Tusk delikatnie grozi palcem ludowcom. "To teatr, jest z Pawlakiem dogadany"

Redakcja
To tylko takie brykanie PSL, uzgodniony teatr - mówią w PO
To tylko takie brykanie PSL, uzgodniony teatr - mówią w PO Marcin Obara / Polskapresse
To jeszcze nie twarda groźba wprost. Ale jednak pierwsze tego typu ostrzeżenie. - Jeśli PSL uzna, że nie chce razem z PO przeprowadzić pakietu reform, to trudno będzie dalej kontynuować współpracę - oświadczył w poniedziałek dociskany w TVP2 premier Donald Tusk. Jeśli nie PSL, to kto? SLD? Ruch Palikota? Tusk unika jakichkolwiek wskazań.

Tymczasem wiceszef PO Grzegorz Schetyna twardo mówi, że dla PSL w roli koalicjanta alternatywy nie ma. Wszyscy zaś, tak z PO, jak z PSL, śpieszą wyciszać zgrzyty w koalicji, które ostatnio pojawiały się raz po raz.

Co reforma, co zapowiedź premiera, to ludowcy na czele z wicepremierem Pawlakiem wychodzą i publicznie zgłaszają własną kontrpropozycję - tak ostatnio wyglądała koalicyjna współpraca, choć nie doszło jeszcze do dyskusji o konkretach zapowiedzianej w exposé Tuska reformy KRUS, która z punktu widzenia interesu wyborczego PSL jest dla tej partii tematem najbardziej wrażliwym. Najwyraźniej ludowcy dystansują się na razie od ogłoszonych przez Tuska zrębów reformy emerytalnej, a konkretnie od podniesienia wieku przechodzenia na emeryturę dla kobiet do 67 lat. PSL zgłosiło pomysł, by ten wiek był niższy dla kobiet z dziećmi - o trzy lata na każde dziecko. I sam wicepremier Pawlak odgraża się, że ten postulat będzie w Sejmie konsekwentnie forsować.

Czytaj też:Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Jeśli nie PSL, to kto inny - sugeruje Tusk. - Dla PSL nie ma alternatywy - twierdzi Schetyna

- Wydaje mi się, że znajdę argumenty, by przekonać PSL do propozycji zawartych w exposé - odparł w poniedziałek premier pytany, czy ma alternatywny plan koalicji na wypadek, gdyby PSL zagłosowało przeciw rządowym propozycjom. I dodał, że jest "w stałym, trudnym dialogu z wicepremierem Pawlakiem". - Zakładam, że intencją PSL nie jest być przeciw, tylko szukać jakby własnego oblicza i własnych propozycji. Być może znajdziemy jakieś rozwiązanie satysfakcjonujące tych, którzy wkładają jeszcze więcej pracy poprzez fakt urodzenia i wychowania większej liczby dzieci, a jednocześnie nie osłabi jakby znaczenia tej reformy - mówił Tusk. Jednocześnie jednak przyznał, że jeśli się nie uda, będzie szukał innych ewentualności.

Czytaj też:Tusk: SLD i Palikot mogą być stabilnym sojusznikiem dla obozu rządzącego

Czy to tylko słowa, czy też Tusk na serio liczy się z takim scenariuszem? Trudno powiedzieć. W kuluarach słychać, że z Pawlakiem jest dogadany co do reform, a to, co obserwujemy, to jedynie teatralna próba odróżnienia się ludowców w porozumieniu z samym Tuskiem. Bardziej jednoznaczny jest wiceszef PO Grzegorz Schetyna, który twierdzi, że inny scenariusz poza koalicją PO-PSL nie wchodzi w grę. - Polski nie stać na zmianę koalicji, ta jest najbardziej odpowiedzialna i najlepsza na trudne czasy, a wiemy, że takie się zbliżają. Trzeba o nią dbać i ją szanować - stwierdził twardo Schetyna. I zaprzeczał, by cokolwiek w koalicji trzeszczało, zapewniając, że wszystkie różnice między Platformą a PSL da się zniwelować poprzez rozmowy. - Powodzenia życzę - skwitował zaś ironicznie i dosadnie Schetyna pytanie o to, czy nie łatwiej byłoby przeprowadzić reformę emerytalną z Ruchem Palikota.

Czytaj też:Współpraca PO i PSL zagrożona? Schetyna: Nie ma zgrzytu w koalicji

Sami ludowcy również zapewniają, że żadnych zgrzytów nie ma, i deklarują, że nie wierzą, by Platforma na serio planowała zmienić koalicjanta. - Nie sądzimy, że są w PO takie osoby, które chciałyby realizować program zdejmowania krzyży z miejsc publicznych, program legalizacji marihuany, sutenerstwa - wytykał rzecznik PSL Krzysztof Kosiński, przywołując postulaty Ruchu Palikota. Jednocześnie jednak, co ciekawe, ludowcy nie wycofują się ze swoich postulatów i liczą, że Tusk przynajmniej na część z nich przystanie. - Wcześniej premier mówił zdecydowane "nie" i stał murem za zapowiedziami reform zawartymi w exposé. We wczorajszym wywiadzie mówił o możliwości pewnych ustępstw i pewnych rozwiązań łagodzących - zwraca uwagę Kosiński.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AAA

KRYZYS TO DLA HOŁOTY A DLA RESZTY ŚWITY 10 CZY 20 MILIONÓW TO GROSZE TO TYLKO MALUTKI PROCENCIK W BUDŻECIE A NIKT NIE POMYŚLI ILU BIEDAKOM ZABRAKNIE NA CHLEB ŻEBY NIE ZABRAKŁO KANCELARIOM JEDNEJ I DRUGIEJ

b
byly pisiak

lata po swiecie by rozslawiac imie POLSKI. Wszystko drozeje,to chyba wiesz.

c
cezar

Przyszłoroczne wydatki Kancelarii Prezydenta rosną w porównaniu z tegorocznymi o ponad 13 milionów (8,2 proc). Kancelaria publikuje jednak komunikat o zaoszczędzeniu 11 milionów. Wpuszczanie w maliny trwa.(...)

Dla porównania: "bizantyjski przepych" Kancelarii poprzednika Bronisława Komorowskiego kosztował podatników w tym roku 158 mln 485 tys. zł. Kancelaria Prezydenta Komorowskiego zaś bezwzględnie ten budżet na przyszły rok ograniczyła:
- najpierw w projekcie budżetu do 181 mln 833 tys., a więc przez wzrost o 23 mln,
- potem w nieco wymuszonej autopoprawce do budżetu - ze 158 mln 485 tys. do 171 mln 524 tys. A więc zwiększając go tylko o ponad 13 mln.

Zdaniem Kancelarii Prezydenta (komunikat!) suma 171 mln jest na poziomie zbliżonym do sumy 158, a nawet pozwala mówić o zaoszczędzeniu 11 mln. Być może 171 to dla niej mniej niż 158.

Dodaj ogłoszenie