Tusk do Kaczyńskiego: Wycofajmy się razem

Michał Karnowski
Dwa i pół miesiąca temu premier złożył prezydentowi zaskakującą propozycję. To było krótkie spotkanie w cztery oczy. Doszło do niego przy okazji konsultacji zmian w konstytucji, które premier przeprowadzał z prezydentem na początku grudnia ubiegłego roku.

Z kilku dobrze poinformowanych źródeł usłyszeliśmy dokładnie taką samą wersję tej rozmowy. Tusk, korzystając z okazji, zaproponował, by obaj politycy zrezygnowali z kandydowania na urząd prezydenta w 2010 r. - To napięcie między nami jest źle, coraz gorzej odbierane przez Polaków. Proponuję, żebyśmy je zdjęli z porządku dziennego i obaj nie kandydowali - tak według naszych rozmówców miał zwrócić się do Lecha Kaczyńskiego.

Odpowiedź prezydenta była szybka i krótka: - To nie jest dobry pomysł. W takim układzie ja tracę wszystko, ty pozostajesz premierem.

Według naszych informatorów to całkowicie ucięło dyskusję. Inne źródła dokładają do tej rozmowy jeszcze jeden element: propozycję Tuska, by wycofanie się obu polityków z walki o prezydenturę połączyć ze zmianą konstytucji wprowadzającą wybór prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe i ograniczenie jego uprawnień, co Tusk oficjalnie proponował kilka dni wcześniej.

Obaj politycy nie opowiadali o rozmowie zbyt szeroko - w otoczeniu Lecha Kaczyńskiego ofertę premiera poznało zaledwie kilka osób. - Zaskoczył mnie pan, nic o tym nie wiem - mówi minister Paweł Wypych z Kancelarii Prezydenta. Podobnie było w ekipie premiera Tuska. - Myślenie o możliwości przerwania tego ciągłego frontu pojawiło się, ale nie sądzę, by przybrało to formę oficjalnej propozycji - słyszę. A jednak nasi rozmówcy z obu stron obstają przy swoim: taka rozmowa była i zarówno Tusk, jak i Kaczyński dokładnie zreferowali ją swoim najbliższym współpracownikom.
Wtedy wszystkim pomysł Donalda Tuska wydawał się absurdalny, nielogiczny, wręcz trudny do uwierzenia. Ale kiedy 28 stycznia szef rządu ogłosił własną rezygnację z kandydowania na urząd prezydenta, wszystko stało się jasne: proponując wcześniej układ Lechowi Kaczyńskiemu, Donald Tusk chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. A więc samemu nie musieć startować i jednocześnie pozbyć się z Pałacu Prezydenckiego zwycięzcy kampanii 2005 r. - Nie słyszałem o tym, ale brzmi to dosyć wiarygodnie, bo już wtedy premier Tusk skłaniał się do niekandydowania. Zresztą na miejscu Lecha Kaczyńskiego bym tę propozycję przyjął, bo to dla niego honorowe wyjście - mówi poseł PO Jarosław Gowin.

Polityk Prawa i Sprawiedliwości Paweł Poncyljusz dodaje w rozmowie z "Polską": - O tym, że Donald Tusk wysyła do nas tego typu różne sygnały, mówiło się wtedy w partii dość powszechnie, choć nikt nie znał szczegółów tej propozycji.

Socjolog Paweł Śpiewak nie dostrzega w propozycji Tuska, jeśli rzeczywiście padła, racjonalności. - Nie widzę w tym zysku dla Lecha Kaczyńskiego. Choć z drugiej strony, w grudniu prezydent jeszcze nie wiedział, że lider sondaży się wycofa. Ale bardziej prawdopodobny wydaje mi się pomysł, o którym mówiłem kilka tygodni temu: pozostawienia Kaczyńskiemu prezydentury w zamian za rezygnację z większości uprawnień głowy państwa - ocenia socjolog.

Nic więc dziwnego, że premier i prezydent nie doszli do porozumienia. Ale - jak widać - do swojej rezygnacji z kandydowania na prezydenta Donald Tusk dochodził od dość dawna. I starał się wyciągnąć z niej maksimum korzyści.

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
NoPO

Amerykanie mieli podobne problemy jak my ponad 50 lat temu, tyle też lat wynosi więc nasze społeczne zacofanie. Z gospodarczym jest nieco lepiej, ale wiadomo, że w krajach III świata prosperuje się lepiej. Tylko, że amerykanie mieli swoje sposoby na koniokradów, my zaś tego jeszcze nie potrafimy. No cóż, wielu Polaków zostało pozbawionych majątku.., tylko KOŃ pozostał....., i to nie każdemu. Jeśli więc nie zaczniecie działać teraz, wkrótce ukradną wam wszystkim i konia.

M
Maro

Panie Prezydencie

p
premier sobiesiak

Tusk jako stary oszust chciał oszwabic Kaczynskiego.
podobnie jak Zagłoba obiecywał Niderlandy.....

o
oli

Zbawienne dla Polski i Polaków było by to gdyby Tusk wycofał się z POlityki.To co ten pan powiedział w swoich wystąpieniach to POprostu BAJERY.

p
pablo55

Karnowski z Zarębą musieli razem napisać na ten sam temat? Widać coś kręcą.
To naprawdę nie ma znaczenia, czy Kaczyński się wycofa, czy nie. I tak od zimy nie będziemy musieli go oglądać.

m
magier

paradowską,żakowskiego czy lisa-gratuluje

c
czy

Jeżeli tak, to na pewno ma sprawdzone informacje.

s
słuchacz

rozmawiali w 4 oczy więc ta informacja koniecznie ma jakiś podtekst polityczny

G
Gawronski-rafzen

Konsultacje potrzebne od zaraz u psychiatry. Tusk zgłoś się do Klicha on jest teraz dyspozycyjny i ci pomoże bez kaftana bezpieczeństwa.

p
polo

Odnoszę wrażenie, że Donald już nigdy nie wyrośnie z krótkich portek.
Tacy jak on zawsze pozostaną chłopcami.

f
frank

Aby uzyskac efekt honorowej rezygnacji, Kaczynski musial byc pewien, ze na przyklad Karnowski nie opisze tej sprawy juz za tydzien po rezygnacji, powolujac sie na anonimowe zrodla z Platwormy, ktore tlumacza jak Tusk wykiwal Kaczynskiego. Tak czy owak rezygnacja bylaby dobra, bo jak wystartuje to przegra z kretesem ale niestety ten czlowiek tego nigdy nie zrozumie. Polityka jest jak wojna ale wojny wybuchaja rzadko, bo zaszachowany wczesniej wybiera mniej kosztowne wyjscie.

b
b. SD

mlodzi PO chca medrca Balcerowicza

w
wargi

Panie redaktorze... daj pan spokój. Mam wrażenie, że uczestniczy pan w operacji "Wszystko pod kontrolą". Że niby nie było zaskoczenia decyzją Tuska. Ja panu nie wierzę. Nie wierzę też "kilku dobrze poinformowanym źródłom". Wniosek - albo ściemnia pan i udaje wtajemniczonego (to się chyba nazywa maglomania... nie, przepraszam - megalomania) albo jest pan naiwny i daje się pan wkręcać sztabowcom PiS, którzy rozpaczliwie starają się załagodzić wrażenie totalnego zaskoczenia i rozbicia szyków (co było widać dość wyraźnie) albo sam pan uczestniczy w tej operacji. Pana przenikliwość poznałem czytając wróżby o dwóch kadencjach premiera Kaczyńskiego. Prawdziwy Wernyhora.

m
mania

prezydent. Sam nie wie czego chce ! Chciałby i boi się.

s
sa

nie wierzcie Grekom /tuskowi i jego ordzie/ nawet, jeśli przynoszą dary!

Dodaj ogłoszenie