Treve ograła derbistów w Łuku Triumfalnym

    Treve ograła derbistów w Łuku Triumfalnym

    Wiktor Lubicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    W stylu zapierającym dech niepokonana wcześniej francuska trzyletnia klacz Treve, niewątpliwie fenomenalna, wygrała dla Francji i dla właścicieli z Kataru najważniejszy wyścig w Europie - Prix de l'Arc de Triomphe (Nagroda Łuku Triumfalnego) na torze Longchamp w Paryżu.
    W tym największym na świecie wyścigu na trawie (konie w USA biegają głównie po piasku), ze względu na stawkę, rozgrywanym zawsze w pierwszą niedzielę października na torze wyścigowym w Lasku Buloń-skim, trzylatka zostawiła za sobą trzech tegorocznych derbistów - z Francji, Japonii i Anglii. Francuski derbista Intello (trzeci) stracił do niej ponad pięć długości, japoński derbista Kizuna (czwarty) ponad siedem długości, a angielski derbista Ruler of the World (siódmy) ponad 11 długości. Japoński derbista z 2011 r., faworyt Orfevre był drugi, stracił pięć długości.

    W 17-konnym polu, najsilniejszym od wielu lat, znalazły się najlepsze trzyletnie i starsze konie na średnich i długich dystansach trenowane w Europie oraz dwa najlepsze z Japonii. Z powodu gorączki, odkrytej przedruszeniem w podróż w piątek, wycofany był Novellist, niemiecki zwycięzca, z najwyższym handicapem, wielkich porównawczych wyścigów w Anglii (Ascot) i w Niemczech (Baden Baden).

    Treve, jedna z trzech klaczy w polu, a jedyna trzyletnia, jest teraz niepokonana w pięciu startach: 22 września jako dwulatka, 15 maja, 16 czerwca w Prix de Diane (Oaks) na torze w Chantilly i 15 września. W zakładach była druga grą, 58 za 10, ze względu na styl zwycięstwa w Prix Vermeille, na trzy tygodnie przed Łukiem. Jechał na niej wówczas Franco Dettori i wygrał bez dotknięcia batem. Na kilka dni przed Prix de l'Arc Dettori złamał nogę w kostce w małym wyścigu w Anglii. Zastąpił go weteran Thierry Jarnet. W zatłoczonym polu przeprowadził klacz bezbłędnie. Z początku pozwolił jej galopować w ostatniej czwórce, kiedy tempo narzucił Joshua Tree z Anglii. Klacz wpadła wszystkim w oko, gdy w środkowej fazie wyścigu z pewną nonszalancją poprawiła pozycję po zewnętrznej.

    Na 500-metrowej końcowej prostej córka angielskiego derbisty Motivatora zdobyła dwie długości przewagi, kiedy za nią znalazły się Orfevre i Intello. Przez króciutki moment mogło się wydawać, że wyścig nie jest jeszcze rozstrzygnięty. Wtedy włączyła przerzutkę, w stylu zapierającym dech, i powiększyła przewagę do pięciu długości (czyli sekundy). Peintre Celebre, ojciec Ecosse, po którym jest Patronus, zwycięzca polskiego Derby Wielkiej Warszawskiej, wygrał w podobnym stylu w końcu lat 90.

    - Na 350 m przed końcem wiedziałem, że będzie ciężko ją dogonić - stwierdził Christoph Soumillon, jadący na Orfevre, obecnie pięciolatku, który rok temu przegrał Prix de l'Arc po błędzie w końcówce tego samego belgijskiego dżokeja. Japoński faworyt (23 euro za 10) startował później tylko trzy razy, 25 listopada i 31 marca w Japonii i 15 września na Longchamp. Fani z Japonii zjechali znów licznie do Paryża, licząc na oczekiwane od kilku lat pierwsze japońskie zwycięstwo.

    - Treve jest częścią naszej rodziny i jest dla mnie jak siostra - powiedziała jej trenerka Criquette Head-Maarek. Klacz wychowała się w Haras de Quesnay, stadninie rodziny Headów. Co nie przeszkodziło sprzedać ją Katarczykom po Prix de Diane, kiedy pobiła rekord toru w Chantilly o dwie sekundy. Właścicielem jest teraz Joaan Bin Hamad Al Thani, z rodziny sponsora Prix de l'Arc. Do dekoracji prowadził ją stary Alec Head.

    Thierry Jarnet, ongiś champion, wygrał tego dnia dla rodziny Headów też Prix de la Foret na ogierze Moonlight Cloud w czasie 1:21.1 na 1400 m, porównawczo lepszym niż czas Treve - 2:32 na 2400 m. Bieżnia oficjalnie miękka wyglądała na kopną na oko i po czasach. Podczas weekendu w Paryżu było sucho.

    Suma nagród w Prix de l'Arc de Triomphe jest od 2008 rekordowa i została podwyższona w tym roku z 4 mln euro do 4,8 mln euro, z tego 2 mln 742 tys. 720 euro dla właściciela zwycięzcy. Główny wyścig jest częścią dwudniowego mityngu na Longchamp z 17 gonitwami, w tym trzynaście zaliczanych do wzorca, z sumą nagród 8,7 mln euro. Sponsorem jest Qatar Racing and Equestrian Club (QREC), na podstawie umowy z France - Gallop zawartej w 2008 na pięć lat i przedłużonej.

    Katarczycy podpisali umowę po wprowadzeniu do programu mityngu czterech wyścigów dla koni arabskich, w tym największy Qatar Arabian World Cup, z sumą 700 tys. euro, kilkadziesiąt razy wyższą niż warszawska Nagroda Europy. Podkreślamy ten fakt, bo ten sam Qatar Racing and Equestrian Club po raz pierwszy był sponsorem jednego wyścigu na Służewcu, w wysokości 46 700 zł, chodzi o długodystansowy bieg dla koni arabskich na 8200 m przed Wielką Warszawską tydzień temu.

    W pierwszej czwórce w nagrodzie Łuku Triumfalnego był jeden pięciolatek i trzylatki, które w Prix de l'Arc mają lepszą statystykę niż w Wielkiej Warszawskiej. Ich przewaga wynika głównie ze starej skali wag. Trzylatki startują pod 54,5 kg, starsze pod 59,5, klacze otrzymują półtora kilo ulgi.

    Prix de l'Arc była transmitowana podczas niedzielnych wyścigów na Służewcu, z możliwością zawierania zakładów zarówno na pulę francuską, w jednej i obleganej kasie e-toto, jak i niewielką pulę polską w trzech wydzielonych kasach TS. W roli komentatora popisywał się swoim profesjonalizmem Konrad Kraśny, niewątpliwie znawca francuskich wyścigów.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo