"Trzaskają mnie. Robią mi akcję: spuszczanie powietrza z Dutkiewicza"

Paweł Siennicki, Joanna Miziołek
Dutkiewicz: Jestem w trakcie realizacji kolejnego projektu. Jeśli wejdę w spór i powiem, że Platforma jest do kitu, to mogę mieć problemy z jego realizacją
Dutkiewicz: Jestem w trakcie realizacji kolejnego projektu. Jeśli wejdę w spór i powiem, że Platforma jest do kitu, to mogę mieć problemy z jego realizacją Paweł Relikowski/Gazeta Wrocławska
O tym, że Bielecki mówi do Tuska "Nie przeszkadzaj. Nie rób za dużo! Musisz trwać!" oraz że w Polsce nie dokonuje się modernizacja instytucjonalna - mówi prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz w rozmowie z Joanną Miziołek i Pawłem Siennickim.

Dlaczego Pan jest takim nygusem?
A co to znaczy nygus?

Czemu Pan jest taki niedobry?
Ja? Skąd taka opinią?

Ogłaszając, że chce Pan znów kandydować w wyborach na prezydenta Wrocławia, zaskoczył Pan nawet swoich przyjaciół. Nawet oni nic nie wiedzieli.
Ale się ucieszyli.

To był impuls?
W ostatnich tygodniach dostałem pięć tysięcy pytań, czy będę kandydował. Odpowiadałem, że jeszcze nie czas, że decyzję ogłoszę w 2014 r. Ale kiedy zostałem zapytany po raz pięć tysięcy pierwszy, to powiedziałem, że będę kandydował. Chciałem uciąć pytania. Tylko potem dostałem sześć tysięcy kolejnych pytań.

I co?
Zdecydowana większość reakcji była pozytywna.

Przyśnił się Panu jakiś anioł, który powiedział: "Rafale, startuj"?
Nawiązują państwo do Leszka Millera. Nigdy nie marzyłem, żeby zostać szefem SLD. (śmiech) Mówiąc serio, to Wrocław jest projektem mojego życia. Może będą jakieś następne, ale teraz czeka mnie wielkie wydarzenie, Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury. Zrobi się o nas głośno w Europie.

Nie chce Pan oddać swojego sukcesu komuś innemu?
Nie oszukuję, naprawdę chciałem uciąć dyskusję. To może świadczy o pewnym braku wyrobienia polityczno-medialnego, więc więcej już o tym mówić nie będę. Najważniejsze jest to, że Wrocław jako Europejska Stolica Kultury jest moim wielkim projektem, choć w zanadrzu mam jeszcze pięćdziesiąt innych spraw.

To ucieczka do przodu?
Efekt mojej deklaracji właśnie taki jest. Na ogół się ucieka bądź się coś goni. Ja wybrałem manewr ucieczki do przodu.

Bo przez ostatnie miesiące było wokół Pana dużo zamieszania. Zszedł Pan z linii strzału.
Nie miałem takich intencji, ale taki jest efekt.

I usłyszał Pan spadające kamienie z serc działaczy Platformy na rynku we Wrocławiu, którzy pomyśleli sobie: Dutkiewicz nie będzie tworzył listy do Parlamentu Europejskiego.
Przepraszam, ale teraz będę bezczelny.

Bardzo nam na tym zależy.
Wydaje mi się, że moja deklaracja to dobra wiadomość dla Wrocławia. Nie mam zamiaru tworzyć listy do Parlamentu Europejskiego, choć zajmując się Wrocławiem, mam zamiar silnie artykułować sprawy Polski i Europy, bo jesteśmy fragmentem większej rodziny. Chcecie się dowiedzieć, czy moja deklaracja nie jest też rezygnacją z uprawiania wielkiej polityki. Jest dokładnie odwrotnie. To, co robię, jest dużą polityką.

Ta ogólnokrajowa polityką jest "mała"?
Bardzo często tak jest.

Dla wielu ludzi jest Pan uosobieniem marzenia polityka. Tak myślała Agnieszka Holland, tworząc serial "Ekipa", chwalił Pana Aleksander Kwaśniewski. I cały czas jest Pan wpychany do tej wielkiej polityki. Sparzył się Pan na niej, bo tam grają szulerzy?

Kiedy Bogdan Zdrojewski był już od 10 lat prezydentem, a to był wówczas okres AWS, wymyślono projekt polityczny "upuszczania powietrza z Bogdana Zdrojewskiego". Bo urósł za bardzo

Ojej. (śmiech) Powiedziałem, że krajowa polityka bywa mała, ale moja ocena sceny politycznej nie jest już tak radykalna jak kilka lat temu. Przynajmniej teraz staram się staranniej dobierać słowa. "Robienie Wrocławia" to nie jest rzecz banalna. To ma ogromne znaczenie cywilizacyjne i kulturowe. Jeśli chce się zmieniać Polskę w sensie ustrojowym, to trzeba uprawiać politykę szerszą, krajową. Podejmowałem próby, które były tak rozumiane, ale to bardziej była próba artykułowania poglądów niż chęć przełożenia ich na działania na scenie politycznej. Artykułowanie poglądów jest dla mnie rzeczą zasadniczą. Ale, to prawda, w kilku przypadkach sparzyłem się.

Na kim?
To nie kwestia poszczególnych nazwisk.

Pana przeciwnicy mówią, że kiedy się Pan czegoś boi, to zwala Pan to na Platformę albo Grzegorza Schetynę.
Najczęściej zwalam na samego siebie. W wielu sprawach z Grzegorzem Schetyną byłem i jestem w sporze, ale on nie jest aż tak omnipotentny, żeby odpowiadać za wszystkie moje bóle. Chyba nie jest aż tak wpływowy.

Jest wpływowym politykiem Platformy. Jest od czarnej roboty, wycinania przeciwników.
Wystrzegam się ocen personalnych. Sparzyłem się na "dużej" polityce, bo moje projekty, takie jak lista kandydatów do Senatu, nie osiągnęły sukcesu, jaki zakładaliśmy. Chociaż zdobyliśmy milion głosów, tyle ile Palikot w wyborach do Sejmu, to zdobyliśmy tylko jeden mandat. Tylko wcale nie sądzę, że Schetyna mi w tym przeszkodził. Nie jestem totalnym idiotą, żeby tak myśleć.
Pan jest idealistą?
Gigantycznym. Choć mimo że mam konstrukcję romantyczną w sprawach, którymi zajmuję się na co dzień, jestem realistą.

To może ta konstrukcja romantyczno-idealistyczna przeszkodziła Panu w polityce?
Bez wątpienia tak. W polityce o zasięgu ogólnokrajowym to jest wada. Całe moje myślenie społeczne, publiczne jest związane z potrójnym doświadczeniem: po pierwsze, z Solidarnością, po drugie, z okresem komitetów obywatelskich, czyli wychodzeniem Polski na wolność, i po trzecie, z czasem rządów we Wrocławiu. Wszystkie moje pomysły mają tutaj źródło. Jeżeli widzę, że coś we Wrocławiu nie działa, to staram się wyjaśnić, dlaczego nie działa. Czasem dzieje się tak z powodów wewnętrznych, a czasem dlatego, że jesteśmy "uszyci" tak jak Polska, i wtedy twierdzę, że trzeba zmienić ten krój. Cały czas mówię o modernizacji, której jestem wiernym wyznawcą. Ale nie chcę przyspieszać modernizacji społeczno-kulturowej, tylko instytucjonalną, która, cholera jasna, w Polsce w ogóle się nie dokonuje.

Czyli idealista będzie dłubał sobie we Wrocławiu, robiąc duże projekty.
Stanowczo nie nazwałbym tego dłubaniem. Zajmuję się dużymi projektami dlatego, że potrzebuje ich Wrocław, i mam nadzieję, że takie działania przynoszą korzyści miastu. Moje doświadczenie pokazuje, że nie potrafiłem się zająć skutecznie projektami ogólnopolskiej polityki. Być może będę potrafił za jakiś czas. Ale też nigdy nie miałem aż tak silnych aspiracji, żeby to robić.

Boli?
Nie jestem wyprany z emocji. Jestem bardzo emocjonalnym człowiekiem.

Wszystkie Pańskie próby wejścia do krajowej polityki spotykały się z największą reakcją Pana kolegów z Platformy Obywatelskiej. Atakowali Pana.
Nie tylko oni. To szersze zjawisko. Polityka jest silnie konkurencyjna i rywalizująca. Niestety w Polsce rywalizacja polityczna przenosi się także na projekty pozapolityczne. To czasami wynika z braku umiejętności . Z takim zjawiskiem spotkałem się, kiedy próbowałem zrobić Expo albo Europejski Instytut Technologiczny. Zetknąłem się z nieumiejętnością w realizacji projektów. No, może wyjątkiem było Euro, choć przecież mistrzostwa Europy w piłce nożnej nie zostały zrobione przez rząd, tylko PZPN, a tak naprawdę załatwili je dla nas Ukraińcy. Było dużo niekompetencji, ale też sporo zawiści. Tak jest w Polsce, że nie ma porozumienia wokół dużych przedsięwzięć.

Pan jest tym cholernym dżentelmenem, ale sztandarowe projekty przypadły na czas rządów Platformy Obywatelskiej. Nikt Panu nie tylko nie pomógł, ale wręcz Panu przeszkadzano.
Nie ma co płakać. Teraz jestem w trakcie realizacji kolejnego projektu i to jest dla mnie najważniejsze. Jeśli wejdę w spór i powiem, że Platforma jest do kitu, to mogę mieć problemy z realizacją projektu, który się nazywa Europejska Stolica Kultury. A prawda jest taka, że Platforma trochę jest do kitu i trochę jest w porządku. A tak w ogóle to ugrupowania w Polsce są kartelami i obowiązuje jeden sposób myślenia: to, co dobre dla partii, jest dobre dla ojczyzny. Takie myślenie to bardzo silna pokusa i to źle, ale to grozi każdemu kto sprawuje władzę.
W czasie ostatniego wizerunkowego kryzysu wokół Pana było dużo brudnej gry?
Tak, bardzo! Ale już się przyzwyczaiłem. Tak się robi politykę w Polsce. Klasycznym przykładem jest kwestia wrocławskich kredytów. Nigdy nie przekroczyłem dozwolonego prawem progu zadłużenia. Wrocławskie zadłużenie jest niczym w porównaniu z zadłużeniem budżetu państwa. Moje miasto ma zobowiązania na poziomie 5 proc. produktu brutto generowane we Wrocławiu, a zadłużenie kraju to blisko 55 proc. PKB. Teraz krytyka się nasiliła, a pojedyncze pomruki złożyły się w jeden, silny krzyk.

Żeby załatwić Dutkiewicza?
Nie potrafię jeszcze tego zanalizować precyzyjnie. W tym musi być trochę mojej winy, mojej arogancji, trochę złej woli zewnętrznej, trochę przypadków. A jednocześnie mam przekonanie, że żadna zła zmiana we Wrocławiu nie zaszła.

Adwent to dobry czas na postanowienie poprawy. Czego dotyczy Pańska wina?
Jestem od 10 lat prezydentem Wrocławia. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z jakimś pomysłem, to czytam ten pomysł znacznie lepiej od osoby, która mi go przedstawia. Mam duże doświadczenie i natychmiast widzę konsekwencje. Czasem to jest postrzegane jako moja arogancja. Prawdą jest też, że chętnie różne sprawy desygnuję, powierzam współpracownikom, pozwalam na dużą samodzielność w podejmowaniu decyzji, nieco słabiej kontroluję.

Pańscy urzędnicy podejmują takie decyzje, aby spodobały się doradcom od wizerunku?
Nieprawda. Zawsze najpierw są projekty. Oczywiście, one prezentowane są tak, żeby osiągnąć korzyść wizerunkową. Ale nigdy nie jest tak, że zaczynamy od wizerunku i pod to poszukujemy projektu. Przecież najpierw trzeba stworzyć kilka tysięcy miejsc w przedszkolach, żeby móc potem zastanowić się, jak poinformować o tym wrocławian, żeby byli zadowoleni, ale też wyjaśnić, na co wydaliśmy ich niemałe pieniądze. Nie zawsze się udaje. Kiedyś obiecałem występ Prince'a we Wrocławiu i do tego koncertu nie doszło. Ale kiedy to mówiłem, śledziłem wymianę korespondencji z Prince'em i byłem pewien, że dojdzie do tego występu.

Polska polityka, ta "duża", jest w kryzysie?
Strasznie wciągacie mnie w rozmowę o personaliach i zdaje się, że muszę opowiedzieć pewną historię. Kiedy Bogdan Zdrojewski był już od 10 lat prezydentem, a to był wówczas okres AWS, wymyślono projekt polityczny, który się nazywał projektem "upuszczania powietrza z Bogdana Zdrojewskiego". Nie chciałem, ale niestety muszę przywołać Grzegorza Schetynę. On i ówczesny lider AWS stwierdzili, że Bogdan urósł za bardzo. Grzegorz mi opowiadał, że muszą upuścić powietrze z niego, bo jest za duży. I realizowali taki projekt, trzaskali go jak jasna cholera. Mam wrażenie, że taki projekt wobec mnie jest dzisiaj przeprowadzany. Moi przeciwnicy polityczni czerpią satysfakcję z tego, że w telewizji można pokazać negatywne materiały o mieście, w którym się mieszka i pracuje, gdzie nasze dzieci mają szukać swojej przyszłości. Dlatego trzeba namieszać mieszkańcom Wrocławia w głowach i twierdzić, że miasto za chwilę zbankrutuje.

Bo trzeba upuścić Dutkiewiczowi powietrza?
Trzeba wmówić, że zaraz tramwaje przestaną jeździć, nie będziemy mieć pieniędzy na opłacenie przedszkoli. Uważam, że tak nie wolno postępować.

Znów zapytamy: boli?
Aż tak bardzo nie. Kiedyś mi się wydawało, że jeszcze trzy okrążenia i takich zachowań nie będzie. Dzisiaj wiem, że one są sposobem uprawiania polityki. Być może jako ludzie jesteśmy aż tak ułomni. Warto skupiać się wokół nadrzędnych celów, osiągać konsensus. Kiepsko radzimy sobie z modernizacją infrastrukturalną i w ogóle nie radzimy sobie z modernizacją instytucjonalną. Ta wojna polsko-polska wyczerpuje politykę. A dla mnie ważniejsze jest to, że podjąłem rozmowy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i zadeklarowałem kilka milionów złotych na walkę z przejawami nacjonalizmu i ksenofobii w mieście. W tę walkę wprzęgnę cały nasz system edukacyjny - po to, żeby przeciwdziałać takim zachowaniom, których zresztą osobiście nie znoszę! W tej chwili czekam na odpowiedź ministerstwa, która ma nadejść niebawem. To mnie zajmuje.

Jak zmienić politykę na lepszą?
To jest bardzo głęboki spór. Grupa ideologów Platformy Obywatelskiej zdaje się uważać, że przemiana musi być najpierw mentalna, pokoleniowa, że społeczeństwo musi dojrzeć kulturowo, a dopiero na tym da się zbudować lepsze państwo. Takie myślenie wywodzi się z kultury anglosaskiej. Owi ideolodzy naczytali się pewnie dużo tych książek, a ja w nie nie wierzę. Uważam, że instytucje trzeba budować już teraz, że mentalność kształtuje się także poprzez dobre instytucje. To jest właśnie dodatnie sprzężenie zwrotne.

Grupa ideologów Platformy uważa, że najpierw musi się dokonać przemiana mentalna, pokoleniowa, że społeczeństwo musi dojrzeć kulturowo, a dopiero na tym da się zbudować lepsze państwo

Czyli Jan Krzysztof Bielecki mówi do Donalda Tuska: "Nie rób dobrej polityki, tylko rób skuteczną"?
Bielecki mówi: "Nie przeszkadzaj! Nie rób za dużo. Musisz trwać".

Władza tylko dla władzy?
Wydaje się, że ich zdaniem zmiana społeczna musi poprzedzić instytucjonalną. Czyli choćbyś się nie wiem jak narobił, to jak będziesz robił duże i poważne projekty, to będziesz tylko i wyłącznie przeszkadzał. Wprowadzisz turbulencje, zaburzenia. Sprawujmy stabilnie władzę. To myślenie nie jest pozbawione racjonalności.
To jest ten Donald Tusk, którego Pan zna?.
A jakiego ja znam Donalda?

Takiego, który miał wizję, któremu o coś chodziło.
W tym sensie to jest inny. Nie odmawiam mu prawa do zmiany języka. Po raz pierwszy mamy polityka, który ma doświadczenie praktyczne, bo dość długo rządzi.

To grupa ideologów Platformy Obywatelskiej czy doradców od PR?
Pytanie jest inne: czy z zaniechania można uczynić cnotę. Uważam, że nie, ale to kwestia światopoglądu. Trzeba działać aktywnie, zaniechanie związane z niekształtowaniem Polski ustrojowej jest działaniem, które nam szkodzi. Także w sensie przemian społecznych.

Jakie są zasługi tego rządu?
Pozytywny wizerunek Polski w Europie. Ale wydaje mi się, że moglibyśmy odgrywać znacznie większa rolę, ale musielibyśmy być sprawniejszym organizmem. Prawdą jest, że nasza gospodarka ma się nieźle, ale mogłaby być o wiele lepsza, tylko musielibyśmy się zdecydować na aktywny program modernizacyjny. Wydaje mi się, że Donald Tusk w to nie wierzy. Raczej uważa, że jakbyśmy się zdecydowali na taki program, byłyby z tego takie kłopoty, że wszystko by się powywracało i jeszcze, nie daj Boże, PiS doszedłby do władzy.

Może to lenistwo?
To już niech rozstrzygną publicyści z "Uważam Rze".

Pan będzie zatem zawsze obrywał.
Ale to nie jest nic złego.

Obrywanie?
Tak. Samo w sobie to nie jest złe. Oczywiście o to, czy to nie jest zbyt bolesne, trzeba by było już moją żonę zapytać. Ale jak ją obserwuję w domu, to chyba nie. Nie jest prawdą, że byłem pupilem mediów, a teraz przestałem być kochany. O, dzisiaj dwóch taksówkarzy w Warszawie chciało ode mnie autograf, bo tak im się podobało we Wrocławiu.

O jakiej Polsce Pan marzy?
O tym, żebyśmy weszli do G8, żebyśmy zrobili olimpiadę. Wciąż mi się kręci po głowie to, co powiedział prof. Hausner, że osiągnęliśmy w Polsce niewątpliwy sukces prywatny. Bardzo wielu spośród nas lepiej się powodzi, wzrosła jakość życia. W ogóle nie rozwinęliśmy natomiast umiejętności bycia razem. Nie potrafiliśmy się zająć społeczeństwem obywatelskim, kapitałem ludzkim. I tutaj mamy regres. Polska się atomizuje.

Jakie projekty się Panu marzą?
Zajmuję się Wrocławiem, więc nie siedzę po nocach i nie wymyślam projektów dla Polski.

Widzimy, że dobrze Panu robią ataki, kryzys. Czyli lepiej nie drażnić Dutkiewicza, bo może być gorzej dla tych, którzy go drażnią?
O, dziękuję. Dla mnie nie ma nic lepszego niż konkurencja. Wyzwania mnie doładowują. Problemem jest nieczysta gra. Fajne są mecze, ale raczej nie wolno faulować, nawet gdy wszyscy na boisku tak robią. Stanąłem przed wyborem: inne wyzwanie albo kontynuacja. W naszym porządku instytucjonalnym nie ma zapisu, który ograniczałby ilość kadencji sprawowania urzędu w samorządach. Jakoś lubi się długo funkcjonujących proboszczów. Jeszcze w zielone gramy.

Wideo

Komentarze 37

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LOL
...wiadomo w czyich...LOL
w
wieszcz
"Trzaskają mnie. Robią mi akcję..." - co to za slang? Czyżby Dudi na wszelki wypadek już opanowywał grypserę?
c
caro
Więc jakie nie zdarzy się nazajutrz, ani w nadchodzącym roku. Nadto, które jest finansowane ze środków budżetu i UE, czyli nie przez osobę R. Dutkiewicz. Ponadto, co jest już truizmem, każde wykonywanie pracy za płacę nie jest żadnym zjawiskiem nadprzyrodzonym. Lecz jest wobec płatników pensji i apanaży takim obowiązkiem podstawowym do wykonania. Mało tegoż, praca ma być efektywna, a nie fakultatywna, jak również nie z żadnej takiej łaski pańskiej. Czyż takie zasady mają akurat nie dotyczyć osoby R. Dutkiewicz... A zatem...

Dlaczego więc osoba R. Dutkiewicz w aspekcie wydarzenia na 2016 chełpi się i przypisuje sobie już dzisiaj jakieś takie szczególne i wyjątkowe zasługi czy osiągnięcia... A tym bardziej w przypadku, kiedy nie jest nawet autorem owegoż programu, kiedy nie jest żadnym sponsorem, kiedy Jego praca nie jest czynnością charytatywną, lecz opłacana wyśmienitymi apanażami.

W aspekcie samoukoronowania się osoby R. Dutkiewicz - zresztą nie tylko Jego jedynego - można jeszcze wspomnieć o takiej zwyczajowej przyzwoitości. Otóż, raczej żadna ambitna i skromna postaci nie łasi i nie absorbuje innych nieswoimi osiągnięciami. Ani takimi, które są tylko w sferze wyobraźni, więc nie tymi faktycznymi i nie ex post. A już na pewno wobec takiej sytuacji, kiedy nie ma osób niezastąpionych, kiedy w 2016 roku może być o afirmowanym PO i jego funkcjonariuszach akurat tyle słychu i wieści, co dzisiaj o niegdysiejszym UW czy AWS, itp.

Abstrahując; czy pochwały wypływające ze strony osoby A. Kwaśniewski są jakimś takim synonimem szczególnej chwały, a równocześnie, jakąś taką platformą do właściwego poziomu image i życiowego sukcesu... Ot, mówiąc kulturalnie, to jakiś taki szczególny przypadek rozumowania czy nawet skrajnej uniżoności, czego naprawdę nie można zrozumieć. Bynajmniej nie w takim przypadku, kiedy owe bóstwa nie są z pocztu bóstw, kiedy kult bóstw nie jest zwyczajem środkowoeuropejskim, kiedy ma się aspiracje nowoczesnego Europejczyka na miarę XXI wieku.
a
a wam qrwa
nic się nie podoba!!!!
b
bajka
na dobranoc!!!... Dobranoc ....
L
LOL
Wystarczy że ktoś poryje w dotacjach unijnych i w rozliczeniach projektów ...LOL...tyle wystarczy..!
T
Terri
w ze szłym tygodniu poszło do ministerstwa kultury 50 projektów o dofinansowanie w związku z ESK (dofinansowanie= czesc ma miasto wyłozyc, zapamietac to sobie)
fajerwerki za milionyx50 ile to będzie milionów? czy projekty będa takie jak na Pana Tadeusza albo na Muzeum Współczesne, ze zostamna odrzucone bo beznadziejne? wtedy WIELKI WÓDZ powie ,,a nie mówiłem, to PO" zamiast wymienić kolegów na profesjonalistów...
n
nereczka
chyba że ...
w
wr
Wrocław jest zarządzany bardzo źle! Jak byłem we Wrocławiu i zobaczyłem jaki jest SYF - ulice brudne, kaminice nie odnowione od 1945 roku to dziwię się mieszkańcom, że wybrali takiego klienta! Miasto mając takie położenie powinno byc metropolia - jak Praga czy Wieden - ale Wrocławianie to chyba ludzie pozbawieni mózgu? Nie wybierac ludzi z Ferajny PO, tylko wybrac młodego profesora który mieszkał w Norwegii czy Francji i wprowadzi to miasto do Europy - z turystyką jak w Krakowie i bezrobociem jak w Poznaniu - ściągają ludzi do pracy z całej Polski!
c
czekamy miernoto
A asystenkę zplodnil i zdradzil żonę, mieszkacow Niech to sam pblicznie-oficjalnie potwierdzi albo zaprzeczy....
o
odskok
pajacyku..
,
Wrocław potrzebuje gospodarza ,dbającego o poprawę warunków życia i pracy jego mieszkańców-REALISTY i POZYTYWISTY.Wizje to u Lema.
t
tak tylko pytam...
Za samo spojrzenie mandat na następne dwie kadencje :)
E
Ewa
Kto wygłosił taką opinię o działaniach prezydenta Wrocławia cyt."...fasada Wrocławia wygląda dzisiaj dużo lepiej niż 10 lat temu i cieszy się z tego, ale prezydent nie interesuje się tym, co jest na tyłach..." ?
M
Mix
"Robią mi akcję: spuszczanie powietrza z Dutkiewicza". Szkoda, że jego nie mogą spuścić...
Dodaj ogłoszenie