Tu nie pomoże nawet drugi Stamm

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita Fot. archiwum
Kilka lat temu otrzymałem od Jerzego Kuleja "Pamiętnik Feliksa Stamma" wydany w 1955 r. przez Naszą Księgarnię. Pan Jurek wręczył mi go ze słowami: "Bez tego trudno zrozumieć, skąd się wzięła polska szkoła boksu i kim dla nas wszystkich był Papa Stamm". Lektura miała być również przyczynkiem do projektu filmu dokumentalnego o legendarnym trenerze.

Kilka razy się do tego przymierzaliśmy z panem Jurkiem, ale zawsze było coś pilniejszego. I może dobrze, że nie zrobiliśmy tego z biegu, bez odpowiedniego przygotowania, bo postać Stamma wymaga starannego i prawdziwego obrazu. Dzisiaj, kiedy doczekaliśmy się londyńskich igrzysk olimpijskich bez udziału polskiego boksera, postać Papy urasta do rozmiarów mitologicznego herosa. Lektura pierwszej strony pamiętnika jak ulał pasuje do naszej bokserskiej współczesności. Czytamy: "Niemal wszystko zaczynać trzeba od nowa. Do klubów i Polskiego Związku Bokserskiego powróciło wielu dawnych ludzi obciążonych starymi błędami. Nie wszyscy rozumieją, jak wielkie stoi przed nami zadanie. Niektórzy z nich marzą o zakładaniu przedwojennych stajni bokserskich, a zbyt mało interesują się problemem umasowienia pięściarstwa". Mamy XXI w., a polski boks amatorski zatoczył koło i wrócił do stanu sprzed kilkudziesięciu lat.

Paradoksalnie na jego trupie pożywia się doskonale polski boks zawodowy, który ma się dobrze jak nigdy. Liczni promotorzy z Andrzejem Wasilewskim, Tomaszem Babilońskim czy Krzysztofem Zbarskim na czele penetrują rynek młodych talentów i zanim taki młodzieniec skrzyżuje rękawice ze swoim rówieśnikiem z zagranicy, to już z podpisanym kontraktem macha skakanką pod okiem Fiodora Łapina. I choć przyjemnie jest oglądać walki Tomka Adamka w USA, Mateusza Masternaka w Niemczech czy Grzegorza Proksy w Anglii, to medali olimpijskich z tego nie będzie.

Trudno też powiedzieć, że młode pokolenie garnie się do sal treningowych, bo ono dzisiaj generalnie do sportu się nie garnie. Znikome obłożenie orlików zajęciami dla dzieci i młodzieży to obraz współczesnego społeczeństwa i jego zapotrzebowania na sport masowy. Nie ma podwórek, dzikich drużyn, więc nie ma się kiedy i z kim pobić na pięści. To skąd ma taki młodzieniec wiedzieć, że ma talent do boksu. Poważnie zaś, polski boks amatorski to kolejny temat dla Ministerstwa Sportu i lokalnych samorządów miast, gdzie istnieją długie tradycje pięściarskie. Bez planu i pieniędzy nic się nie uda, choćby urodził się w Polsce drugi Feliks Stamm.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
erka2
trzeba trochę pojeździć po Kraju i zobaczyć, że orliki wykorzystywane są od rana do wieczora. Czy nie za dużo tej pisowskiej propagandy?
Dodaj ogłoszenie