacje mimo uszu.
To nie jest pytanie o to, jak kto zareaguje na kolejne zaczepki prezesa PiS. To pytanie, jak będzie wyglądała pozycja Polski w Europie i świecie. I to w kluczowym czasie, gdy będzie rozstrzygane, czy UE stworzy duży budżet, z którego my chcemy pozyskać dla Polski 300 miliardów złotych! To nie jest tak, że Niemcy czy Francuzi pchają się z walizkami pieniędzy do Polski! Dziś prawie każdy w Europie szuka pretekstu, by pieniędzy nie dawać. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy wiele wysiłku włożyliśmy w to, by mieć wykwalifikowanych, znaczących ludzi w tych miejscach, gdzie będą podejmowane decyzje o pieniądzach dla Polski.

Czytaj też:Krasowski: Jeśli płynie jakiś morał z III RP, to taki, że Polacy nie chcą reform

Jarosław Kaczyński jako premier oznacza, że Polska nie dostanie tych pieniędzy?
Źle byłoby, gdyby zostało zmarnowane to, co osiągnęliśmy. Nasz plan antykryzysowy przyniósł efekty. Utrzymaliśmy wzrost gospodarczy. W latach 2008-2010 połowa wszystkich nowych miejsc pracy w Europie powstała w Polsce. Mówimy o ponad 700 tys. nowych miejsc pracy - w miastach i na wsi. To więcej niż w Niemczech! W kryzysie polityka wymaga ciągłego pozytywnego napięcia. Każdy błąd, każda negatywna emocja, brak kompetencji mogą sprawić, że najzwyczajniej w świecie się wywrócimy. Przez te cztery lata trzymaliśmy kryzys dość daleko od Polski, ale wiele decyzji podejmowanych w różnych krajach miało wpływ na to, że ktoś gwałtownie popadał w tarapaty. Wyborcy nie doczekali się od Jarosława Kaczyńskiego odpowiedzi na pytanie, jakimi metodami i przy pomocy jakich ludzi chce chronić Polskę przed kryzysem.
Pana zdaniem w razie wygranej w wyborach Jarosław Kaczyński będzie kontynuował swój projekt IV Rzeczypospolitej, i to jeszcze ostrzej i mocniej?
Ludzie nie zawsze serio traktują to, co on mówi. A mówi przecież, że kandydatami do jego rządu są Antoni Macierewicz i Anna Fotyga. Pamiętamy, co robili. Wracając do naszego spotu telewizyjnego, o który pytaliście: to nie spot jest agresywny. Pokazuje tylko agresję, złe emocje, które uruchamia Kaczyński. W tych wyborach oprócz zbiorowego wyczucia, co jest bezpieczniejsze na przyszłość, powinna zadziałać zbiorowa pamięć, która umożliwi porównanie obu głównych ugrupowań. Chodzi o to, by ludzie nie wierzyli w przebieranki, ale zaufali własnemu doświadczeniu: jak było za Kaczyńskiego, jak za Tuska. Jaki jest Kaczyński, jaki Tusk. I niech wybiorą. Tusk albo Kaczyński.

Czytaj też:Kaczyński: Najpierw trzeba rozbroić bombę tykającą pod finansami publicznymi. A potem? Smoleńsk

"Kto głosuje na Tuska, głosuje na Tusko-Palikota" - mówi Jarosław Kaczyński.
To gra słów. Równie dobrze można powiedzieć: kto głosuje na Palikota, głosuje na Kaczyńskiego, bo każdy popierający Palikota i SLD zwiększa szanse na zwycięstwo Kaczyńskiego. Sporo mówiło się o koalicji PiS z SLD i temat zniknął dopiero, gdy liderzy obu partii uznali, że to może im zaszkodzić w wyborach. Co do Palikota - mówię z mocą: nie będę współpracować z nikim, kto chce legalizować narkotyki!

Czy nie żałuje Pan, że Palikot odszedł z PO? Teraz odbiera głosy nie tylko SLD, ale i wam.
Janusz Palikot dla zgrywy, skandalu, zwrócenia na siebie uwagi gotów jest zrobić dużo, moim zdaniem, za dużo. Gdyby został w Platformie, czy to by nam pomogło? Nie. Czy człowiek, który buduje swój program na radykalnej rewolucji obyczajowej i legalizacji narkotyków, pasuje do Platformy? Nie. Dziś PO kojarzy się Polakom z poczuciem bezpieczeństwa i stabilnością - i dobrze, bo rządzący powinni to obywatelom gwarantować. Ma być porządek, świadczenia mają być wypłacane, emerytury waloryzowane, bandyci mają być przegonieni z ulic…

A ciepła woda ma płynąć z kranu.
Tak jest. Ciepła woda ma płynąć z kranu.

Czytaj też:Ziemkiewicz: Platforma Obywatelska myślała, że wszystko jej wolno

Widzi Pan, tylko co będzie, jeśli PO i PSL nie starczy głosów do odtworzenia koalicji i potrzebny będzie Palikot, żeby mieć większość?
Wiem, na czym polega rządzenie w czasach kryzysu, i wiem, że w następnym czteroleciu przyjdzie druga, większa fala kryzysu. Już ta pierwsza zachwiała kilkoma gospodarkami. Nie ma więc w Polsce miejsca na żarty i na słabość. Gdyby miał powstać rząd złożony z osób przegranych, skonfliktowanych, z niebezpiecznymi fanaberiami jak legalizacja narkotyków, to nie uchroni on Polski przed kryzysem!

Tusk: Kaczyński już rozpoczyna wojnę z Niemcami. To nieodpowiedzialne

Czy za Palikotem stoją ludzie o nędznej proweniencji?
Nie wiem. I to jest wystarczający powód, by nie głosować na Palikota. W jednym z najbardziej krytycznych momentów w historii Europy, w kluczowym momencie dla Polski o władzę ubiegają się ludzie, których intencji, planów, współpracowników nikt nie zna! To hazard.

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub
na stronach "Dziennika Bałtyckiego" - kliknij

Wideo

Dodaj ogłoszenie