Trzeba pozwolić sobie spokojnie przeżyć tę sytuację – ginekolożka o wielkim dramacie wielu kobiet

Materiał informacyjny
Wraz z utratą ciąży kobieta traci marzenia o byciu mamą, bo choć nie zdążyła jeszcze poznać swojego dziecka, zdążyła je już pokochać

- W obliczu straty, a utrata upragnionego dziecka jest chyba najdotkliwszą na świecie, najważniejszym czego kobieta potrzebuje jest przytulenie. I gdyby słowa mogły przytulać, to takim właśnie otuleniem byłaby dla kobiet „Krótka Instrukcja o Poronieniu” – ocenia publikację dr Estera Kłosowicz, ginekolożka z Krakowa specjalizująca się w leczeniu niepłodności.

Jolanta Pawnik: Praca nad „Krótką Instrukcją o Poronieniu” Hello Zdrowie pokazała, że wiele kobiet, które trafiły do szpitala w przebiegu poronienia nie do końca wiedziało, co się z nimi dzieje. Były wystraszone, zdezorientowane i niedoinformowane. Czego, pani zdaniem, brakuje naszemu systemowi opieki po poronieniu?

Estera Kłosowicz: Wszystko zależy od tygodnia ciąży, w którym doszło do poronienia oraz sytuacji w jakiej pacjentka dowiedziała się o tym. Początkowe objawy to plamienia lub krwawienie z dróg rodnych oraz dolegliwości bólowe podbrzusza, ale niektóre pacjentki nie mają żadnych dolegliwości. Podczas kontrolnego USG stwierdza się brak akcji serca u dziecka. Zmiany jakie zachodzą w organizmie wynikają przede wszystkim ze spadku hormonów takich jak bHCG, a także prolaktyny.

Przekazanie informacji o utracie ciąży, niezależnie od tego na jakim była ona etapie, wymaga wytłumaczenia zaistniałej sytuacji, poświęcenia czasu, empatii i próby odpowiedzi na najtrudniejsze pytanie „dlaczego?”. Myślę, że lekarze starają się to robić. Oczywiście zawsze można poświęcić na taką rozmowę więcej czasu, a oprócz naukowej wiedzy pacjentka potrzebuje także wsparcia osób bliskich, ale i często psychologa.

Wraz z utratą ciąży kobieta traci marzenia o byciu mamą, bo choć nie zdążyła jeszcze poznać swojego dziecka, zdążyła je już pokochać. To ogromna strata. Najistotniejsza jest pomoc w sferze emocjonalnej, ale z przykrością stwierdzam, że aktualny system opieki jej nie zapewnia.

Spotykamy się z bardzo „żołnierskim” tłumaczeniem przyczyny poronienia - stan fizjologiczny, naturalna reakcja organizmu… Czy takie argumenty trafiają do kobiety, która traci dziecko?

Każda utrata ciąży jest inna, każda pacjentka jest inna i każda reakcja na tak bolesną stratę też jest inna. Podejście do pacjentki doświadczającej poronienia powinno być bardzo indywidualne. Nie mogę powiedzieć, że jest jeden właściwy „schemat” postępowania – bardziej „żołnierski” czy też bardziej „wrażliwy”. Myślę też, że nie ma właściwych argumentów, które w sytuacji doświadczenia utraty ciąży mogłyby w jakikolwiek sposób ukoić cierpienie.

Para, która utraciła dziecko, nawet we wczesnych tygodniach ciąży doświadcza rozpaczy, smutku, żalu i niegodzenia się z sytuacją. I ma do tego prawo. Personel medyczny nie ma tego ładunku emocjonalnego, ma za to „chłodne i naukowe” podejście. Poronienie jest sytuacją, w której z medycznego punktu widzenia nic więcej nie możemy już zrobić, jest też pewnego rodzaju porażką. Dlatego staramy się przejść do działania.

Istotne jest poznanie przyczyny, diagnozowanie, wyjaśnienie pewnych zjawisk, bo w naszym medycznym świecie to właśnie jest ważne. Myślę, że to podejście nie wynika z braku empatii, ale bardziej z profesjonalizmu, z podejścia, które daje wsparcie bez nadmiernego zaangażowania emocjonalnego.

Pracuje pani z kobietami po poronieniach. Z jakimi ich reakcjami spotyka się pani najczęściej?

Reakcje są bardzo różne. Najczęściej jest to rozpacz i łzy, przerażenie sytuacją, nierzadko też poczucie winy i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „co mogłam zrobić źle?”.

Staram się poświęcić pacjentkom doświadczającym utraty ciąży jak najwięcej czasu, rozmowy i wsparcia. Oczywiście to wciąż za mało. Taka strata wymaga czasu. Z mojego doświadczenia wynika, że większość pacjentek nie chce pomocy psychologa, nawet jeśli to sugeruję. Jedynie pary, które doświadczają tej sytuacji wielokrotnie. Na pewno łatwiej pracuje się z pacjentką, która otrzymała fachową pomoc psychologiczną.

Na co dzień zajmuję się leczeniem niepłodności i doświadczeniem poronienia u rodziców, którzy wyjątkowo długo czekali na upragnioną ciążę. U nich jest to kolejne doświadczenie porażki, która zderza się z nadzieją. Często długo wyczekiwaną. Aczkolwiek ostatnio bardzo byłam zaskoczona szczerym wyznaniem jednej pacjentki, która przeżyła drugie poronienie – tym razem kilka tygodni wcześniej słyszała bicie serduszka, a przy kolejnej wizycie już nie. Po tym doświadczeniu zrobiliśmy pełną diagnostykę i finalnie wyszedł nieprawidłowy kariotyp u pacjentki. Powiedziała mi, że odczuła ogromną ulgę, że w końcu wie, dlaczego tak się stało.

Jak dużo kobiet chce znać przyczynę utraty ciąży? Jak szybko powinno się rozpocząć badania?

Myślę, że każda kobieta zadaje sobie pytanie o przyczynę. To, czy w ogóle powinny być wykonywane badania i jak bardzo szczegółowe, zależy od sytuacji. Bierzemy pod uwagę, czy poronienie było po raz pierwszy, po raz kolejny, w którym tygodniu wystąpiło, czy są dodatkowe zdiagnozowane czynniki, które mogły je spowodować.

Na pewno w przypadku dwóch lub więcej poronień należy wykonać badanie w kierunku zespołu antyfosfolipidowego, badania hormonalne, kariotypy rodziców. Dalsze prowadzenie pacjentki zależy także od czynników sprawczych, czasami wymaga włączenia leków przeciwzakrzepowych czy wyrównania zaburzeń hormonalnych. Jest to bardzo wymagający proces i na pewno powinien być prowadzony przez doświadczonego lekarza.

Błogosławieństwem w uporaniu się z traumą poronienia jest na pewno czas i rzeczowe podejście do tego wydarzenia. Jak można jeszcze pomóc parom, które borykają się z utratą?

Każda para potrzebuje przepracować poronienie w swoim tempie i przede wszystkim wspólnie, bez osądzania i szukania winy, bez zamykania się na drugą osobę, bez kultywowania cierpienia. Ten czas jest niezwykle ważny, by być gotowym i otwartym, a przede wszystkim emocjonalnie zdecydowanym na dalsze plany bycia rodzicami. Najważniejsze jest wsparcie okazane przede wszystkim ze strony partnera, ale także rodziny i przyjaciół. Bardzo dużą pomoc dają też grupy wsparcia, dzięki którym kobieta uświadamia sobie, że taka sytuacja spotyka wiele kobiet, a ona sama może pomóc innym kobietom przejść przez ten trudny etap w życiu.

Jeszcze kilkanaście lat temu poronienie było tylko problemem kobiety. Teraz wreszcie zauważamy, że to trauma rodziny. Z jakimi uczuciami borykają się ojcowie?

Są zdecydowanie obecni i są niesamowitym wsparciem w tym trudnym momencie życia swoich partnerek. Myślę, że dawniej funkcjonował pogląd, że mężczyźni muszą być silni i nie mogą okazywać uczuć, ale niejednokrotnie doświadczyłam widoku łez także u panów.

Uważam, ze to piękne, kiedy para razem przeżywa i doświadcza, nie tylko momentu radości z uzyskania ciąży, ale właśnie w chwilach kryzysu i straty, bliskości, wsparcia i zrozumienia. Wielkie brawa dla współczesnych ojców.

Bohaterki wywiadów z Krótkiej Instrukcji o Poronieniu wśród wielu doświadczanych przez nich traumatycznych uczuć, na pierwszym miejscu wymieniają poczucie winy. Jakie znaczenie dla powodzenia kolejnych ciąż ma uporanie się z negatywnym myśleniem?

Najważniejszym elementem poradzenia sobie z tą sytuacją jest prawidłowe przeżycie czasu żałoby. Tylko poradzenie sobie z negatywnymi uczuciami pozwoli pójść dalej. Nie można tkwić w jednym punkcie, rozpamiętując przeszłość i szukając w sobie winy. To nic nie zmieni, nie rozwiąże sytuacji, a może jedynie zamknąć na nowy początek. Myślę, że pozytywne nastawienie ma kluczowe znaczenie w powodzeniu kolejnych ciąż.

Wiele kobiet potrzebuje prostej instrukcji: rób tak, zażywaj to, zachowuj się tak, a będzie dobrze. Czy jest podstawowy zestaw zaleceń dla kobiety, która poroniła i ponownie stara się o dziecko?

Na pewno na początku powinna mieć poczucie, że nie zrobiła niczego źle, że nie jest to niczyja wina i że „gdyby to albo tamto”’ to nic by to nie zmieniło. Trzeba pozwolić sobie spokojnie przeżyć tę sytuację i pogodzić się z nią, a to wymaga czasu. Oczywiście decyzja o chęci zachodzenia w kolejną ciążę jest indywidualna, ale nie powinna być podejmowana bez odpowiedniego poradzenia sobie z tą sytuacją.

Zazwyczaj zalecamy minimum 3 miesiące do kolejnej ciąży. Oczywiście wszystko zależy także od sytuacji – czy po poronieniu był wykonywany zabieg wyłyżeczkowania czy nie, czy pacjentka wymaga pogłębienia diagnostyki i znalezienia przyczyny poronienia. Nie ma uniwersalnych zaleceń czego unikać czy o co zadbać bardziej, to jest bardzo indywidualna kwestia.

Czy sądzi pani, że takie akcje jak „Krótka Instrukcja o Poronieniu” Hello Zdrowie mogą pomóc w społecznej zmianie podejścia do tego problemu? Jakie jeszcze działania powinny być podejmowane, by zaczęto wreszcie traktować poronienie z należytym szacunkiem a nie lekceważeniem?

Jestem pod wrażeniem akcji, która pozwala uświadomić społeczeństwu jak istotny problem stanowi poronienie, a także jak bardzo jest zaniedbywany czy też marginalizowany. Myślę, że najważniejszym działaniem jest po prostu mówienie o poronieniu, nie traktowanie go jako tematu tabu, czegoś, czego należy się wstydzić.

Podzielenie się swoim bólem daje największą ulgę, pozwala iść naprzód. Ponadto doświadczenie grupy - społeczności osób, które także doświadczają takiego cierpienia, daje możliwość uzyskania wsparcia i dania go innym. To jest naprawdę budujące. Oby więcej takich inicjatyw mogło pomagać parom, nie tylko w radzeniu sobie ze stratą, ale także w dalszych staraniach o spełnienie marzenia o byciu mamą i tatą. Tego wszystkim parom życzę. W obliczu straty, a utrata upragnionego dziecka jest chyba najdotkliwszą na świecie, najważniejszym czego kobieta potrzebuje jest przytulenie. I gdyby słowa mogły przytulać to takim właśnie otuleniem byłaby dla kobiet Krótka Instrukcja o Poronieniu”.

Estera Kłosowicz jest lekarzem w trakcie specjalizacji z położnictwa i ginekologii i dietetykiem. Pracuje w Klinice Endokrynologii Ginekologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie oraz Centrum Leczenia Niepłodności PARENS. Specjalizuje się w leczeniu niepłodności oraz prowadzi bloga NASTROJE (www.nastrojeblog.parens.pl).

Rozmawiała: Jolanta Pawnik

Dodaj ogłoszenie