Trzech Gowinów, trzy ekipy: Na kogo może liczyć minister w politycznej rozgrywce

Witold Głowacki
Jarosław Gowin
Jarosław Gowin Marcin Obara/Polskapresse
Jako twarz konserwatystów w PO ma kolegów, nie żołnierzy. W resorcie sprawiedliwości kilku twardych współpracowników. Jako polityk wciąż jest niemal sam - pisze Witold Głowacki.

Niech pan Gowin ma takie przekonania ideowe, jakie chce. Niech minister Gowin nie słucha pana Gowina, tylko wykonuje swoje obowiązki bezstronnie - taką radę pod adresem ministra sprawiedliwości rzucił ostatnio w "Polsce" w rozmowie z Dorotą Kowalską Włodzimierz Cimoszewicz. Nie wspomniał jednak, że oprócz ministra Gowina i pana Gowina jest jeszcze polityk Gowin. Ten zaś jest instancją nadrzędną wobec pozostałych dwóch wcieleń. Wszyscy trzej Gowinowie natomiast mają swoje ekipy, swoich ludzi i swoich współpracowników. Może dlatego, że każdy z nich realizuje w tej chwili nieco inne cele. Pan Gowin jest więc w tej chwili twarzą grupy konserwatywnych polityków Platformy. Wbrew temu, co piszą rozentuzjazmowani jej ukonstytuowaniem się publicyści "Rzeczpospolitej" i skwaszeni z tego samego powodu komentatorzy "Gazety Wyborczej", grupa ta nie jest frakcją. A Gowin nie jest jej szefem - tak jak niegdyś szefami partyjnych frakcji w PO byli Grzegorz Schetyna czy Cezary Grabarczyk. Nie chodzi nawet o to, że trudno wyobrazić sobie Jacka Rostowskiego czy Marka Biernackiego karnie wykonujących polityczne dyspozycje Gowina. Ani nawet o to, że konserwatyści w PO bynajmniej nie próbują wywierać wpływu na kierownictwo partii, by nagle opowiedziało się przeciw ustawie o związkach partnerskich lub, dajmy na to, za Gowinowym projektem rozwiązań co do zapłodnienia in vitro.

Po prostu platformerskich konserwatystów jednoczy na razie tylko jedna kwestia wewnątrzpartyjna do tego zaś nawet nie jednolity światopogląd, lecz raczej zbliżone stanowisko wobec kilku projektów ustaw. Tą jedną jedyną sprawą, która dotyczy reguł działania Platformy, jest postulat, by klub PO (podobnie notabene jak jest to przyjęte w PSL) co do zasady nigdy nie ogłaszał dyscypliny partyjnej w kwestiach zwanych przez polskich polityków światopoglądowymi. Temu zresztą przede wszystkim poświęcone było słynne spotkanie konserwatywnych posłów PO, na którym pojawili się m.in. minister finansów i była pełnomocnik rządu ds. kobiet Elżbieta Radziszewska. Łącznie zebrało się wtedy ok. 40 polityków Platformy, dla których to właśnie perspektywa dyscypliny klubowej w głosowaniach nad światopoglądówkami jest poważnym problemem.

Rzecz jasna posłowie ci mają też zbliżone stanowisko w kwestii tych kilku - dających się zresztą policzyć na palcach jednej ręki - ustaw, w głosowaniu nad którymi nie chcieliby partyjnej dyscypliny. W części wypadków jednoczy ich sprzeciw - wobec szykowanych przez lewicę i partię Palikota ustaw o związkach partnerskich oraz in vitro. Wcale nie wszyscy są natomiast podobnie zdeklarowanymi jak Gowin przeciwnikami europejskiej konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Gotowi za to są poprzeć konserwatywny projekt ustawy o in vitro i (już bynajmniej nie gremialnie) ostatni pomysł Jacka Żalka z PO - projekt zmian w prawie farmaceutycznym wprowadzający tzw. klauzulę sumienia dla aptekarzy.

To oczywiście krąg problemów politycznych rozpalających społeczne emocje, wokół których łatwo stanąć pod wspólnym sztandarem. Zarazem jednak zdecydowanie za mało jak na spójny zestaw celów partyjnej frakcji czy, jak chcieliby niektórzy, przyszłego samodzielnego ugrupowania.

Zwłaszcza że, gdy odejmiemy ważnych gości słynnego sejmowego spotkania i polityków o stosunkowo autonomicznej pozycji jak Marek Biernacki czy sympatycznych, ale chodzących własnymi drogami popularnych, choć niekojarzonych z pierwszą linią polityki posłów jak John Godson czy Piotr van der Coghen, reszta ludzi kojarzonych z Gowinem w Sejmie nie stanowi żadnej zwartej gwardii krakowskiego polityka.

CZYTAJ TEŻ:
* Kidawa-Błońska: Gowin premierem? Każdy może marzyć, o czym chce...
* Konflikt w PO z Gowinem w tle: Konserwatyści przeciwko dyscyplinie ws. światopoglądowych
* Jarosław Gowin: Błędny żywot krzyżowca, czy służba cesarzowi?
* Gowin w Białymstoku. "Nie chcę urazić osób, które w Smoleńsku doszukują się zamachu, ale..."
* Siennicki: Jarosław Gowin na politycznym zakręcie

To zresztą nie nowość. W poprzedniej kadencji podczas prac nad projektem ustawy o in vitro Gowin był niemal sam - kontrastowało to wyraźnie z zespołową pracą pod kierownictwem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz nad liberalnym kontrprojektem Platformy. Teraz minister sprawiedliwości wspiera, jak może, posła Żalka, który jako ostatni Mohikanin forsuje projekt zmian w prawie farmaceutycznym, a ostatnio brawurowo przyblokował w komisji sejmowej projekty SLD i RP dotyczące in vitro. Jednak w tej kadencji konserwatywną grupę w PO widać było jak dotąd tylko raz - podczas głosowania nad kandydaturą Wandy Nowickiej na wicemarszałek Sejmu, kiedy to 20 (bynajmniej nie 40 ) posłów PO opowiedziało się przeciw. Siła grupy mierzona aktywnością legislacyjną ogranicza się natomiast do jednostek. Wygląda więc na to, że od pana Gowina bardziej realną siłą i znacznie mocniejszym zapleczem dysponuje minister Gowin.

Minister Gowin jest bowiem przecież jednym z najbardziej aktywnych członków rządu Donalda Tuska. Niewątpliwie właśnie szef resortu sprawiedliwości ma w tej chwili także najwięcej otwartych frontów - od ustawy o prokuraturze poczynając, przez całą serię batalii i potyczek deregulacyjnych, aż po najnowsze zamieszanie z przepisami depenalizującymi część przestępstw gospodarczych, z których wprowadzenia Gowin ostatecznie musiał się wycofać. W ostatni wtorek w końcu natomiast odezwali się z dawna oczekiwani przeciwnicy wagi ciężkiej. Krajowa Rada Prokuratury przegłosowała uchwałę, w której zdecydowanie opowiada się przeciw sformułowanym przez Gowina zapowiedziom zmian w prokuraturze. - Grożą one powrotem do praktyki podporządkowania prokuratorów bieżącym interesom politycznym - pisze w uchwale KRP i żąda przerwania prac nad projektem. Prokuratorzy szydzą sobie też w niej z użytego przez Gowina pojęcia "polityki karnej rządu" i twierdzą, że do weryfikacji ich pracy powołane są wyłącznie sądy. - Na pewno nie będziemy wycofywać się z naszych koncepcji; w zespole przygotowującym w ministerstwie projekt zmian są też przedstawiciele Prokuratury Generalnej - odpowiada rzeczniczka Gowina Patrycja Loose. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, że KRP pozostaje w stanie zimnej wojny z prokuratorem generalnym, a ustępstwa Andrzeja Seremeta będą tylko wodą na młyn szefa rady Edwarda Zalewskiego, który tym mocniej występować będzie przeciw Gowinowi.

Minister sprawiedliwości jest jednak przygotowany do walki. I ma ludzi, którzy mu w tym pomogą. Z prokuratorami będzie się ścierać przy pomocy Stanisława Chmielewskiego, polityka Platformy, kiedyś sędziego, obecnie swego pierwszego zastępcy. To właśnie Chmielewski trzyma pieczę nad ustawą o prokuraturze. Niedawno na pierwszą linię Gowinowych frontów wszedł także drugi z wiceministrów sprawiedliwości, wcześniej wicedyrektor Biura Analiz Sejmowych, doktor prawa Michał Królikowski. To jego głośny tekst w "Rzeczpospolitej" dał sygnał do walki o europejską konwencję ws. przemocy wobec kobiet. Trzy tygodnie temu w rozmowie z KAI Królikowski ogłosił, że środowiska feministyczne są w Polsce bardzo agresywne. Lubi mówić o fundamentach aksjologicznych państwa i wskazywać w nich elementy subsydiarne. Często odwiedzał katolickie ośrodki Sołek w Poznaniu i Rejs w Szczecinie, nad którymi oficjalnie opiekę sprawuje Opus Dei. Udzielał tam prelekcji, najczęściej o prawnych aspektach bioetyki. W resorcie mówią o nim półżartem jako o tajnej broni Gowina przygotowanej przeciw biolożce i antropolożce Agnieszce Kozłowskiej-Rajewicz, pełnomocniczce rządu ds. równego traktowania i jednej z twarzy z kolei lewego w kwestiach światopoglądowych, liberalnego skrzydła Platformy.

CZYTAJ TEŻ:
* Kidawa-Błońska: Gowin premierem? Każdy może marzyć, o czym chce...
* Konflikt w PO z Gowinem w tle: Konserwatyści przeciwko dyscyplinie ws. światopoglądowych
* Jarosław Gowin: Błędny żywot krzyżowca, czy służba cesarzowi?
* Gowin w Białymstoku. "Nie chcę urazić osób, które w Smoleńsku doszukują się zamachu, ale..."
* Siennicki: Jarosław Gowin na politycznym zakręcie

Jest jeszcze wśród zaufanych Gowina w resorcie jego doradca, były minister w rządzie PiS, a wcześniej wzięty ekspert podatkowy Mirosław Barszcz. Z jednej strony zajmuje się on kwestiami deregulacyjnymi, z drugiej zaś jest głównym PR-owcem ministra. To on na przykład ponoć przygotował komunikacyjną strategię ministerstwa w kwestii otwarcia zawodów.
Mimo tego zaplecza resort zdążył też jednak popełnić ostatnio podręcznikowy komunikacyjny błąd, którego nie wychwyciły media. W świat poszła wiadomość, że ministerstwo szykuje projekt, który pozwoli politykom uniknąć odpowiedzialności za nieprawdę podaną w oświadczeniach majątkowych. W rzeczywistości chodziło o likwidację zapisu w ustawie, który był sprzeczny z Kodeksem karnym i w konsekwencji umożliwiał właśnie unikanie tej odpowiedzialności. Resort nie zdołał jednak przekazać tego w spójny i jednoznaczny sposób.

Nie za dobrze też poszło z zapowiadaną początkowo reformą sądów. Te najmniejsze miały być bądź to zlikwidowane, bądź włączone w struktury większych. Wywołało to serię sprzeciwów lokalnych, w końcu zaś bardziej skoordynowane działania zagrożonych zmianami sędziów. Dziś nie do końca wiadomo, jakie będą losy projektu, zwłaszcza że coraz głośniej opowiada się przeciwko niemu najmocniej zakorzenione w powiatowej Polsce, której najbardziej reforma dotyczy, koalicyjne PSL. Jest zaś mocno niepewne, czy akurat w związku z losem kilkudziesięciu niewielkich sądów premier Donald Tusk będzie jakoś szczególnie ochoczo otwierał pole kolejnej batalii z Waldemarem Pawlakiem. Zwłaszcza że przecież w tej chwili "życzliwi" w Platformie szepczą do ucha premierowi, kiedy tylko mogą, bardzo wiele o mitycznych ambicjach Gowina polityka.

Polityk Gowin tymczasem to sprawny, wytrwały i bardzo pracowity partyjny gracz. Jak na razie jednak bynajmniej nie grający o pozycję numer dwa w Platformie, lecz skupiony na Krakowie. Swojemu wyborczemu okręgowi poświęca Gowin niemal tyle czasu, co ministerstwu, podobnie zresztą jak w poprzedniej kadencji, gdy dzielił życie między stolicę aktualną a historyczną, wiele godzin spędzając w pociągach. Prawdopodobnie najmocniejsze ambicje i emocje polityczne Gowina są związane właśnie z Krakowem. To tam od lat toczy się podskórna wojna w Platformie między Gowinem a szefem małopolskiego regionu partii Ireneuszem Rasiem, to tam ostatnio ministra spotkał niemal osobisty cios, gdy partię opuścił jego siostrzeniec Łukasz Gibała, który podążył do Ruchu Palikota wraz z ponad setką lokalnych działaczy. To w Krakowie wreszcie jest do pobicia wyborczy rekord ustanowiony przez Zbigniewa Ziobrę. Gowin walczy o polityczną dominację w tym mieście z godną podziwu determinacją, tym większą że konserwatywni krakowianie wolą jednak scenę na prawo od Platformy. Lokalna Platforma zaś jest po części zdominowana przez Rasia i jego ludzi, po części spustoszona przez odejście Gibały i jego ludzi. W swej walce o Kraków Gowin jest niemal sam. I może właśnie dlatego ta walka tak go pochłania.

Za to, jeśli kiedyś odniesie w niej zwycięstwo, z natury prawicowa stolica Małopolski może okazać się dobrą twierdzą, by rzeczywiście sięgnąć po więcej. Może tylko niekoniecznie w Platformie, która od kilku co najmniej lat zdaje się zmierzać w kierunku wprost odwrotnym do tego, w którym podąża Jarosław Gowin.

Witold Głowacki

CZYTAJ TEŻ:
* Kidawa-Błońska: Gowin premierem? Każdy może marzyć, o czym chce...
* Konflikt w PO z Gowinem w tle: Konserwatyści przeciwko dyscyplinie ws. światopoglądowych
* Jarosław Gowin: Błędny żywot krzyżowca, czy służba cesarzowi?
* Gowin w Białymstoku. "Nie chcę urazić osób, które w Smoleńsku doszukują się zamachu, ale..."
* Siennicki: Jarosław Gowin na politycznym zakręcie

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Trzech Gowinów, trzy ekipy: Na kogo może liczyć minister w politycznej rozgrywce
a
al
Dlaczego umilkli wszyscy ci, ktorzy na Tusku suchej nitki nie zostawili, za mianowanie Gowina ministrem sprawiedliwosci. Jakosc dziennikarstwa jest po prostu bardzo kiepska. Wydaje sie, ze dziennikarze a takze wielu t.zw.intelektualistow, nie kieruja sie rozumem ale instynktem, ktory podpowiada im,kogo lubia a kogo nie i wedlug tego publikuja swoje oceny o kwalifikacjach. Oczywistym chyba powinno byc, ze minister sprawiedliwosci moze ale nie musi byc prawnikiem, minister obrony generalem a minister zdrowia lekarzem. Natomiast bezwzglednie potrzebna jest inteligencia, pracowitosc i kwalifikacje polityczne.
Dodaj ogłoszenie