Traktat o pustej lodówce czeka na odczytanie

dr Norbert Maliszewski, psycholog społeczny
Wojciech Barczyński/POLSKA
Lech Kaczyński jako prezydent i Jarosław Kaczyński jako lider PiS strzelili sobie samobója. I to w momencie, kiedy byli blisko wbicia gola do bramki Tuskowi i PO

. Samobójem była wypowiedź Lecha Kaczyńskiego o tym, że "w tej chwili" podpisanie ratyfikacji traktatu lizbońskiego jest "bezprzedmiotowe". Niemal pewną bramką było zaś skojarzenie Platformy z drożyzną, która będzie coraz bardziej pustoszyć lodówki Polakom.

Zachodni politycy i media krytykują prezydenta i uznają, że wypowiedź Lecha Kaczyńskiego o bezprzedmiotowości ratyfikacji traktatu lizbońskiego obliczona jest na użytek polityki krajowej. Ich zdaniem ta wypowiedź jest wyrazem troski prezydenta o eurosceptyczny elektorat.

Trudno tutaj przyznać tym komentarzom rację, gdyż pan prezydent przekonywałby już przekonanych, i to raczej nieliczną grupę. Może więcej racji mają ci mówiący o strojeniu przez Lecha Kaczyńskiego miny, która służy budowie wizerunku męża stanu.

Lech Kaczyński stara się wrócić do gry o fotel prezydenta w wyborach prezydenckich w 2010 roku i dlatego wstrząsnął Unią. Wspiera Irlandczyków, "opiera się presji Berlina" (jak twierdzi Jarosław Kaczyński), rozdaje karty. Tylko tyle, że znów Tusk nie musi bardzo się namęczyć, aby z rozgrywającego prezydenta uczynić pieniacza, którego trzeba się wstydzić.

Pan premier nawet nie przyłożył nogi, aby strzelić gola prezydentowi i PiS. Właściwie tylko przyklasnął wiarygodnym dla wielu Polaków gazetom z zagranicy, które wyjaśniły, że dobrą rolę w wojnie o traktat pełni Tusk, a schwarzcharakterem jest wciąż Kaczyński. A już w czerwcu Tusk był w sytuacji podbramkowej.

Sondaże pokazywały znaczący spadek poparcia dla PO (nawet o 8 proc.), które nie było wcale skutkiem wpadki z podróżą do Peru, bo ta mało obchodziła Polaków. Powodem była drożyzna (co potwierdziły badania realizowane przez PiS). Polakom wcale "nie żyło się lepiej" i dostrzegali nieporadność w poczynaniach rządu, który nie ma recepty, aby to zmienić.

Temat drożyzny powróci jeszcze raz ze zdwojoną siłą w wakacje. Wysoką inflację PO zamierza tłumaczyć zwłaszcza błędami prezesa NBP Sławomira Skrzypka, który był zbyt powolny w podnoszeniu stóp procentowych (pomysł PR-owo jest ładnie nazwany efektem Skrzypka).

Nie wszyscy jednak uwierzą w to wyjaśnienie, gdyż nawet laicy wiedzą, że manipulując stopami procentowymi, nie można wieczyście utrzymywać niskiej inflacji.

Pamiętają, zwłaszcza ci strajkujący, jak tłumaczono im, że rząd nie da im podwyżek, gdyż skonsumuje je drożyzna. W ich opinii podwyżek nie było, a teraz dodatkowo zjada je inflacja, i to ta obliczona wskaźnikiem zasobności lodówki, coraz bardziej pustej.Więcej opinii: www.polskatimes.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
starteg

Chyba Ci, ktorzy jeszcze wierza w nieomylnosc Kaczynskich, to powinni sie obudzic. Raz trafilo sie kozie szczescie - mieli dobry pomysl na czas po aferze Rywina. Potem to katastrofa

Dodaj ogłoszenie