Trener Anity Włodarczyk: Teraz będziemy śrubować ten rekord

Michał Skiba
brak
Zrobiliśmy wszystko, by nie mieć takich kłopotów jak Paweł Fajdek - mówi trener Anity Włodarczyk Krzysztof Kaliszewski

Z Anitą Włodarczyk wygraliście już wszystko, co było do wygrania. Skąd teraz będziecie brać motywację?
Motywacja nigdy nie umiera i zawsze będzie w naszym zespole. To jak przywitali nas kibice i dziennikarze na lotnisku w Warszawie, daje nam siłę do kolejnych treningów i startów. Jest to dla mnie duże zaskoczenie, że tylu ludzi pasjonuje się Anitą i się nią wzrusza. My również się wzruszamy i odwdzięczamy wszystkim na stadionie.

Wierzył Pan w ten rekord świata?
Jestem trenerem i wiedziałem, co Anita robi na treningach. Rio to była impreza czterolecia. Budowaliśmy na nią szczyt formy. Ona była bardzo mocna już przed Rio, bo młotem pięcio- i sześciokilogramowym rzucała rekordy życiowe. Wiedziałem, że źle nie będzie. Bałem się tylko warunków atmosferycznych. 59 stopni Celsjusza w słońcu było na przystanku autobusowym, jak wychodziliśmy ze stadionu. Na stadionie było koło 38 stopni. Było ciężko. Po trzecim rzucie Anita do mnie przyszła i powiedziała: Trenerze, nie mogę już, bo bolą mnie mięśnie. Nie mogłem jej powiedzieć, by skończyła start, bo to są igrzyska olimpijskie. Zmobilizowała się i walczyła dalej. Po tym fenomenalnym rekordzie świata dalej rzucała daleko. Planujemy wystąpić 28 sierpnia w Memoriale Kamili Skolimowskiej na PGE Narodowym. Chcemy podziękować kibicom i próbować poprawić ten rekord świata. Anita jest w znakomitej dyspozycji. Sezon się jeszcze nie skończył.

Teraz Anita będzie walczyła wyłącznie sama ze sobą.
Zdajemy sobie sprawę, że przechodzi do historii w spektakularnym stylu. Myślę, że to teraz będzie walka Anity z Anitą. Chciałbym, żeby miała jakąś godną rywalkę, to nakręciłoby rywalizację. Niemniej jednak nie przeszkadza mi tak jak jest.

Co najbardziej motywuje Anitę?
Nawet sytuacja z lotniska. Ilu kibiców nas powitało?! My myślimy o nich cały czas, nawet na treningach. Zrobiliśmy wszystko, by na ostatniej prostej igrzysk nie zdarzyła się taka sytuacja, która miała miejsce w przypadku Pawła Fajdka. Stworzyliśmy pewien system, w którym każdy ma określone cele. To złożyło się na rekord świata i złoty medal Anity w Rio.

Czekacie na to, co się stanie z przyłapaną na dopingu Tatianą Łysenko? To ona w Londynie zabrała Anicie złoty medal.
Jakby zostało tak jak jest, to przestałbym wierzyć w jakąś sprawiedliwość. Będę walczył o tę sprawę, nawet jeśli miałbym korzystać z pomocy prawników. System jest skorumpowany i dopuszcza do takich rzeczy. Kolejne kuriozum jest takie, że sprawa wychodzi po tak długim czasie. Gdybyśmy badali wszystkich, uniknęlibyśmy kłopotów. Na naszym podwórku też. To jest mój apel - zainwestujmy część pieniędzy z dotacji na wyczyszczenie środowiska z dopingu. Tego już nikt nie odrobi, co straciła Anita i polscy kibice. Jeden medal, to niby banalna rzecz, ale to dla nas motor napędowy do trenowania.

Jest Pan w stanie wytłumaczyć, co przydarzyło się w Rio Pawłowi Fajdkowi?
Główny faworyt, który rzuca tylko 72 metry, to sytuacja, której nie rozumiem. Paweł jest w innej grupie, ma innego trenera - trudno mi się odnieść. Jeśli rzuca się na treningu 82 metry, a na zawodach 10 metrów bliżej, to nie wiem, co się stało, że ta głowa aż tak wysiadła. Może jakaś kontuzja? To jest niewiarygodne rzucać tak blisko, jak się rzuca tak daleko.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie